W Wielki Piątek rynki finansowe Zachodu pozostaną praktycznie zamknięte. Stąd też handel na rynku złotego zapewne będzie mniej płynny niż zazwyczaj. Rynkowym wydarzeniem dnia będzie publikacja danych z amerykańskiego rynku pracy. Warto też odnotować, że kurs euro spadł pomimo rewizji prognoz agencji S&P.


Dziś zamknięte są praktycznie wszystkie giełdy papierów wartościowych w Europie i Ameryce. Nie funkcjonują także rynki towarowe (w tym notowania ropy naftowej) i stopy procentowej. Dlatego też handel na Foreksie zapewne będzie mniej płynny i pewnie bardziej ospały niż zazwyczaj. Ale jak w każdy pierwszy piątek miesiąca zobaczymy raport BLS dotyczący zmiany zatrudnienia i stopy bezrobocia w USA.
W oczekiwaniu na te dane o poranku kurs euro wynosił 4,2760 zł i był o niespełna pół grosza niższy niż w czwartek wieczorem. Dzień wcześniej euro potaniało o blisko grosz i to pomimo silnej zwyżki notowań ropy naftowej oraz umacniającego się dolara.
W rezultacie kurs EUR/PLN utrzymał się w „wojennym” korytarzu, od początku marca poruszając się w zakresie 4,2250-4,3070 zł. Kluczowym oporem pozostaje strefa 4,30-4,31 zł, którą eurozłoty w tym tygodniu zaatakował już piąty raz. I znów bez powodzenia.
- W Wielki Piątek większość głównych rynków finansowych jest zamknięta, działać będzie jednak rynek FX. Przy założeniu, że nie pojawią się nowe impulsy z Zatoki Perskiej ani zaskakujące odczyty makro z USA, oczekujemy, że kursy EURPLN i USDPLN będą oscylować odpowiednio wokół 4,28 oraz 3,70 – napisali analitycy PKO BP.

W piątek rano za dolara amerykańskiego trzeba było zapłacić 3,7038 zł, a więc o prawie pół grosza mniej niż dzień wcześniej. Jeszcze na początku tygodnia kurs USD/PLN atakował marcowe maksima (ok. 4,75 zł), ale później spadł o blisko 5 groszy.
Frank szwajcarski wyceniany był na 4,6420 zł, czyli bez większych zmian względem czwartkowego kursu odniesienia. W rezultacie kurs CHF/PLN znalazł się blisko najniższych wartości od wybuchu wojny z Iranem. Funt brytyjski kwotowany był po 4,9049 zł, czyli prawie tak samo, jak w czwartek wieczorem.
W czwartek agencja S&P zrewidowała swoje prognozy dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Prognozowany deficyt fiskalny Polski w 2026 roku został podniesiony z 6,5% do 7,0% PKB oraz do 6% w roku następnym (wcześniej było to 5,8%). Mimo to sytuacja polskiej gospodarki została oceniona korzystniej niż w przypadku Turcji, Węgier czy Rumunii.
KK




























































