REKLAMA

Lewica o kampanii dot. cen prądu. "Manipulacja! Winę za ceny prądu ponosi PiS"

2022-02-15 13:07
publikacja
2022-02-15 13:07
Dodaj Bankier.pl w Google

Winę za wysokie ceny prądu ponosi przede wszystkim Prawo i Sprawiedliwość - oświadczyły we wtorek posłanki Lewicy odnosząc się do kampanii billboardowej dotyczącej cen prądu. Kampanię nazwały "manipulacją" i zapowiedziały kontrolę poselską w tej sprawie.

Lewica o kampanii dot. cen prądu. "Manipulacja! Winę za ceny prądu ponosi PiS"
Lewica o kampanii dot. cen prądu. "Manipulacja! Winę za ceny prądu ponosi PiS"
fot. Adam Chełstowski / / FORUM

Chodzi o billboardy, na których znajduje się napis Polskie Elektrownie oraz słowa: "Opłata klimatyczna UE to aż 60 proc. kosztów produkcji energii. Polityka klimatyczna UE równa się droga energia, wysokie ceny".

Podczas konferencji prasowej przez Ministerstwem Aktywów Państwowych posłanki Lewicy Anita Sowińska i Wanda Nowicka podkreślały, że opłata klimatyczna UE to 20 procent, a nie - jak przekonuje się na bilboardach - 60 procent; samą kampanie nazwały "manipulacją", "kłamliwą" i "oszczerczą".

"Winę za wysokie ceny prądu ponosi przede wszystkim Prawo i Sprawiedliwość przez to, że nie wykorzystuje tych środków, które pochodzą z opłat emisyjnych na rozwój odnawialnych źródeł energii, na rozwój sieci przesyłowej czy magazynów energii" - mówiła Sowińska zarzucając rządzącym niekompetencje w tej sprawie.

Unia odpowiada za 60 proc. rachunku za prąd? KE odpowiada na manipulację w kampanii rządowej

60 proc. opłat za prąd. Rządowy przekaz kreuje wrażenie, że każdy z nas w rachunkach za prąd płaci głównie, bo aż w 60 procentach, za emisje CO2. Zamiast planować modernizację sektora, dyskusja koncentruje się na tym „czyja wina” i jak wyjść z systemu handlu emisjami CO2.

Jak podkreśliła "w tym wszystkim pomijany jest również fakt, iż spółki energetyczne w ubiegłym roku odnotowały rekordowe zyski". "W samym tylko grudniu 2021 r. oszacowano, iż marża w cenach energii wynosiła ponad 40 procent" - dodała. Sowińska i Nowicka zapowiedziały kontrolę w MAP, która miałaby dotyczyć kosztów kampanii, tego które spółki Skarbu Państwa w niej uczestniczą, a także czy szef MAP Jacek Sasin lub jego współpracownicy uczestniczyli w przygotowaniu tej kampanii.

Wakacje na giełdzie

Ministerstwa Klimatu i Środowiska potwierdziło w czwartek, że zgodnie z danymi handlowymi z Towarowej Giełdy Energii (TGE), "koszt wytworzenia energii elektrycznej to w 60 proc. cena za koszt uprawnień do emisji CO2". PiS przekonuje, że przytaczane w debacie 60 proc. nie dotyczy rachunku za energię, tylko kosztów samej produkcji energii przez elektrownie.

Natomiast w niedawnym artykule dla Onetu wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans zwrócił się do Polaków: "W ostatnich tygodniach wiele polskich rodzin i przedsiębiorców otrzymało wyższe rachunki za energię. (...) Postawmy jednak sprawę jasno: polityka unijna NIE jest odpowiedzialna za 60 proc. państwa rachunków za energię". "Niektórzy operują taką liczbą, przeinaczając sens dyskusji i pomijając fakt, że znaczna część rachunku za energię składa się z kosztów jej przesyłu, podatków krajowych i innych opłat" - dodał Timmermans.

Podkreślił, że opłata, jaką przemysł ciężki i przedsiębiorstwa energetyczne płacą za uprawnienia do emisji gazów cieplarnianych w ramach europejskiego systemu ETS "nie trafia do Brukseli, tylko bezpośrednio do polskiego budżetu". "Tylko w 2021 r. do polskiego budżetu wpłynęło z tego tytułu 28 mld złotych" - podkreślił. "Wykorzystując jedynie połowę tej kwoty, Polski rząd mógłby przyznać w zeszłym roku, każdej polskiej rodzinie, która nie może związać końca z końcem, prawie 8 tysięcy złotych" - czytamy w artykule. "I rzeczywiście, rząd wykorzystał część tych dochodów do sfinansowania niektórych środków wsparcia, w tym obniżek cen energii dla szkół i szpitali" - dodał Timmermans.

Wiceszef KE przyznał, że "w większości krajów Europy to sytuacja na światowym rynku gazu stoi za aktualnym wzrostem cen energii, a ceny emisji dwutlenku węgla mają na to bardzo ograniczony wpływ". "Sytuacja w Polsce jest odmienna, ponieważ od lat brakuje konkretnych działań w stopniowym odchodzeniu od węgla" - podkreślił. "Polskie regiony górnicze czekają na jasny sygnał, aby móc zaplanować, w jaki sposób odejść od węgla i zabezpieczyć przyszłe miejsca pracy - dodał.

"Niestety, w Polsce transformacja energetyczna przebiega dużo wolniej niż w sąsiednich państwach. Od 2005 r. emisje zmniejszyły się jedynie o 8 proc. W tym samym czasie Rumunia zmniejszyła te emisje o 27, Słowacja o 25, a Czesi o 21 proc". "To właśnie odwlekane decyzje są powodem, dla którego cena emisji dwutlenku węgla stanowi około 20 proc. (nie 60 proc.) rachunków za energię w Polsce – i to dużo więcej niż średnia w innych krajach UE" - dodał wiceszef KE.(PAP)

autor: Grzegorz Bruszewski

gb/ par/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (7)

dodaj komentarz
ryszard-taryfiarz
Kurde a mogłem na komuchów z sld głosować wtedy nie było by podwyżek. Ja zagłosuję na sld ale co mają zrobić mieszkańcy innych krajów, jak nie mają wszystkomogącej lewicy ;)
niederfurzdorf
Drogie komuszki! A za drastyczne wzrosty cen prądu w innych krajach też PIS odpowiada????? Znam problemy przedsiębiorstw z kosztami energii w kilku krajach ościennych więc proszę mi ewentualnie nie wciskać, że drożeje tylko w Polsce.
xiven
ale taki jest cel ideologii klimatycznych aby ceny prądu podnosić aby ratować klimat
jakslo23
Tutaj jest dobrze rozłożona kolejna ściema pisu za nasze pieniądze: https://www.youtube.com/watch?v=foUV2JoWS4A&ab_channel=Nauka.ToLubi%C4%99
lipsk
Mam tylko jedno pytanie co Panie z lewicy miały z fizyki na świadectwie ? Bo o matematykę i czytanie ze zrozumieniem juz nie wspomnę.
samsza
Moim zdaniem pis słusznie rozpoczął procedurę kontrolę kosztów produkcji prądu.
A Timmermans zamiast ściemniać, powinien sprowadzić komisję wenecką, poczekajmy na jej raport.

Powiązane: Podwyżki cen prądu

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki