REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Lewica: szefowie MSP i MON powinni spotkać się ze stoczniowcami

2009-08-24 15:15
publikacja
2009-08-24 15:15
24.08. Warszawa (PAP) - Wiceszef klubu Lewicy Marek Wikiński uważa, że ministrowie: skarbu - Aleksander Grad i obrony narodowej - Bogdan Klich powinni spotkać się z protestującymi w Warszawie stoczniowcami ze Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni.

Stoczniowcy protestują przeciwko planowanym zwolnieniom w ich zakładzie. Przedstawiciele związków ze stoczni udali się do szefa MON, by złożyć petycję skierowaną do premiera, oraz do ministerstwa skarbu na spotkanie z wiceszefem resortu.

"Premier powinien zobowiązać ministrów skarbu i obrony narodowej do spotkania z protestującymi stoczniowcami ze Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni" - przekonywał Wikiński na konferencji prasowej w Sejmie.

Jak przypomniał, już w ubiegłym tygodniu klub Lewicy złożył wniosek o informację rządu na temat sytuacji w przemyśle stoczniowym.

"Za kilka dni opinia publiczna musi się dowiedzieć, jaki jest finał sprzedaży stoczni w Szczecinie i w Gdyni" - powiedział poseł Lewicy. W jego ocenie, opinia publiczna jest "mamiona obietnicami przejęcia zobowiązań prywatnego funduszu inwestycyjnego przez państwowy fundusz inwestycyjny z Kataru".

Jak dodał polityk SLD, należy się zastanowić czy taka operacja będzie zgodna z polskim prawem. "Chcemy by minister opublikował swoistą białą księgę, z której można by było się dowiedzieć o całokształcie prowadzonych negocjacji z inwestorami z Kataru" - zaznaczył Wikiński.

W ubiegłym tygodniu ministerstwo skarbu poinformowało, że katarski fundusz inwestycyjny Stichting Particulier Fonds Greenrights nie wpłacił pieniędzy za majątek stoczni Gdynia i Szczecin. Zgodnie z ustaleniami, do północy 17 sierpnia miał zapłacić za majątek obu zakładów ok. 400 mln zł.

Minister skarbu mówił później, że otrzymał od ambasadora Kataru list, z którego wynika, że tamtejsza agencja inwestycyjna Qatar Investment Authority może przejąć projekt zakupu polskich stoczni i wejść w prawa inwestora. Według ministra, transakcja - jeśli doszłaby do skutku - miałaby zostać sfinalizowana do 31 sierpnia.

Gdyby tak się jednak nie stało, Grad miałby zlecić Agencji Rozwoju Przemysłu wszczęcie postępowanie wobec Stichting Particulier Fonds Greenrights o odszkodowanie. (PAP)

ajg/ par/ jra/

Źródło:PAP
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (2)

dodaj komentarz
~miki
TO JEST 100% PRAWDA. B. mądra wypowiedź. Ludzie zaczynają widzieć co się dzieje.
~zasób ludzki
Prawda jest taka, iż w momencie wstępowania do UE, państwo polskie wyzbyło się możliwości rozdziału wypracowanych środków tam gdzie są one ewidentnie potrzebne na rzecz podejmowanych decyzji przez brukselską biurokrację (która jest wypadkową interesów najbogatszych państw, przede wszystkim Niemiec). Dlatego wpłacone przez nas do Prawda jest taka, iż w momencie wstępowania do UE, państwo polskie wyzbyło się możliwości rozdziału wypracowanych środków tam gdzie są one ewidentnie potrzebne na rzecz podejmowanych decyzji przez brukselską biurokrację (która jest wypadkową interesów najbogatszych państw, przede wszystkim Niemiec). Dlatego wpłacone przez nas do UE środki przeznaczane są np. na różne zideologizowane programy ekologiczne, edukacyjne, szkoleniowe, propagandowe i psudogospodarcze, itd., itp., o b. wątpliwej dla nas przydatności (o ile nie są wręcz szkodliwe), a brakuje tych środków np. na służbę zdrowia, edukację i ratowanie istotnych dla Polski sektorów gospodarki. Albo trzeba bez sensu sprzedawać, prywatyzować albo niszczyć resztki strategicznie ważnych dla Polski części gospodarki. CZY TAK POSTĘPUJE np. RZĄD NIEMIECKI? Polska jako kraj na dorobku wymaga b. dużych inwestycji w infrastrukturę techniczną (np. stocznie) i społeczną (szkoły, szpitale, instytucje kultury).
Na dzień dzisiejszy, podjęte przez rząd działania są tylko chwilowym przedłużaniem nieuchronnej agonii. Należy przede wszystkim zdecydowanie i natychmiast wstać z kolan i walczyć SKUTECZNIE o swoje, jak to czynią inne państwa. A to znaczy docenić wreszcie to, co Polskie w wymiarze tak ekonomicznym, geopolitycznym, jak i kulturowym (b. ważne) i nie zgadzać się bezkrytycznie z wszystkimi wytycznymi UE i jej naciskami (np. sprawa stoczni, traktatu lizbońskiego, przyjęcia euro, ale też zweryfikować redystrybucję wniesionych przez nas środków do UE pod względem efektywnej dla nas przydatności np. z pominięciem propagandowej albo politycznie poprawnej retoryki, itd., itp.) nawet pod groźbą renegocjacji warunków aneksji i chwilowego pogorszenia stosunków z unijną biurokracją albo jej wpływowymi ideologami. TO JEST JEDYNA DROGA. Inaczej w niedługim czasie ostatni zgasi światło. Teraz mamy niepowtarzalną sposobność doświadczania katastrofy neoliberalnych dogmatów na własnej skórze i im wcześniej się z tego otrząśniemy tym skutki będą mniej tragiczne.
Oto cena, jaką przyszło nam zapłacić. Polska na granicy kulturowego i gospodarczego niebytu (bliska czasom rozbiorów), niszczenie albo wyprzedaż resztek strategicznie ważnych dla Polski segmentów gospodarki, upadająca służba zdrowia, systemu emerytalno-rentowego i szkolnictwa, wzrost bezrobocia i zubożenia (na granicy wegetacji b. dużej części społeczeństwa), rosnące wewnętrzne i zewnętrzne zadłużenie (a przy tym złodziejstwo, korupcja, niszczenie tradycji narodowej), skrajnie kosztowny i niszczący gospodarkę kryzys narzuconych Polsce neoliberalnych dogmatów gospodarczych, wymuszone karykaturalne decyzje obecnego rządu albo ich zupełny brak, itd., itd…. Może się okazać, że wreszcie tzw. „rozwiązanie kwestii polskiej” ze strony naszych wschodnich i zachodnich sąsiadów dokona się bez jednego wystrzału. To cena zabójcza.

Powiązane: Warszawa

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki