REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Marcin P.: Nikomu nie zależało na prowadzeniu tej sprawy

2017-06-28 14:54
publikacja
2017-06-28 14:54

Odniosłem wrażenie, że nikomu nie zależy na prowadzeniu tej sprawy - tak mówił w środę przed komisją śledczą Marcin P., były szef Amber Gold, o okolicznościach poprzedzających jego zatrzymanie. Jego zdaniem sytuacja się zmieniła, gdy śledztwo przejęła Prokuratura Okręgowa w Łodzi.

Marcin P.: Nikomu nie zależało na prowadzeniu tej sprawy
Marcin P.: Nikomu nie zależało na prowadzeniu tej sprawy
fot. Łukasz Dejnarowicz / / FORUM

Amber Gold ogłosiła likwidację 13 sierpnia 2012 r.

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann (PiS) pytała Marcina P. czy ma wiedzę na temat tego, że jego zatrzymanie było przez kogoś celowo opóźniane.

"W dniu 16 sierpnia 2012 r. do spółki Amber Gold weszło ABW zabezpieczyć dokumenty, złoto, materiały elektroniczne. Trwało to zabezpieczanie około trzech dni łącznie. W szczególności bardzo długo trwało kopiowanie tych dysków serwera, gdyż nie potrafiono tego zrobić, albo inaczej, nie chciano tego zrobić tak jak powinno się zrobić. Bo ja tak to odbieram, że to było celowe działanie" - powiedział Marcin P.

"Pan Dariusz Listowicz wręczył mi zawiadomienie na przesłuchanie na 17 lub 18 sierpnia 2012 r. z informacją taką, że mam się nie obawiać, bo w tym dniu nie będę aresztowany. Informację o aresztowaniu przyniósł mi do domu funkcjonariusz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego pan Mikołajczyk, o ile dobrze pamiętam, z Gdańska, na tydzień przed moim aresztowaniem albo na półtora tygodnia przed moim aresztowaniem z informacją taką, że mam się przygotować, że pójdę siedzieć" - mówił świadek.

Wakacje na giełdzie

Wassermann dopytywała, czy ma wiedzę, że ten moment był przez kogoś celowo przyśpieszany lub opóźniany. "Z rozmów, które prowadziłem - jak siedzieliśmy do godziny chyba drugiej w nocy wtedy z funkcjonariuszami ABW - to było takie stwierdzenie, że nic mi teraz jeszcze nie zrobią, bo jeszcze nie mają takich dowodów, by mogli złożyć wniosek o areszt, I że do chwili obecnej je dopiero zbierają" - odpowiedział Marcin P.

Jak mówił, takie sformułowanie padło, od funkcjonariuszy ABW. "Nie wiem ilu tych funkcjonariuszy było, ale było ich dość sporo" - stwierdził. "Siedzieli u mnie w gabinecie przy stole. I wszyscy siedzieli i żartowali" - dodał.

"Ja powiem tak: ja mogę powiedzieć, że ani funkcjonariusze ABW, ani prokuratura, oprócz ostatniej fazy postępowania karnego przed złożeniem aktu oskarżenia nigdy w stosunku do mnie nie zachowywała się w jakiś sposób nieprzyjemny - nie wiem jak to określić - nie naciskała na mnie" - powiedział Marcin P.

Według niego, zabezpieczanie odbywało się tak, że mógł wyznaczyć pracownika, a sam pójść gdzie indziej, nie musiał przy niczym uczestniczyć.

"Wszystko było tak robione, w cudzysłowie: +po ludzku, humanitarnie+, i dopiero po przeniesieniu sprawy do Łodzi, ta atmosfera zaczęła się zmieniać. I no, w zasadzie, nie wiem jak to określić, bo nie chciałbym wysnuwać zbyt daleko idących wniosków, ale ja odnosiłem wrażenie, że nikomu nie zależy na prowadzeniu tej sprawy" - powiedział Marcin P. (PAP)

dsr/ mok/

Źródło:PAP
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Amber Gold

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki