REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Marcin P.: Michał Tusk "został nam włożony"

2017-06-22 21:39
publikacja
2017-06-22 21:39

[Aktualizacja 08:55] Jest nagranie z podsłuchu, na którym szef Amber Gold Marcin P. mówi bardzo wyraźnie: "my żeśmy go (Michała Tuska) nie chcieli, on sam do nas się pchał"; używa takiego określenia "on został nam włożony" - podkreśliła szefowa sejmowej komisji śledczej Małgorzata Wassermann (PiS). Tymczasem dzisiejsza "Gazeta Wyborcza" publikuje materiały dowodzące, że "właściciel tygodnika "Wprost" Michał Lisiecki wspólnie z szefem Amber Gold Marcinem P. przeprowadzili medialną operację uwikłania syna Donalda Tuska w aferę gdańskiego parabanku. Sprawa miała tę aferę przykryć."

fot. / / tvp.info

W środę ponad osiem godzin komisja śledcza przesłuchiwała Michała Tuska - syna byłego premiera i obecnego przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska.

Michał Tusk potwierdził, że od 15 marca 2012 r. łączyła go z OLT Express - firmą lotniczą należąca do spółki Amber Gold - umowa o świadczenie usług doradczych i menadżerskich. Od 16 kwietnia 2012 r. M. Tusk był ponadto zatrudniony w Porcie Lotniczym Gdańsk na pełen etat na stanowisku specjalisty do spraw marketingu. Do zakresu jego obowiązków należała tam m.in. współpraca z liniami lotniczymi operującymi do i z Portu Lotniczego Gdańsk.

Linie lotnicze OLT Express ogłosiły upadłość pod koniec lipca 2012 r. Z kolei w połowie sierpnia 2012 r. upadłość ogłosiła spółka Amber Gold.

Małgorzata Wassermann w czwartek w Telewizji Republika była pytana o teorię, według której Michał Tusk jest ofiarą Amber Gold i został "wciągnięty" do spółki. Zdaniem Wassermann jest to wersja wydarzeń, którą należy bardzo mocno brać pod uwagę. "Tylko to bardzo źle świadczy o rządzie, wszystkich instytucjach i ówczesnych władzach państwa polskiego" - oceniła.

"Dlaczego nie mogła tego zrobić rosyjska, włoska albo inna mafia? Dlaczego nie mogła dostać się do premiera i wziąć go jako kartę przetargową?" - zaznaczyła szefowa komisji. "Tutaj to by pokazywało, że nie tylko dopuszczono do tego, że syn premiera poszedł tam do pracy, ale później jeszcze związało to (służbom) całkowicie ręce i pozostali bierni do końca" - stwierdziła posłanka PiS.

Jak mówiła, istnieją zeznania i wyjaśnienia, które dowodzą, że Michał Tusk "robił przynajmniej dwa podejścia" do wejścia do Amber Gold. Według niej świadczą o tym zeznania Jarosława Frankowskiego (dyrektora zarządzającego OLT Express) i wyjaśnienia Marcina P. Wynika to także z podsłuchu Marcina P. - dodała.

Posłanka PiS relacjonowała podsłuchaną rozmowę: "Przebieg był taki: Michał (Tusk) przyszedł, zaproponowali mu pracę i - jak to zostało powiedziane we wszystkich zeznaniach i później powielone - zadzwonił za kilka dni i powiedział, że tata mu nie pozwolił. I się temat jakby zakończył".

"Po jakimś czasie powrócono do rozmowy. Michał Tusk podjął tę pracę, wystawił pierwsze trzy faktury, ale potem napisał maila, w którym zaproponował panu Frankowskiemu, że +może byśmy unieważnili tę umowę i poluźnili nasze relacje+" - dodała.

Wassermann odniosła się także do kwestii "wyciągania syna premiera" z Amber Gold.

