Przez cały wtorek notowania „czarnego złota” systematycznie pięły się w górę, by wieczorem czasu polskiego ustanowić nowy szczyt wszech czasów na wysokości 100,10$ za baryłkę. Zdaniem analityków kurs ropy szedł w górę pod wpływem spekulacji, że w marcu OPEC ograniczy wydobycie tego surowca, chcąc utrzymać wysokie ceny w okresie sezonowo niższego popytu. Taki właśnie scenariusz sugerowały ostatnie wypowiedzi przedstawicieli Iranu i Algierii.
Jednakże część ekspertów uważa, że ewentualne ograniczenie dostaw z OPEC było tylko pretekstem do podniesienia cen, zaś wzrosty były skutkiem napływu w ciągu ostatnich dni znacznej ilości gotówki do surowcowych funduszy inwestycyjnych. Swoje zrobił też słabnący dolar, który we wtorek przekroczył poziom 1,47$ za euro.
W środę o godzinie 9:30 za baryłkę ropy Light Crude płacono 99,36 dolarów, czyli o 65 centów mniej niż na wczorajszym zamknięciu notowań. Baryłka gatunku Light Crude potaniała o 83 centy, osiągając cenę 97,51 dolarów.
Tymczasem analitycy już prognozują wyniki jutrzejszego raportu o zapasach paliw w USA. Według sondażu agencji Bloomberga w ubiegłym tygodniu rezerwy ropy w Stanach Zjednoczonych wzrosły o 2,3 mln baryłek, zaś magazyny benzyny wzbogaciły się o pół miliona baryłek.
K.K.





























































