Michał Tkaczyk powrócił do Hotelu Bristol po latach przerwy. Tu stawiał pierwsze kroki w zawodzie, a następnie doskonalił swoje umiejętności w kuchniach hoteli Holiday Inn, Sheraton oraz na promie Polonia Unity Line. Przez kilka miesięcy pracował również w restauracji we Włoszech, w Brescii. Ma 37 lat, na koncie zdobycie III miejsca w Kulinarnym Pucharze Polski oraz brązowy medal drużynowo w kategorii Bufet w Kulinarnym Pucharze Świata. Na pytanie o hobby odpowiada... gastronomia. Ale też narty, motoryzacja i uprawa ogródka.

Pod rządami Michała Tkaczyka restauracja Marconi ma stricte włoski charakter, co nie znaczy, że szef kuchni ogranicza się do włoskiej klasyki. Proponowane dania można określić jako fusion włosko-autorskie. Zamiast nieśmiertelnej caprese, w Marconim dostaniemy terrinę paprykową z mozzarellą, która oprócz tego, że sama w sobie jest bardzo udanym daniem - esencjonalna galaretka świetnie łączy się z łagodną mozzarellą - to znacznie lepiej pasuje do jesiennej aury niż popularna sałatka. Spośród przystawek warto spróbować również gruszki duszonej w winie, zapiekanej z serem blue i podawanej z figą w ciepłym sosie z balsamico.
Hitem poprzedniej karty były czarne tagliolini z krewetkami, przegrzebkami, szpinakiem i peperoncino i to danie jest obecne również w nowym menu. Nowością jest natomiast pieczone młode kurczę w sosie cytrynowym podawane ze szpinakiem z nutą wanilii. Całość przywodzi na myśl smaki dzieciństwa i kojącą domową kuchnię - idealna propozycja na zimne dni.
Z deserów polecamy risotto z białą czekoladą, sosem malinowym i lodami migdałowymi oraz mus gianduja z wiśniami amarena i musem wiśniowym z aromatem rozmarynu.
Marconi zdecydowanie do nas przemówił.
Ola Lazar



































