"(Wycofanie Michała Tuska z Amber Gold) nie byłoby źle odebrane pod jednym warunkiem, że w trybie natychmiastowym wycofuję syna premiera i działają wszystkie służby: wchodzi ABW, policja, podsłuchy, skarbówka, blokujemy konta (...). Uratowaliśmy syna premiera, uratowaliśmy pieniądze Polaków. Ale oni nie uratowali tych pieniędzy" - zauważyła.

W ocenie Wassermann proces "wycofywania" Michała Tuska z Amber Gold "na pewno był rozpoczęty, natomiast nie był gwałtowny i nerwowy". "Jest takie nagranie z podsłuchu, na którym Marcin P. mówi bardzo wyraźnie do jednego z redaktorów naczelnych tygodnika: +my żeśmy go nie chcieli, on sam do nas się pchał+, używa takiego określenia +on został nam włożony+".

Wassermann dopytywana, kto mógł "włożyć" syna premiera do Amber Gold odparła: "pytanie, czy to nie jest ten mocodawca, a właściwie grupa mocodawców, bo ja nie wierzę, że to była jedna osoba".

Szefowa komisji śledczej była także pytana, czy w grupie przestępczej zarządzającej Amber Gold doszło do konfliktu, po którym "coś zaczęło się dziać".

"My jesteśmy przed całym wątkiem związanym ze służbami specjalnymi, policją, MSWiA, BOR. Nie mogę wybiegać aż tak bardzo do przodu, bo proszę pamiętać, dokumenty to jest jedno, ale jednak zeznania świadków to jest dodatkowy element" - mówiła Wassermann. "Trudno mi jest na to pytanie dzisiaj odpowiedzieć, czy tam doszło do jakiegoś konfliktu, czy też takie było z góry założenie, czy może się coś nie powiodło" - wskazywała.

Wassermann była pytana czy, według niej, środowe zeznania Michała Tuska były wiarygodne odparła: Na pewno w jakieś części tak, w jakiejś części nie". "Ponieważ nie piszę jeszcze raportu powiem tak, żeby każdy z widzów wyciągnął sobie wnioski. Czy jeżeli pani redaktor byłaby premierem i dostała taką informację, że grozi nam wielki wstrząs finansowy (...) i jednocześnie wiedziałaby pani, że tam pracuje pani dziecko, nie zrobiłaby pani nic?" - zaznaczyła posłanka.

Była też zapytana, czy w takim razie Donald Tusk będzie kluczowym świadkiem dla prac komisji i czy spodziewa się, że będzie rozmawiał w sposób otwarty z komisją. "Trudno mi jest oceniać przesłuchanie zanim ono nastąpi. Dlatego skrupulatnie czytamy dokumenty i zbieramy zeznania świadków często nieznanych.(...) Mając pewien zasób dokumentów i wcześniejsze zeznania, można pomóc takiej osobie pamięć sobie odświeżyć" - powiedziała.

Na pytanie, czy po przesłuchaniach Michała Tuska ma przeświadczenie, że był on świadomy swojej roli w strukturze tej piramidy finansowej Wassermann podkreśliła: "Gdybym na etapie pracy uznała, że coś jest przesądzone, to bym postąpiła bardzo nieprofesjonalnie. Jestem w połowie pracy. Nauczyłam się też tego przez całe swoje życie zawodowe, że każdy dokument, każde zeznanie, może całkowicie potwierdzić lub wykluczyć tę wersję, którą zakładam. Gdybym uznała, że już wiem, co tam się wydarzyło i dlaczego do tego doszło, to bym zamknęła prace komisji. Czekam na cały materiał".

Szefowa komisji podkreśliła, że w przyszłym tygodniu będzie przesłuchiwany Marcin P. Jak dodała, wszystko na to wskazuje, że do tego przesłuchania dojdzie. Ale, jak mówiła, "nawet to, że zostanie doprowadzony wcale nie znaczy, że nie skorzysta ze swojego prawa i nie odmówi składania zeznań". "Liczymy się z tym" - podkreśliła.

