REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Mieszkanie to jednak inwestycja, a cena ma znaczenie

Krzysztof Kolany2010-01-12 12:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2010-01-12 12:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Dla wielu ludzi kupno domu czy mieszkania to największa transakcja finansowa życia. Jeśli zakup ten jest lewarowany kredytem to tym bardziej jest to inwestycja/spekulacja, do której należy podchodzić tak samo jak to lokowania gotówki w akcjach czy obligacjach.

Po pierwsze, powiedzmy sobie jasno: dom lub mieszkanie nie są dobrami konsumpcyjnymi i nie służą tylko i wyłącznie zaspokajaniu konkretnych potrzeb. Nieruchomości są w długim terminie dość przyzwoitą lokatą kapitału i środkiem tezauryzacji majątku. Nie bez powodu rentowność najmu mieszkania, biura czy magazynu odnosi się do oprocentowania obligacji czy depozytów bankowych. Jednakże z nieruchomościami, jak z każdą inwestycją, wiążą się określone ryzyka. Właściciel musi liczyć się z pożarem, powodzią czy innymi katastrofami naturalnymi. Do tego dochodzą jeszcze kataklizmy będące dziełem człowieka: wojny, rewolucje, wysiedlenia, nacjonalizacje. Wszystkie te zdarzenia mogą pozbawić nas władztwa nad nieruchomością i przed niektórymi nie sposób się zabezpieczyć.


Po drugie, współcześnie zakup nieruchomości często wiąże się z dość skomplikowanymi operacjami finansowymi. Mało kto może wyłożyć 200-400 tysięcy złotych gotówki, by od ręki zapłacić za wymarzony dom lub mieszkanie. Większość transakcji odbywa się przy wsparciu kredytu hipotecznego, co jest czystym lewarowaniem kapitału. Przy wkładzie własnym rzędu 20% dźwignia finansowa wynosi 1:5. Przy czym nie ma znaczenia, czy mieszkanie kupujemy dla siebie czy pod wynajem. W niczym to nie zmienia stanu faktycznego i realnie ponoszonych przez nabywcę kosztów obsługi zadłużenia. W Polsce kredytobiorca musi wziąć na siebie ryzyko stopy procentowej oraz przyjąć do wiadomości możliwość wybuchu hiperinflacji, która może go pozbawić lokum. W końcu hipoteka ciążąca na nieruchomości sprawia, że w razie niemożności spłaty rat kredytu bank zlicytuje mieszkanie. Ponadto o zamiłowaniu Polaków do spekulacji świadczy fakt, że jeszcze niedawno większość kredytów była denominowana we franku szwajcarskim. Nabywcy mieszkań dobrowolnie (choć niekoniecznie świadomie) spekulowali więc na umocnienie złotego względem franka. Jak ryzykowne były te rachuby pokazał rok 2008. Z punktu widzenia finansisty była to skrajnie ryzykowna odmiana strategii carry trade: za pożyczoną na niski procent walutę nabywało się nieruchomość w kraju rozwijającym się.


I po trzecie, pozostaje kwestia kosztów, gdzie jasno udowodnimy, że cena istotnie ma znaczenie. Dla przykładu weźmy mieszkanie 50-metrowe w dużym polskim mieście, wykonane w przeciętnym standardzie i w równie przeciętnej lokalizacji. Według danych zebranych przez Open Finance i Home Broker (ceny transakcyjne) średni koszt metra kwadratowego w największych miastach waha się od 4.081 złotych w Łodzi do 7.783 zł. w Warszawie (50% różnicy). Oznacza to, że cena naszego mieszkania wyniesie od 204 tys. do 389 tys. zł – 185 tysięcy różnicy. Załóżmy, że nasz przykładowy klient nie ma problemów ze zdolnością kredytową i jest w stanie załapać się w środek oferty kredytowej polskich banków. Jako że ma on 20% wkładu własnego, to w Łodzi potrzebowałby 163,2 tysiące złotych kredytu, a w Warszawie aż 311,2 tys. Dla wykonanych poniżej obliczeń przyjąłem 1,5% prowizji i 2,5 pkt. proc. marży przy stawce Wibor 3M rzędu 4,27% i 30-letnim okresie spłaty (raty równe).

