Dizajnerskie stroje LalabellaArt zaprojektowane i uszyte przez Izabelę Kłos trafiają w ręce kolekcjonerów lalek na całym świecie i są warte setki euro - czytamy w czwartkowym „Pulsie Biznesu”.


To biznes jak każdy, tyle że wymagający precyzji. LalabellaArt od dawna współpracuje z najlepszymi firmami na świecie z tej branży. Teraz szykuje się do lalkowego spotkania w Londynie, na które przygotowuje kolekcję butów, ubrań ze skóry i kapeluszy - podaje „PB”.
Ubranka są szyte z wełny, jedwabiu, luksusowej skóry naturalnej, są także akcesoria godne prawdziwej damy – torebki, paski, pantofelki, kapelusze. Sweterki są robione ręcznie na drutach grubości igły, sprowadzanych z Australii. Projektantka korzysta z materiałów zgromadzonych przez lata pracy.
Specyficzną i trudną dziedziną lalkowej mody są buty, którymi zajmuje się niewielu projektantów. Twórca musi brać pod uwagę różne rozmiary i kształty lalkowych stóp. Dla każdej lalki kolekcjonerskiej trzeba tworzyć indywidualne miniarcydzieło obuwnicze.
„Dotychczas bardzo wiele butów robiono z tkanin syntetycznych, powlekanych, skóropodobnych. Natomiast ja postawiłam na jakość i zdecydowałam się robić buty z naturalnej, cieniutkiej skóry, by wyglądały prawdziwie. Szyję sandałki, trampki, eleganckie buty na obcasach” – opowiada w „PB” Izabela Kłos.

„Miniaturowe ubranka mają prawdziwe kieszonki, prawdziwe zapięcia, prawdziwy kołnierzyk, który można postawić, mają podszewkę, metkę i przywieszkę z logo firmy” – mówi projektantka właścicielka marki.
Ubrania dla lalek kosztują podobnie jak te dla ludzi. Klienci najczęściej zamawiają pełne zestawy, na który składają się: sukienki wizytowe, płaszczyki, torebki, kapelusze, pończochy, majtki – po około 300 euro. Było też zamówienie na skórzaną kurtkę za 130 euro. Lalki kolekcjonerskie ubrane w stroje projektantki kosztują do kilkunastu tysięcy do kilkuset tysięcy złotych - czytamy w „PB”. (PAP)
jszt/ zm/



























































