Szybkie spojrzenie na sytuację indeksów WIG i WIG20 zaowocować może jednym wnioskiem - na polskiej giełdzie nie dzieje się zbyt dobrze. Głębsze wejrzenie w rynek pozwala jednak dostrzec hossę, która ma miejsce tuż za plecami największych spółek.


Jeszcze na początku bieżącego tygodnia indeks WIG20 był zawieszony niemal idealnie pośrodku pomiędzy tegorocznymi maksimami i minimami. Wcześniej było widać próby zarówno marszu w górę, jak i w dół, jednak póki co blue chipom ciężko na dłużej oderwać się od poziomu ok. 1800 punktów. Ostatnie dni to kolejna próba, tym razem niedźwiedzi. Spadki idą jednak powoli, bo choć osiem na dziewięć ostatnich sesji zakończyło się czerwienią, to ruchy na indeksie są kosmetyczne. Dodatkowo towarzyszą im niewielkie obroty. Nie najlepsza postawa największych spółek odbija się na postawie szerokiego rynku, WIG bowiem notuje obecnie równie słabą serię co WIG20.
Taki obraz rynku należałoby określić słowem marazm. Tym bardziej, że wszystko odbywa się w szczycie sezonu wynikowego, tak więc inwestorzy "mają pod co grać". Rozczarowań związanych z sytuacją na dwóch głównych indeksach nie można jednak przekładać na wszystkie spółki. Szczególnie warte uwagi są te zgromadzone w indeksach mWIG i sWIG.
Indeks małych spółek - sWIG - wspiął się podczas wczorajszej sesji na poziomy najwyższe od lutego 2015 roku. W ciągu dwóch miesięcy wartość indeksu podskoczyła o blisko 11%. Od denka w styczniu umocnił się on już aż o 17%. Ostatni rok do szczególnie udanych mogą zaliczyć spółki związane z szeroko rozumianą branżą komputerową. O 192% urosła wycena Asbisu, o 90% Asseco BS, o 73% LiveChatu, a o 67% CI Games. Ze względu na wagę w indeksie istotne były również 105-procentowy wzrost notowań Famuru i 70-procentowy wzrost Astarty oraz 55-procentowy wzrost Benefitu.
Równie dobrze radzi sobie mWIG, który w ciągu dwóch miesięcy zanotował podobny do sWIG-u wzrost. W okresie tym wyróżniały się przede wszystkim spółki górnicze (76-procentowy skok JSW i 56-procentowy skok Bogdanki), CD Projekt (+48%) oraz Uniwheels (+43%). Przekraczające 30% wzrosty zanotowały także papiery Kruka, Ciechu i odrabiającego straty PKP Cargo. Indeks średnich spółek jest obecnie notowany na poziomach najwyższych od sierpnia 2015 roku.
To jednak nie koniec pozytywnych wyróżnień. Wśród tzw. indeksów branżowych aż cztery w ciągu ostatniego półrocza zanotowały przekraczające 20% wzrosty. Są to WIG surowcowy, informatyczny, gromadzący spółki z Ukrainy oraz ze Środkowo-Wschodniej Europy. Dobrze radzą sobie również deweloperzy (+16%) i sektor spożywczy (+15,6%). Na uwagę zasługuje również wskaźnik maksimów i minimów. Na wielu sesjach notowania najwyższe od co najmniej roku wykręca 10-12 spółek, podczas gdy roczne denka wyznaczają średnio 3 spółki.
Zobacz także
Dlaczego więc duże spółki nie partycypują we wzrostach? W ostatnich dniach poważnym problemem dla indeksu były spadki PZU i Pekao, związane z przypuszczeniami dotyczącymi przejęcia tej drugiej spółki przez tę pierwszą. To firmy z tzw. WIG5 mające ogromny wpływ na wynik indeksu. Zadyszka dopadła również KGHM, który był jedną z głównych sił pociągowych pobrexitowego odbicia. Od dłuższego czasu problemem są spółki energetyczne - cała czwórka notowana jest w ramach indeksu WIG20 - które pogłębiają swoje minima.
Wszystko to sprawia, że polski indeks blue chipów blado prezentuje się nie tylko na tle krajowej konkurencji, ale również i w porównaniu do europejskich odpowiedników. Biorąc pod uwagę tylko ostatnie 10 dni, WIG20 jest najgorszym indeksem na Starym Kontynencie.


























