Łodzianin po 30 latach będzie odda bankowi w sumie 381,8 tysięcy złotych (przy założeniu, że stopy procentowe nie wzrosną), czyli o 134% więcej niż pożyczył, co miesiąc uszczuplając domowy budżet o 1060 złotych. Warszawiak na obsługę swojego kredytu o wyda o blisko tysiąc złotych więcej (2022 zł) i własne mieszkanie będzie go kosztowało 728,1 tysięcy złotych. Różnica wynosi więc blisko 350 tysięcy lub tysiąc złotych miesięcznie. Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie tysiąc złotych miesięcznie stanowi znaczącą różnicę. Tak więc, to nieprawda, że cena nie gra roli. Ale może nie wszystko powinniśmy przeliczać na pieniądze? Kalkulujmy więc inaczej: jeśli miesięczna rata miałaby się zamknąć w kwocie 1900 złotych, to mieszkaniec Warszawy swój kredyt spłacałby przez 40 lat (czyli do emerytury lub jeszcze dłużej). Zaś kupując mieszkanie po cenach „łódzkich” spłaci się ono po 10 latach. Kredytobiorcy zostaje więc 30 lat życia. Bez kredytu. Spekulacja dotyczy więc czasu, jaki będziemy żyli bez obciążenia pracą na rzecz banku.

Krzysztof Kolany
Analityk Bankier.pl
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Zdesperowani inwestorzy poszli po prośbie do premiera. Przymusowe wykupy trafią do osobnej ustawy
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy

Komentarze (16)

dodaj komentarz
~Michu
Czy ktos nas robi w balona?
Mieszkanie to inwestycja - tak pod warunkiem ze jedno juz mieszkanie masz a drugie kupisz za gotowke i je wynajmiesz. Ale w tym wypadku wydane pieniadze na mieszkanie zwroca Ci sie za - wieki(zycia zabraknie).
Natomiast mieszkanie - jako pierwsze mieszkanie i na dodatek na kredyt to inwestycja ale
Czy ktos nas robi w balona?
Mieszkanie to inwestycja - tak pod warunkiem ze jedno juz mieszkanie masz a drugie kupisz za gotowke i je wynajmiesz. Ale w tym wypadku wydane pieniadze na mieszkanie zwroca Ci sie za - wieki(zycia zabraknie).
Natomiast mieszkanie - jako pierwsze mieszkanie i na dodatek na kredyt to inwestycja ale dla banku. Nie dla kredytobiorcy. Np. Kredyt na 375tys na 45 lat. Daje calkowity koszt ponad 920tys wiec po 45 latach bank za wydane pieniadze na jedno mieszkanie ma ich trzy.
WIEC KTO TU INWESTUJE A KTO ZARABIA?

Chyba jasne.

