Nie mam na celu kogoś pogrążać swymi zeznaniami, bo areszt wobec mnie i tak nie będzie uchylony; na nic nie liczę - mówił Marcin P., były szef Amber Gold przed komisją śledczą.


"Nie mam żadnego celu ani politycznego, tak jak niektórzy mogą sobie wymyślać, że ja może chcę kogoś pogrążyć i się zemścić; nie mam naprawdę żadnego celu, bo ja i tak uważam, że mimo tego, że tutaj przyjeżdżam, zeznaję, to ten areszt i tak nie będzie uchylony" - oświadczył P.
"Więc jeśli ktoś myśli, że ja tutaj liczę na jakąś współpracę z państwem, że dzięki temu coś dostanę, to jest też w błędzie. Ja na nic nie liczę od państwa" - dodał.
"Ale my liczymy na świadka zeznania. Dlaczego świadek konsekwentnie odmawia udzielenia informacji komisji o początkach działalności Amber Gold; o tym, skąd pozyskał te pieniądze" - replikował Witold Zembaczyński (N). "Gdyż jest to przedmiotem postępowania karnego, które się toczy przeciwko mojej osobie" - padła odpowiedź.
Zembaczyński indagował P. o trzy przypadki jego odnotowanej "samoagresji" w zakładzie karnym - w kwietniu 2013 r., sierpniu 2013 r. i w styczniu 2017 (kiedy - według posła odnotowano "cięcie o podłożu emocjonalnym"). "Czy chciał pan popełnić samobójstwo?" - spytał.
"Każde moje zadrapanie jest traktowane jako samookaleczenie, próba samobójcza" - oświadczył P. "Jeśli chodzi o kwestie z 2013 r. to odmawiam odpowiedzi, bo jest to związane z moją prywatną sytuacją rodzinną; nie uważam, że jest konieczne omawiać to przy mediach" - dodał.
"Do aresztu śledczego wpłynęła informacja, że mam być objęty szczególnym nadzorem"
Do aresztu śledczego wpłynęła informacja, że mam być objęty szczególnym nadzorem i opieką psychologiczną i zdecydowałem się wystąpić z takim wnioskiem - zeznał przed komisją śledczą ds. Amber Gold Marcin P. Jednocześnie odmówił odpowiedzi na pytanie, kto mógł zagrażać jego życiu.
Marcin P. pytany przez posła Kukiz'15 Tomasza Rzymkowskiego, dlaczego w dniu 30 sierpnia 2012 r. po znalezieniu się w areszcie śledczym w Gdańsku złożył wniosek do dyrektora aresztu o objęcie go ochroną.
"W uzasadnieniu wniosku czytamy m.in.: +wniosek uzasadniam koniecznością odizolowania od pozostałych osadzonych, w związku z możliwością zagrożenia mojego życia w związku z informacjami, jakie mam+" - mówił Rzymkowski. Poseł Kukiz'15 zapytał Marcina P. kogo się obawiał.
"Taka informacja wpłynęła do akt aresztu śledczego, że mam być objęty szczególnym nadzorem i opieką psychologiczną, o ile dobrze pamiętam, Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe, przesłała ją także prokuratura w Gdańsku, która prowadziła postępowanie i w czasie rozmowy z dyrektorem aresztu śledczego w Gdańsku zostało mi zakomunikowane, powiedziane, że takie dokumenty wpłynęły i w związku z tym, czy chcę wystąpić z takim wnioskiem i ja zdecydowałem się wystąpić z takim wnioskiem" - mówił.
Pytany "kogo się obawiał" Marcin P. odmówił odpowiedzi. Również na pytania Rzymkowskiego: kto mógł zagrażać jego życiu, jakie wiadomości posiada, które mogą skutkować narażeniem życia i czy ma to związek z oszustwem w działalności piramidy finansowej Amber Gold, czy są to informacje dotyczące nieujawnionych do tej pory osób zaangażowanych w działalność Amber Gold oraz czy zagrożenie jego życia jest nadal realne, Marcin P. odmówił odpowiedzi.
Pytany, czy czuje się oszukany przez szefów OLT Express, P. odparł, że "może się czuć oszukany jedynie przez pana Łyczbę, dlatego, że nie do końca był szczery". Dodał, że - zataił on, że był zamieszany w aferę informatyzacji PZU oraz, że kłamał, twierdząc iż księgi rachunkowe OLT Express Poland są rzetelnie prowadzone. "One nie były rzetelnie prowadzone (...) nie zaksięgowano wszystkich dochodów i kosztów" - dodał.
Na pytanie, co się stało z tymi pieniędzmi, świadek odparł: "A to już pytanie nie do mnie, tylko do pana Łyczby". "On był wtedy właścicielem większościowym i mógł robić z tą spółką, co chciał" - dodał P. "Gdy ja ją przejmowałem, była na skraju upadłości" - zeznał świadek.
Ponadto P. zeznał, że nie zajmował się płatnościami OLT Express. Dodał, że jeśli były jakieś monity co do płatności, to trzeba o to spytać Danutę Misiewicz, która tym się zajmowała. (PAP)
sta/ son/ mro/ mok/




























































