Donald Trump podjął decyzję, by wycofać ochronę byłemu sekretarzowi stanu Mike'owi Pompeo i byłemu wysłannikowi ds. Iranu Brianowi Hookowi, którzy byli celami planowanych zamachów ze strony Iranu - poinformował w czwartek "New York Times".


Wcześniej podobną decyzję podjął w sprawie ochrony swojego byłego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Johna Boltona.
Według dziennika Pompeo i Hook stracili ochronę Secret Service we wtorek, dzień po tym, gdy odebrano ją Boltonowi. Pompeo i Bolton byli celami planowanych zamachów ze strony Iranu w ramach zemsty za zabicie wpływowego dowódcy sił specjalnych Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej gen. Kasema Sulejmaniego. Amerykański wywiad wielokrotnie ostrzegał, że zagrożony zamachami z tego samego powodu jest sam Trump.
Bolton od dawna jest w konflikcie z Trumpem. We wtorek stwierdził, że jest "zawiedziony, lecz nie zaskoczony" decyzją prezydenta.
Pompeo, szef dyplomacji i dyrektor CIA w pierwszej administracji Trumpa, był uważany za człowieka z jego otoczenia, lecz po wygranej w wyborach Trump publicznie zadeklarował, że nie będzie on pełnić żadnej roli w nowej administracji. Hook, który w pierwszej kadencji Trumpa pełnił rolę specjalnego wysłannika ds. Iranu, był szefem zespołu przejściowego, przygotowującego przejęcie przez Trumpa władzy w Departamencie Stanu, lecz po objęciu urzędu przez nowego prezydenta został zwolniony i pozbawiony innych ról, które pełnił.

Wszyscy trzej należą do grona antyirańskich "jastrzębi". W Pentagonie czołowym urzędnikiem ds. Bliskiego Wschodu został teraz Michael DiMino, znany z łagodnego podejścia wobec Iranu i z tego, że kwestionował, by państwo to stanowiło realne zagrożenie i miało ambicje kontroli nad całym regionem.
Komentując swoją decyzję w sprawie Boltona, Trump powiedział w środę, że jego były doradca cieszył się ochroną przez "wystarczający czas". Zakwestionował też sens zapewniania ochrony byłym urzędników do końca ich życia.
"Uważałem go za bardzo głupią osobę, ale dobrze go wykorzystywałem, bo za każdym razem, kiedy ludzie widzieli mnie wchodzącego na spotkanie z Johnem Boltonem stojącym za mną, myśleli, że ich zaatakuję, bo on był podżegaczem wojennym" - dodał Trump.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ mal/


























