Pozdrawiam i przestrzegam przed kredytowymi napychaczami wlasnych kieszeni.
~tuleja
tak, to sobie mozna dywagowac bez konca. dla mnie to nie byla inwestycja, tylko miejsce wlasne do mieszkania. a gehenna, ktora przeszedlem , bo bank zaden nie chcial dac kredytu, to juz inna sprawa. jak by tak mialy wygladac inwestycje, to nikt by nie inwestowal
~Sky
Jest nagonka na mieszkania, czyli... kolejny kryzys wisi w powietrzu. Wczoraj na compentia.pl znalazlem fajny artykul "Najwyzszy budynek = kryzys". Murdzek odwoluje sie w nim do skyscarper index. Twierdzi, ze skoro wybudowano najwyzszy bdynek swiata, to kryzys sie jeszcze nie skonczyl i pewnie jeszcze da nam sie we znaki
~Giansar_PL
No patrzcie, a Półtorak mówiod wczoraj, że to, czy cena będzie 50% wyższa czy nie nie ma znaczenia. Przyznam, że nie rozumiem sensu zamieszczenia tego filmu jak i dzisiejszego artykułu. Film jest idiotyczny, a artykuł o tym, co wszyscy wiedzą.
~mich
Jak rozumiem Pan Krzysztof odnosi się do wczorajszej publikacji zamieszczonej na tym samym portalu. To dobrze że można liczyć na rozsądne zdanie w tym przedmiocie. Jest oczywiste że cena jest bardzo istotna, a ten który patrzy wyłącznie na wysokość raty będzie wysysany przez bank z kapitału przez resztę życia ( z wszelkimi konsekwencjami Jak rozumiem Pan Krzysztof odnosi się do wczorajszej publikacji zamieszczonej na tym samym portalu. To dobrze że można liczyć na rozsądne zdanie w tym przedmiocie. Jest oczywiste że cena jest bardzo istotna, a ten który patrzy wyłącznie na wysokość raty będzie wysysany przez bank z kapitału przez resztę życia ( z wszelkimi konsekwencjami dla swojej sytuacji ekonomicznej jak równiez dla gospodarki gdyż bedzie to musiało istotnie ograniczać jego konsumpcję ) , ze nie wspomnę nawet o tym iż ryzykuje poważnie że zostanie bankrutem ( co w dobie poważnych wstrząsów światowej gospodarki może przyjść znacznie łatwiej niż to sie wielu szczęśliwym kredytobiorcom wydaje ) . Warto też zastnowić co stałoby sie z naszym systemem bankowym gdyby wielu naszych kredytobiorców uznało jednak ze nie zrobiło interesu życia i płacić nie będzie, bo na przykład frank za bardzo sie wzmocnił albo stopy procentowe za bardzo poszły do góry. Tym bardziej że zawsze jest sposób na unikniecie płacenia zobowiązań poprzez spakowanie walizek i wyjazd Polski.
~Adam
mieszkaniem nie ciszysz sie w momencie gdy je splacisz ale w momencie gdy w nim mieszkasz.
Na ile wyceniasz niedogodnosci zycia zwiazane z mieszkaniem z tresciami?
Jak bardzo jestes szczesliwy gdy chcesz isc do kibelka a tam kapie sie tesciowa?
Jak bardzo lubisz tescia ogladajacego Gwiazdy tancza na lodzie i wypijajacego
mieszkaniem nie ciszysz sie w momencie gdy je splacisz ale w momencie gdy w nim mieszkasz.
Na ile wyceniasz niedogodnosci zycia zwiazane z mieszkaniem z tresciami?
Jak bardzo jestes szczesliwy gdy chcesz isc do kibelka a tam kapie sie tesciowa?
Jak bardzo lubisz tescia ogladajacego Gwiazdy tancza na lodzie i wypijajacego twoje zimne piwo z lodowki?
Pracuje, zarabiam, stac mnie na komfort mieszkania bez tesciow i bez rodzicow.
Korzystam z tego dzis, jutro, za miesiac, za rok a nie dopiero gdy mieszkanie sie splaci.
Gdy w wieku 65 lat mieszkanie bedzie splacone to wtedy sie je sprzeda i kupi sie mniejsze a reszta kasy bedzie na podroze lub oplacenie opieki na starosc - bo nikt nie wie co go czeka za 35 lat.
~desmond
jest wiele scenariuszy na najblizsze 30latek, ale to co powiedziales jest takim sredniakiem (ani opty ani pesymistycznym). Powiem Ci, ze wole teraz miec fajna fure czy moto i jezdzic z dziewczyna ogladac swiat (poki ona i ja mamy ochote) niz robic tak kiedy kazda wycieczke bede zaczynal od planowania czy w poblizu jest kibel albo jest wiele scenariuszy na najblizsze 30latek, ale to co powiedziales jest takim sredniakiem (ani opty ani pesymistycznym). Powiem Ci, ze wole teraz miec fajna fure czy moto i jezdzic z dziewczyna ogladac swiat (poki ona i ja mamy ochote) niz robic tak kiedy kazda wycieczke bede zaczynal od planowania czy w poblizu jest kibel albo czy dam rade znosic jakies niewygody. Niestety niewiele osob przed 30tka ma tzw 'wolnosc finansowa" albo chociaz taka nadwyzke zeby sobie pozwolic na fajowe zycie bez podporzadkowywania calej reszty wykonywanej pracy.
~Bob
Proszę zwrócić uwagę, ze z tego artykułu ABSOLUTNIE nic nie wynika..
~tomiki
Chyba miało wyniknąć, że jest niesprawiedliwie, bo w Warszawie jest drożej ;) Ale ogólnie zgadzam sie z Tobą.

Powiązane: Nieruchomości

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki