

W Madrycie rozpoczął się ośmiodniowy strajk metra. Organizatorem jest związek zawodowy maszynistów. Protestujący domagają się przystąpienia do negocjacji nowych umów zbiorowych.
W zależności od dnia madryckie metro nie będzie jeździło w godzinach porannego albo popołudniowego szczytu. Strajkujący narzekają na brak personelu. Przypominają, że w ciągu dwóch ostatnich lat liczba pracowników metra zmniejszyła się o tysiąc osób. Najbardziej spornym żądaniem jest wliczanie do wymiaru godzin przejazdu ze stacji metra na której kończą pracę do tej, na której zaczynali.
"Zaczynasz jazdę w jednej części Madrytu, a możesz skończyć w przeciwległej. Kończysz pracę o drugiej nad ranem, musisz dostać się do początkowej stacji, gdzie zostawiłeś samochód i dopiero wrócić do domu" - wyjaśnia uczestniczka strajku.
Dzisiaj mieszkańcy stolicy Hiszpanii mieli problemy z dojazdem do pracy. Protest trwać będzie z przerwami do 24 czerwca i zakończy się dwa dni przed wyborami do hiszpańskiego parlamentu.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Ewa Wysocka/Barcelona/dj



























































