Ofensywa Łukoilu w Polsce rozpoczęła się w ubiegłym roku. Rosjanie kupili najpierw cztery stacje benzynowe należące Brytyjczyków z BP. Potem odkupili 83 stacje "Jeta”, których właścicielem był amerykański ConocoPhillips. Rosjanie już niedługo kupią kolejnych 200. Nie zdradzają od kogo ani czy założą własne.
Andrzej Florczak, analityk z biura "Reflex", przewiduje, że w pierwszym okresie Łukoil będzie walczył o klienta cenami. – Na pewno ceny spadną, bo Rosjanie zminimalizują marżę – mówi Florczak.
Inne koncerny zapewniają, że nie będą walczyć z Łukoilem ceną. Krystyna Antoniewicz-Sas, rzecznik prasowy sieci "Statoil”, która ma w naszym kraju 240 stacji benzynowych, mówi, że jej firma nie traktuje wejścia Rosjan na rynek jako zagrożenia swojej pozycji. Andrzej Szcześniak, ekspert rynku paliwowego, jest innego zdania: – Konkurencja będzie musiała zareagować na ceny benzyny rosyjskiego potentata, który obejmie od 10 do 15 procent polskiego rynku paliw.
Włodzimierz Wiatrow z Łukoil Polska niechętnie mówi o dalszych planach firmy. Zdradza tylko, że będzie chciała sprzedawać najtańsze paliwo w Polsce i niekoniecznie będzie ono sprowadzane z Rosji.
– Będziemy paliwo kupować tam, gdzie jest najtańsze – twierdzi Włodzimierz Wiatrow.
Andrzej Szcześniak przypuszcza, że na stacjach Łukoila kupi się głównie polskie paliwo. Sprowadzanie pociągami cystern z benzyną byłoby za drogie. – Ze Wschodu mogą najwyżej sprowadzać paliwo do dieslów, bo na naszym rynku jest jego deficyt – dodaje Szcześniak.
Z kolei Andrzej Florczak nie wyklucza, że Łukoil będzie sprowadzał benzynę z Rosji, bo jest to tak bogaty koncern, że stać go będzie na magazynowanie paliwa w Polsce.
Na razie w województwie łódzkim jest jedna stacja benzynowa Łukoilu. Sprzedawane tam paliwo pochodzi z polskich rafinerii.
Dziennik Łódzki
Anna Gronczewska





























































