Michael Burry, pierwowzór bohatera „Big Short”, krytycznie ocenia obserwowane na całym świecie zamykanie gospodarek. Inwestor z dyplomem lekarza zaleca, abyśmy wrócili do pracy i nauczyli się żyć z koronawirusem.
Michael Burry zyskał status jednej z największych giełdowych „gwiazd” ostatniego kryzysu finansowego, w czym udział miały najpierw książka, a potem nagrodzony Oscarem film „Big Short” (w jego rolę wcielił się Christian Bale). Szeroka publiczność poznała go jako nonkonformistę, który przewidział spadki na rynku nieruchomości i potężnie się na tym wzbogacił.
Dziś amerykański finansista ponownie trafił na pierwsze strony portali internetowych, a to za sprawą serii wpisów dotyczących walki z koronawirusem. Mówiąc łagodnie, Burr nie jest fanem zamykania gospodarek.
- Rządowe restrykcje wyrządzają Amerykanom większe szkody niż kiedykolwiek mógłby to zrobić sam koronawirus - napisał w jednym z wpisów na Twitterze. Warto dodać, że na portalu społecznościowym Burry pojawił się dopiero 23 marca 2020 r., a większość jego opublikowanych od tamtej pory wpisów dotyczy właśnie pandemii.
If COVID-19 testing were universal, the fatality rate would be less than 0.2%. This is no justication for sweeping government policies, lacking any and all nuance, that destroy the lives, jobs, and businesses of the other 99.8%.
— michaeljburry (@michaeljburry) March 23, 2020
- Co roku w USA umiera blisko 2,8 mln ludzi. Najgorsze prognozy szacują, że koronawirus zwiększy tę liczbę o mniej niż 10 proc. Warto to wziąć pod uwagę, podczas gdy media sugerują, że Amerykanie giną wielokrotnie szybciej niż normalnie. Współczucie nie musi kłócić się z faktami – dodał.

Słowa Burry’ego są śledzone nie tylko ze względu na jego sławę zdobytą w czasie ostatniego kryzysu. Amerykanin ma dyplom lekarza (specjalizował się w neurologii), choć karierę medyczną porzucił na rzecz inwestowania.
Amerykański inwestor przypomniał także swój artykuł opublikowany w „New York Times” pod tytułem: „Widziałem, że idzie kryzys. Dlaczego nie widział tego Fed?”. Trawestując tamto zdanie, o sytuacji w 2020 r. napisał: „Nie widzę kryzysu. Dlaczego rząd go widzi?”.
- Powszechne zamkniecie ludzi w domach jest najbardziej niszczącym zjawiskiem gospodarczym w najnowszej historii. Na dodatek, jest to dzieło człowieka. To działanie natychmiastowo uderza w grupy najbardziej wrażliwe, zabija i tworzy narkomanów, prowadzi do przemocy wobec kobiet i dzieci itp. Prowadzi do wielkiego bólu i samobójstw – napisał z kolei Burry w emailu, który publikuje Bloomberg.
Receptą Burry’ego na obecny kryzys jest utrzymanie ograniczeń tylko dla wybranych grup (np. osób starszych i chorych) oraz przywrócenie do pracy pozostałych. „Osoby młode wydają się być odporne, wiec pozwoliłbym na rozprzestrzenienie się wirusa w populacji, która nie odniesie wielkich szkód. TO jedyny sposób na zrównoważenie potrzeb różnych grup. Szczepionek prędko nie będzie, więc nabycie naturalnej odporności jest dla nas jedyną drogą. Każdy dzień i tydzień obecnej sytuacji rujnuje niezliczoną liczbę osób i to w kryminalnie niesprawiedliwy sposób” – napisał, dodając w innym miejscu, że w czasach „nowej normalności” niezbędne będzie m.in. powszechne wykonywanie testów czy częstsze mycie rąk.
W licznych wpisach bohatera „Big Short” nie można odnaleźć zbyt wielu wskazówek inwestycyjnych. W marcu Burry w wywiadzie dla Bloomberg News przyznał, że zajął pozycję obstawiającą spadki na rynkach, co do tej pory mu się opłaciło. Inwestor nie zakłada jednak, aby kryzys trwał długo – przed 2021 r. rynki akcji mają podnieść się, m.in. w wyniku potężnych programów pomocowych uruchamianych przez rządy USA, Japonii i innych państw.
MZ



























































