REKLAMA

NBP: na rynku nieruchomości nie ma bańki, ale...

2019-09-25 10:28, akt.2019-09-25 11:33
publikacja
2019-09-25 10:28
aktualizacja
2019-09-25 11:33
Dodaj Bankier.pl w Google

Na rynku nieruchomości brak baniek cenowych, ale rośnie ryzyko zmiany cyklu - napisał NBP w raporcie poświęconym rynkowi mieszkaniowemu w 2018 roku.

fot. Szymon Laszewski / / FORUM

"W 2018 r. rosły ceny mieszkań, jednak relacja ceny mieszkania do dochodów i jej odchylenia od trendu nie wskazują na występowanie baniek cenowych. Do podobnych wniosków prowadzi analiza wskaźnika ceny do czynszów. Wysoki poziom produkcji mieszkań wraz z rosnącymi kosztami ich budowy oraz cenami transakcyjnymi mieszkań pokazują jednak, że na rynku pojawiają się napięcia charakterystyczne do obecnej fazy cyklu. Rośnie też prawdopodobieństwo zmiany fazy cyklu" - napisał NBP.

"Zarówno skala napięć, jak i rozmiar sektora mieszkaniowego nie wskazują obecnie na zagrożenia wystąpienia kryzysu nieruchomościowego, czyli sytuacji, gdy problemy sektora mają znaczący i negatywny wpływ na całość gospodarki. Czas wyprzedaży całego zasobu mieszkań wystawionych na rynek przy obecnym popycie nadal wynosi mniej niż rok" - dodaje.

NBP ocenia, że jak dotąd podaż mieszkań była względnie elastyczna, jednak osiągnięty poziom produkcji może powodować problemy z dalszym jej zwiększaniem, zwłaszcza z uwagi na obserwowane braki i wzrosty cen czynników produkcji tj. ziemi, materiałów budowlanych oraz pracy.

"Gdyby doszło do istotnego ograniczenia podaży mieszkań w przyszłości, przy utrzymaniu się silnego popytu, mogłoby to skutkować wzrostem cen. W kolejnym okresie spowodowałby spadek cen i problemy w sektorze" - napisał NBP.

Wakacje na giełdzie

Autorzy raportu wskazują, że w sytuacji wystąpienia negatywnego szoku popytowego, zwłaszcza wobec popytu inwestycyjnego opartego na opłacalności najmu względem innych form lokaty kapitału, ryzyko materializowałoby się głównie po stronie firm deweloperskich i budowlanych.

"Ze względu na wysoki poziom produkcji w toku, deweloperzy mogliby mieć wówczas znaczne problemy z dokończeniem dużej liczby mieszkań, których budowę rozpoczęli, a potem ich sprzedażą. Jednak wysokie kapitały własne oraz doświadczenia z poprzedniego cyklu tych firm są czynnikiem zmniejszającym ryzyko dla rynku" - napisał NBP.

NBP podaje, że również sytuacja w sektorze nieruchomości komercyjnych nie tworzy obecnie zagrożenia dla stabilności systemu bankowego w Polsce, głównie ze względu na niewielki stopień jego finansowania przez banki krajowe.

"Jednak w obecnych warunkach rynkowych banki krajowe aktywne na tym rynku powinny szczególnie ostrożnie badać jakość zabezpieczenia" - napisał NBP.

Deweloperom udało się przerzucić rosnące koszty na klientów - napisał NBP w raporcie poświęconym rynkowi mieszkaniowemu w 2018 roku.

"Utrzymujący się wysoki popyt na rynku mieszkaniowym w 2018 r. wpływał pozytywnie na sytuację ekonomiczną firm deweloperskich, zwłaszcza tych największych. Szacowany udział zysku deweloperskiego w cenie nowych mieszkań nadal utrzymywał się na wysokim poziomie. Oznacza to, że firmom deweloperskim udało się w znaczącym stopniu przerzucić na nabywców szybko rosnące koszty budowy mieszkań" - napisał NBP.

