Co najmniej 1000 osób uczestniczy w Marszu Kobiet, który w sobotę po południu wyruszył z Placu Zwycięstwa w Mińsku. Pomimo podejmowanych przez milicję prób przeszkodzenia Marszowi Kobiet, jego uczestniczki już ponad dwie godziny protestują w centrum Mińska. Zatrzymano kilku dziennikarzy.


W Mińsku odbywa się Marsz Kobiet, akcja protestu przeciwko przemocy i sfałszowaniu niedawnych wyborów prezydenckich.
„Wszyscy się nie pomieszczą!” – krzyczą kobiety do funkcjonariuszy sił specjalnych milicji OMON. Pojawiły się informacje o zatrzymywaniu mężczyzn. W niektórych przypadkach grupy kobiet zdołały uniemożliwić funkcjonariuszom te działania.
„Sam jesteś owcą!” – krzyczą kobiety, nawiązując do słów, jakimi protestujących nazwał prezydent Alaksandr Łukaszenka. Jego zdaniem demonstranci to „owieczki”, którymi kieruje zagranica. „Jestem matką, a nie tarczą dla OMON-u” – głosi jeden z plakatów. „Jeśli kochasz, zostaw” – można przeczytać na innym.
Ulice, którymi poruszają się kolumny kobiet, blokują duże siły milicji – wtedy marsz spontanicznie zmienia trasę. Kolumna przeszła m.in. część Prospektu Niepodległości, doszła do Placu Jakuba Kołasa, potem na Rynek Komarowski i w kierunku ulicy Niemiga w centrum. Początkowo liczbę uczestniczek oceniano na kilka tysięcy, teraz jest to kilkaset osób.

Marsze kobiet – podała Nasza Niwa – odbyły się także w innych miastach – m.in. Brześciu, Homlu, Zasławiu i Rzeczycy.
Zatrzymany reporter Radia Swaboda
Reporter Radia Swaboda, który w sobotę prowadził transmisję na żywo z akcji protestacyjnej na Placu Zwycięstwa w Mińsku, nazwanej Marszem Kobiet, został zatrzymany.
Wraz z reporterem Alesiem Pileckim zatrzymany został operator. Na nagraniu widać, że zatrzymania dokonał mężczyzna w czarnym stroju cywilnym.
Pojawiają się także informacje o zatrzymaniach mężczyzn, uczestniczących w proteście.
Kolejni dziennikarze mediów zagranicznych pozbawieni akredytacji
Oficjalny Białoruski Związek Dziennikarzy (BSŻ) apeluje do władz o szybkie wydanie akredytacji dziennikarzom mediów zagranicznych - informuje Interfax-Zachód. W sobotę rano poinformowano o wycofaniu akredytacji dla niektórych dziennikarzy zagranicznych mediów.
„BSŻ opowiada się za przejrzystym, konkurencyjnym i etycznym rozwojem mediów, za przestrzeganiem przepisów o mediach i bezpieczeństwa dziennikarzy” – napisano w oświadczeniu BSŻ.
„Nalegamy, by proces wydania nowych akredytacji naszym zagranicznym kolegom odbył się maksymalnie szybko, bez tworzenia im problemów, by nie rozciągnął się w czasie i nie wpłynął na ilość informacji o Białorusi w zagranicznej przestrzeni informacyjnej” – podkreślono w oświadczeniu.
Wyrażono w nim również nadzieję, że dzięki ponownemu wydaniu dokumentów „wszyscy białoruscy i zagraniczni zawodowi dziennikarze i redakcje zgodnie z przepisami wznowią swoją działalność na Białorusi”. BSŻ zapewnia, że jest gotów „udzielić pomocy wszystkim partnerskim redakcjom”.
W sobotę rano poinformowano, że władze Białorusi pozbawiły akredytacji 17 dziennikarzy mediów zagranicznych, pracujących na Białorusi. Większość z nich to Białorusini, pracujący dla zagranicznych redakcji, a także dla białoruskiej redakcji Radia Wolna Europa – Radia Swaboda.
Na liście jest czwórka reporterów Swabody, korespondenci agncji AP, AFP, Reuters, a także BBC, RFI i Rosjanie pracujący dla niemieckiej ARD.
MSZ, który odpowiada za wydawanie akredytacji, nie komentuje sytuacji. Według ustaleń niezależnego Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy (BAŻ) decyzje o pozbawieniu akredytacji podejmuje specjalna międzyresortowa komisja ds. bezpieczeństwa informacyjnego, w której są m.in. przedstawiciele resortów siłowych, MSZ i parlamentu Białorusi.
W czwartek podczas relacjonowania akcji protestu milicja zatrzymała ok. 50 dziennikarzy, jak wyjaśniono, „w celu sprawdzenia ich dokumentów”. Większość reporterów wypuszczono, czwórka ma sprawę o udział w nielegalnych imprezach masowych.
Z Mińska Justyna Prus (PAP)
just/ mal/ jo






























































