Największe banki w Australii tworzą oligopol i potrzebują zmian, aby odzyskać zaufanie – powiedział szef australijskiego nadzoru finansowego Greg Medcraft. Tak bezpośrednie wypowiedzi z ust nadzorców padają niezwykle rzadko.
„Mamy rynek (bankowy – przyp. red.), który, szczerze mówiąc, jest oligopolem” – powiedział na forum parlamentu Greg Medcraft, przewodniczący Australijskiej Komisji Inwestycji i Papierów Wartościowych (Australian Securities and Investments Commission - ASIC). Oligopolem ekonomiści nazywają taką formę rynku, na którym dominuje kilku producentów, a konkurencja jest bardzo słaba.
To jawny przytyk w kierunku czterech największych australijskich banków, które razem kontrolują 80% rynku bankowego. Problemem jest nie tyle sama koncentracja rynku (zresztą charakterystyczna dla wielu krajów rozwiniętych), lecz model biznesowy będący jej skutkiem. Dla porównania, w Polsce udział rynkowy dziesięciu największych banków wynosi ok. 70%.
W ostatnich latach australijską opinię publiczną zbulwersowała seria skandali, jakich dopuściły się instytucje finansowe: manipulacji stopami procentowymi, nietrafionej sprzedaży (ang. misselling) i zwyczajnych oszustw. Podobne przypadki licznie ujawniano także w Europie i Stanach Zjednoczonych.
Przeczytaj także
„Potrzeba dużo pracy, aby przywrócić zaufanie i pewność do sektora finansowego" – dodał Greg Medcraft. Bardzo rzadko się zdarza, aby przedstawiciel nadzoru finansowego otwarcie stwierdzał, że banki nie cieszą się zaufaniem klientów.
KK/Reuters

































