NBP ocenia, że firmy deweloperskie, zwłaszcza duże, nadal w znacznej części finansowały się kapitałem własnym, przedpłatami klientów, obligacjami i kredytami, a także opóźnionymi spłatami zobowiązań. Według NBP udział kapitałów własnych był wysoki (przekraczał 40 proc.), natomiast udział kredytów był niewielki (ok.10 proc.)

NBP podaje, że korzystna koniunktura na pierwotnym rynku mieszkaniowym oraz w budownictwie infrastrukturalnym nie przyniosła jak dotąd dużym firmom budowlanym znaczących korzyści ekonomicznych porównywalnych z deweloperami.

"Straty generowane w wyniku wzrostu kosztów materiałów budowlanych i kosztów pracy ograniczyły aktywność części podmiotów na rynku wykonawstwa szeroko rozumianych usług budowlanych. Nowe kontrakty są podpisywane na mniejsze etapy prac i tym samym krótsze okresy lub wyżej indeksowane, lepiej także uwzględniają rosnące ryzyko kosztów budowy" - napisał.

Na rynku nieruchomości mieszkaniowych nie widać oznak popytu spekulacyjnego, choć w ostatnim kwartale tempo wzrostu cen na tym rynku przyspieszyło - powiedział w czwartek na konferencji prasowej Jacek Łaszek, doradca w Wydziale Analiz Rynku Nieruchomości, Departamentu Analiz Ekonomicznych NBP.

"Spekulacji na razie nie widzimy - powstaje ona głównie, gdy fundusze inwestycyjne wchodzą na rynek. (...) Muszą szybciej rosnąć ceny mieszkań, bo są wysokie koszty wejścia, by się to opłacało. Jak na razie nie obserwujemy więc popytu spekulacyjnego. Jest taki popyt inwestycyjno-przezornościowy" - powiedział.

"Mamy teraz cykl w górę, mamy ekspansję - ekspansję sektorową (w budownictwie mieszkaniowym - PAP), a nie kredytową. W Polsce nie mamy booomu kredytowego i póki co, to jest pozytywny element, a to jest jeden z głównych czynników ryzyka. Ceny idą do góry, to jest normalne w cyklu, ale w ostatnim kwartale to zjawisko przyspieszyło" - dodał.

Jak wynika z opublikowanego w środę raportu Narodowego Banku Polskiego poświęconym rynkowi mieszkaniowemu w 2018 roku, deweloperom udało się przerzucić rosnące koszty na klientów.

"Utrzymujący się wysoki popyt na rynku mieszkaniowym w 2018 r. wpływał pozytywnie na sytuację ekonomiczną firm deweloperskich, zwłaszcza tych największych. Szacowany udział zysku deweloperskiego w cenie nowych mieszkań nadal utrzymywał się na wysokim poziomie. Oznacza to, że firmom deweloperskim udało się w znaczącym stopniu przerzucić na nabywców szybko rosnące koszty budowy mieszkań" - napisał NBP.

NBP ocenia, że firmy deweloperskie, zwłaszcza duże, nadal w znacznej części finansowały się kapitałem własnym, przedpłatami klientów, obligacjami i kredytami, a także opóźnionymi spłatami zobowiązań. Według NBP udział kapitałów własnych był wysoki (przekraczał 40 proc.), natomiast udział kredytów był niewielki (ok.10 proc.)

NBP podaje, że korzystna koniunktura na pierwotnym rynku mieszkaniowym oraz w budownictwie infrastrukturalnym nie przyniosła jak dotąd dużym firmom budowlanym znaczących korzyści ekonomicznych porównywalnych z deweloperami.

Nie widać, by sytuacja makroekonomiczna w Polsce negatywnie wpłynęła na rynek nieruchomości - powiedział w środę Piotr Szpunar, dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych NBP. Dodał, że spowolnienie w strefie euro jest dość poważne, choć polska gospodarka dobrze się broni przed jego skutkami.