Operacja "Młody Tusk"

W dzisiejszym wydaniu "Gazety Wyborczej" Wojciech Czuchnowski ujawnia fragmenty materiałów operacyjnych ABW, z których wynika, że Marcin P. "wpadł na pomysł, aby przykryć skandale upadającej piramidy finansowej, rozgłaszając, że Michał Tusk pracował dla OLT Express". W realizacji tego planu miał pomagać właściciel tygodnika "Wprost", który "dostawał od Amber Gold intratne kontrakty reklamowe".

"Kilka dni przed publikacją tekstu na temat pracy Tuska w OLT, Lisiecki napisał do Plichty: "To mała historia, a duża bomba. Wykorzystasz/wykorzystamy ją, jak będzie potrzeba".

Siemoniak: Michała Tuska wezwano, bo jest synem Donalda Tuska

"Myślę, że bycie synem tak sławnego ojca, tak ważnego, odgrywającego ważną rolę w Polsce musi być strasznie trudne dla kogoś, kto, jak Michał Tusk, zawsze chciał iść własną drogą. Jest człowiekiem skromnym, nienawykłym do kamer, niekalkulującym i pewnie przez to popełniającym jakieś błędy" - ocenił w Radiu Zet Siemoniak.

Dodał, że budowanie polityki na tym, że kogoś, kto prowadzi normalne życie, złapano na jakimś niefortunnym słowie "ma bardzo krótkie nogi". Zdaniem polityka PO "obecna władza szuka w dzieciach jakiś słabych punktów, zwalnia, tak jak syna gen. Bogusława Packa. Tylko za nazwisko wyrzucono go z wojska".

"Michała Tuska wezwano bo jest synem Donalda Tuska. Niech wezwą Donalda Tuska - on tutaj jest w stanie autorytatywnie się wypowiedzieć w różnych sprawach" - stwierdził Siemoniak.

Przypomniał, że przewodniczący Rady Europejskiej wyraził gotowość do stawienia się przed komisją i - zdaniem Siemoniaka - "tu komisja się przestraszyła i przesunęła to na bliżej nieokreśloną przyszłość".

Rzymkowski: M. Tusk w sprawie Amber Gold miał być "piorunochronem"

W sprawie Amber Gold Michał Tusk miał być piorunochronem; w tej sytuacji rola b. premiera Donalda Tuska miała przede wszystkim polegać na tym, żeby wyprowadzić z całej afery syna - ocenił w piątek poseł z komisji śledczej ds. Amber Gold Tomasz Rzymkowski (Kukiz'15).

Rzymkowski pytany w radiowej Jedynce, co wniosły środowe zeznania M.Tuska przed komisją śledczą, odpowiedział, że bardzo dużo. "Michał Tusk nie był w stanie odpowiedzieć na kilka kluczowych pytań, tzn. dlaczego został zatrudniony w tym samym czasie w OLT Express i w Porcie Lotniczym Gdańsk, jak również dlaczego w okresie między 15 czerwca a 14 lipca (2012 r.) nie wystawił faktury, mimo że faktycznie czynił usługi na rzecz OLT" - powiedział.

Ja uważam, że zatrudnienie Michała Tuska było swoistym założeniem piorunochronu na tej instytucji, tzn. w sytuacji burzy, czyli zainteresowania się instytucji państwa, te gromy miały iść przez Michała Tuska - zaznaczył Rzymkowski. Rola Prezesa Rady Ministrów miała się przede wszystkim skupić na tym, żeby z tej sprawy przede wszystkim i na samym początku wyprowadzić syna - dodał. "Mnie się wydaje, że ten efekt został osiągnięty" - ocenił.

Poseł Kukiz'15 krytycznie odniósł się do słów b. premiera Donalda Tuska, który dzień po przesłuchaniu swojego syna powiedział, że jest z niego bardzo dumny. Dodał również, że jest mu bardzo smutno, że jego syn jest ofiarą nienawiści, jaką żywią do niego dzisiaj rządzący Polską.

