Marcin P.: Klientów interesował tylko zysk, nie warunki umowy

Klientów Amber Gold interesował tylko zysk, a nie warunki umowy i to jest główny problem, myśleli, że będą zarabiać w nieskończoność - powiedział b. szef Amber Gold Marcin P. we wtorek przed komisją śledczą. Oświadczył też, że nigdy nie zgodzi się z zarzutem popełnienia oszustwa.

Marcin P. mówił, że umowy składały się "z czterech dokumentów - dyspozycji sprzedaży, potwierdzenia zawarcia (...), regulaminu oraz ogólnych warunków depozytu towarowego o określonym numerze, które szczegółowo regulowały zasady wyceny towarów".

Jak tłumaczył P., jeden gram złota odpowiadał 100 jednostkom umownym. "Klient nabywał jedną jednostkę umowną za sto złotych, czyli za 30 tys. zł nabywał 300 jednostek umownych" - mówił. Dopytywany, ile to było w złocie, odpowiedział: "Trzy gramy". Później zastrzegł, że jest to przykład, "abstrakcja od danych rzeczywistych, bo dane rzeczywiste nie zostały zbadane".

"To wszystko było jasno, wyraźnie, czytelnie opisane (...), poza tym spółka prowadziła bloga, na którym wyjaśniała te kwestie (...), większość świadków w chwili obecnej, jak przychodzi na salę rozpraw, mówi, że ich to w ogóle nie interesowało. Ich nie interesowało to, ile złota będzie, ich interesował tylko zysk, a nie warunki umowy i to jest główny problem, że nikt praktycznie nie zapoznał się z warunkami umowy i chyba myślał, że nie trzeba się z tym zapoznawać, i że będzie mógł zarabiać w nieskończoność" - powiedział Marcin P.

"Ja się nie zgadzam z zarzutem popełnienia oszustwa i się z tym zarzutem nigdy nie zgodzę" - oświadczył. Szef Amber Gold powiedział też, że księgowość spółki była prowadzona w sposób rzetelny. Jednak - co podkreślał - nie zakończył się proces zmieniania ustawień systemowych i przenoszenia danych do jednego systemu.

Jak tłumaczył, za księgowość spółki odpowiadał on, a prowadziło ją 14 osób; stwierdził też, że Danuta Misiewicz nigdy nie była zatrudniona jako główna księgowa Amber Gold.

Poseł PiS Jarosław Krajewski pytał Marcina P. o zeznania przed komisją b. dyrektor departamentu finansowego Amber Gold Danuty Misiewicz. Zeznała wtedy, m.in. że nie miała świadomości, że jest słupem, a Marcin P. zapewniał ją, że księgi rachunkowe Amber Gold są uporządkowane. Jak mówiła, dopiero w czerwcu 2012 r. nabrała wątpliwości co do działalności Amber Gold.

Krajewski pytał Marcina P. o słowa Misiewicz, że "wchodząc do systemu zauważyła, że suma pasywów nie odpowiada sumie aktywów, a powinna" oraz o to, czy potwierdza, że samodzielnie prowadził księgowość Amber Gold.

"Nie potwierdzam tego, jednocześnie zgadzam się z częścią zeznań pani Danuty Misiewicz odnośnie zmiany systemu, przekopiowywania danych, przenoszenia danych, zmiany systemu prowadzenia ksiąg rachunkowych, których dokonywaliśmy" - powiedział P.

Dopytywany, czy Misiewicz miała rację, twierdząc przed komisją, że suma aktywów nie odpowiadała sumie pasywów, powiedział, że "w pewnych momentach, kiedy dane były kopiowane, one były kopiowane mniej więcej od czerwca 2011 r. do maja 2012 r. takie sytuacje mogły mieć miejsce, bo jednocześnie trzeba było korzystać z dwóch systemów księgowych" - powiedział P.

Poseł PiS przytaczał także kolejne słowa Misiewicz, m.in. że "miała poczucie, że była fikcyjną główną księgową Amber Gold". "Na pewno nie była fikcyjną księgową Amber Gold, poza tym, pani Danuta Misiewicz nie byłą zatrudniana jako główna księgowa Amber Gold, tylko jako dyrektor finansowy grupy Amber Gold w spółce Amber Gold. Ona miał zorganizować sobie zespoły w poszczególnych spółkach (...) i nadzorować te spółki" - powiedział P.

Krajewski zapytał też o słowa Misiewicz, że miała wiedzę o zakupie złota przez Amber Gold jedynie w celach promocyjnych, a nie inwestycyjnych. Marcin P. powiedział, że Misiewicz nie zajmowała się zakupem złota w spółce Amber Gold. "Nie musiała mieć o tym żadnej wiedzy" - podkreślił P.

Na pytanie, czy Misiewicz spotykała się z nim i pytała, czy Amber Gold realnie kupuje złoto za pieniądze klientów, odpowiedział, że pytała i "dostała odpowiedź twierdzącą". Mówił też, że faktury za zakup, sprzedaż, odkup od klientów złota znajdowały się w spółce i zostały zabezpieczone.

Krajewski pytał także świadka o jeden z artykułów prasowych z 2010 r., w którym P. potwierdził, że był prawomocnie skazany oraz o to, czy P. podejmował wówczas działania na rzecz poprawy swojego wizerunku, jako osoby w przeszłości karanej. "Nigdy żadnych działań nie podejmowałem, które miałyby służyć ociepleniu czy zmianie mojego wizerunku w mediach" - powiedział P. (PAP)

autorzy: Agata Jabłońska, Karol Kostrzewa

Źródło: PAP
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,6% XI 2019
PKB rdr 3,9% III kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,0% X 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 213,27 zł X 2019
Produkcja przemysłowa rdr 3,5% X 2019

Znajdź profil