"Na razie mamy w naszej projekcji makroekonomicznej - odnoszę się do projekcji z lipca- scenariusz dość łagodnego spowolnienia dynamiki wzrostu gospodarczego w Polsce - będziemy zbiegać do potencjału, do równowagi przez najbliższe 2 lata i przy takim scenariuszu trudno spodziewać się gwałtownego pogorszenia nastrojów konsumenckich, czy też silnego wzrostu bezrobocia, czy też szoków, które mogłyby uderzyć w ten rynek (nieruchomości - PAP) i w popyt na niego" - powiedział.

"Jednak bilans ryzyk jest w dół. Z każdym tygodniem napływają informacje i dane, zwłaszcza ze strefy euro, z gospodarki niemieckiej, które coraz bardziej utwierdzają nas w przekonaniu, że spowolnienie, które zaczęło się w strefie euro, jest dość poważne. W Niemczech wszystko wskakuje na to, że wystąpi recesja. W jakimś sensie to musi mieć oczywiście wpływ na naszą gospodarkę, choć ona jest odporna, reaguje z opóźnieniem, my się bronimy dość dobrze. Ale wolumen handlu światowego spadł, po raz pierwszy od kryzysu. Nie jesteśmy odizolowaną wyspą. (...) bilans ryzyk jest w dół, jak wskazano w lipcowej projekcji" - dodał. (PAP Biznes)

Źródło:PAP Biznes
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Afera Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Sąd wkrótce zdecyduje, czy była prezes i znany adwokat trafią za kratki
Tematy

Komentarze (25)

dodaj komentarz
anna_domagalczyk
Ten raport dotyczy 2018 roku, w którym rósł (do mniej więcej połowy roku) popyt inwestycyjny. Teraz ma raczej historyczną wartość. Ale może w końcu doczekamy się raportu o sprzedaży za 2 kw. 2019.
leonidass
Nie doczekamy, przy pierwotnym rację bytu maja teraz tylko przedwstępne, a do nich dostępu nie ma.
Z kolei podpisywane akty notarialne (przy pierwotnym) odnoszą się najczęściej do ceny właśnie z umowy przedwstępnej sprzed kilkunastu miesięcy - która to cena pozostaje dzisiaj w sferze marzeń kupujących.
anna_domagalczyk odpowiada leonidass
Nie tylko o cenę idzie, ale przede wszystkim o ilość. Co kwartał takie raporty były publikowane po mniej więcej miesiącu, a teraz kwartał się skończył i nic.
leonidass odpowiada anna_domagalczyk
Ok
jasiek2017 odpowiada anna_domagalczyk
Mamy spiZZZZEEEEKKKKKKKKKKK !!!!!!!!!
sammler odpowiada anna_domagalczyk
Przecież dokładnie tak samo było, gdy kończyła się poprzednia bańka. Gdy można było opublikować informację o wzrostach cen, błyskawicznie pojawiała się ona w każdej możliwej postaci: raporty AMRON, jakieś indeksy Open Finance, publikacje usłużnych dziennikarzy (z Markiem Wielgą z Gazety Wyborczej na czele - dziś już tam nie pracuje).Przecież dokładnie tak samo było, gdy kończyła się poprzednia bańka. Gdy można było opublikować informację o wzrostach cen, błyskawicznie pojawiała się ona w każdej możliwej postaci: raporty AMRON, jakieś indeksy Open Finance, publikacje usłużnych dziennikarzy (z Markiem Wielgą z Gazety Wyborczej na czele - dziś już tam nie pracuje). Ale gdy tylko bańka gasła, PRZESTANO regularnie publikować raporty i podawać informacje na ten temat.

Tak się właśnie manipuluje opinią publiczną.
kmierz odpowiada sammler
Zapomniałeś wspomnieć o Turku i Krasoniu, ci to naganiali...
marxs
"NBP: na rynku nieruchomości nie ma bańki"-jeśli glapa i jego blond dziewczęta tak twierdzą to musi to być najczystsza i najprawdziwsza prawda ja im wierzę na 110%
leonidass
Jeżeli na Racjonalizacji/Konstruktorskiej mieszkania z garażem kosztują 12 tys/m2 to w mojej opinii jest to bańka.
jasiek2017
to nie kupuj, nie ma obowiazku. Zostaw zakupy innym

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki