Dzisiejsze spadki są też po części efektem poniedziałkowej przeceny na Wall Street, gdzie indeksy osunęły się po ok. 2%. W Nowym Jorku akcje sprzedawano w obawie przed kolejnymi stratami w instytucjach finansowych. Przed takim scenariuszem w grupie ubezpieczeniowej AIG ostrzegli wczoraj analitycy z Credit Suisse.
W rezultacie w Europie bardzo słabo radzi sobie sektor bankowy: akcje szwajcarskiego UBS tanieją o 2,5%, o tyle samo spada kurs brytyjskiego Barclays, zaś notowania francuskiego Credit Agricole zniżkują o prawie 2%.
Giełdowym niedźwiedziom pomogły też dane z Niemiec, gdzie indeks Ifo mierzący nastroje menedżerów spadł w sierpniu dużo bardziej od oczekiwań, sygnalizując pogorszenie koniunktury w największej gospodarce Eurolandu.
W efekcie o godzinie 10:30 spadki przeważały na wszystkich rynkach akcji Starego Kontynentu. We Frankfurcie DAX tracił 0,6%, notując wynik 6.261 pkt. Paryski CAC40 zniżkował o 1,2%, schodząc do poziomu 4.304 pkt.
Jednak najgorzej spisuje się londyński FTSE100, który spada o 2,1%. Giełda w Londynie „odpracowuje” w ten sposób wczorajsze święto, a dodatkowo na indeksie blue chipów ciążą firmy wydobywcze: akcje Anglo American są przeceniane o 4,2%, kurs BHP Billiton spada o 3,6%, zaś notowania Rio Tinto zniżkują o 3%.
Tymczasem ta ostatnia spółka pochwaliła się dzisiaj rewelacyjnymi wynikami za drugi kwartał. Zysk netto podwoił się i wyniósł 6,91 mld dolarów, przebijając w ten sposób oczekiwania analityków. Rio Tinto dobre wyniki zawdzięcza zwiększeniu produkcji aluminium oraz ropy, rudy żelaza i węgla kamiennego.
K.K.































































