
Jeśli wtorkowym pogromcom Polaków - Hiszpanom - ktokolwiek może stawić opór w fazie grupowej mistrzostw świata, to w tej chwili chyba tylko reprezentacja Chile.
Zespół Marcelo Bielsy z dziesięciu ostatnich meczów wygrał aż dziewięć. Ostatni raz wczoraj, pokonując 2:0 Nową Zelandię.
Chilijczycy to poważny kandydat do miana czarnego konia turnieju. Na uznanie zasługuje styl, w jakim przeszli przez kwalifikacje. Zajęli w swojej grupie eliminacyjnej drugie miejsce. Zdobyli tylko o jeden punkt mniej niż Brazylia i strzelili zaledwie jednego gola mniej od Canarinhos.
W meczach sparingowych przed MŚ Chilijczycy wygrywają niemal wszystko (przegrali tylko 0:1 z Meksykiem). Ale selekcjoner Marcelo Bielsa nie jest do końca zadowolony.

W pierwszym meczu z Hondurasem zabraknie najlepszego strzelca eliminacji Humberto Suazo (10 goli). Piłkarz najpierw dochodził do formy po urazie barku, a podczas niedawnego sparingu z Izraelem (3:0) naciągnął mięsień uda.
- Mamy nadzieję, że opuści tylko jeden mecz. Kto wie, ile zdobywa bramek, ten zdaje sobie sprawę, jak ważny to dla nas zawodnik - mówi napastnik Colo Colo Santiago Esteban Paredes.
To on w spotkaniu z Honduras em zastąpi bombardiera Realu Saragossa. W ogóle urazy ważnych zawodników to ostatnio częsty problem w kadrze Chile. Końcówkę sezonu ligowego zmarnował Claudio Bravo. Bielsa właśnie od bramkarza Realu Sociedad zaczyna ustalanie wyjściowej jedenastki. Golkiper jest już zdrowy. Broni w meczach towarzyskich, jednak nie wiadomo, czy brak regularnej gry w klubie nie wpłynie negatywnie na jego formę, kiedy przyjdzie bronić strzały poważniejszych napastników, niż reprezentanci Izraela albo Zambii.
Więcej w dzisiejszym "Przeglądzie Sportowym".
autor: Michał Guz, Przegląd Sportowy






























