Kopacz: Celem komisji jest polityczne zniszczenie oponentów

Celem komisji śledczej ds. Amber Gold jest polityczne zniszczenie oponentów - oceniła b. premier Ewa Kopacz (PO). Jej zdaniem, sprawa Amber Gold nie zaszkodzi Donaldowi Tuskowi, ani jego synowi - Michałowi. Przekonywała też, że Tusk wróci do krajowej polityki.

Kopacz powiedziała w piątek w telewizji wp.pl, że komisja śledcza ds. Amber Gold powstała tylko w jednym celu - aby politycznie zniszczyć swoich oponentów. Jak oceniła, według PiS, można "bezwzględnie" niszczyć drugiego człowieka, po to, żeby budować słupki polityczne.

Pytana, czy sprawa Amber Gold zaszkodzi Donaldowi Tuskowi w powrocie do polskiej polityki, Kopacz powiedziała: "Nie sądzę, żeby zaszkodziła komukolwiek o tym nazwisku, mówię o Michale i Donaldzie Tusku".

"Nie byłoby całej afery, nie byłoby Amber Gold, gdyby w roku 2006, PiS zagłosował za poprawką, zgłoszoną przez Platformę, która nie dawałaby szansy i możliwości powstawania parabanków i działania w taki sposób, jak Amber Gold" - podkreśliła b. premier.

Kopacz apelowała, aby aferą Amber Gold zajęły się instytucje, które są do tego powołane. "Czy którakolwiek prokuratura, która prowadziła to śledztwo, stawiała zarzuty Tuskowi starszemu, jak i młodszemu? Nie" - zaznaczyła.

Zdaniem b. premier, Tusk wróci do polskiej polityki. Jak oceniła, Tusk jest osobą doświadczoną w polityce, z dobrym instynktem politycznym, wyjątkowym wyczuciem, jest też waleczny. "To człowiek, który nie ma się czego wstydzić, człowiek, który przez siedem lat był premierem polskiego rządu i Polska w tych czasach zdecydowanie się zmieniła" - podkreśliła.

reb/ par/ mrr/ sno/

Źródło:PAP
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~Wojciech
Dla mnie Michał Tusk to człowiek niezbyt inteligentny. Niestety jego ojciec nie ma się z czego cieszyć. Spawa Amber Gold powinna być rozwiązana skrupulatnie i bardzo dogłębnie. Mam nadzieję, że powstanie również komisja do spraw oszustwa związanego ze SKOK_mi tu też jest wiele ciekawych wątków. Jeden z nich to transfer pieniędzy Dla mnie Michał Tusk to człowiek niezbyt inteligentny. Niestety jego ojciec nie ma się z czego cieszyć. Spawa Amber Gold powinna być rozwiązana skrupulatnie i bardzo dogłębnie. Mam nadzieję, że powstanie również komisja do spraw oszustwa związanego ze SKOK_mi tu też jest wiele ciekawych wątków. Jeden z nich to transfer pieniędzy z kasy krajowej na konto spółki zarejestrowanej w Luksemburgu, którą zarządza pan Grzegorz Bierecki, senator PiS. Pan Grzesio dziwnym trafem ma też udziały w spółce Fratria, wydawcy tygodnika "wSieci". Mam nadzieję, że ten poczytny i obiektywny tygodnik opisze na swoich łamach przekręt związany ze SKOK_mi! Panie Jacku Karnowski, liczę na pana niezłomność!!!
~Vojtas
Pan Marcin P. Wie ze nie moze nic powiedzieć bo jak zacznie sypać to bedzie musiał "popełnić samobójstwo "
~on
ja sie pytam kiedy oddacie ludziom to co udalo sie wam odzyskac?

Powiązane: Amber Gold

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki