Kurs euro utrzymał się w rysowanym od początku grudnia trendzie bocznym. Pomimo osłabienia dolara złoty nie przejawia chęci do kontynuacji jesiennego rajdu.


W środę o 9:50 kurs euro wynosił 4,3261 zł i był o 0,8 grosza wyższy niż dzień wcześniej. We wtorek i w poniedziałek kurs EUR/PLN usiłował wyjść górą z trwającej od początku miesiąca konsolidacji, atakując strefę 4,34-4,35 zł. Jednakże bez większego powodzenia. Oznacza to utrzymanie dotychczasowego przedziału 4,28-4,36 zł.
- Rynek umiarkowanie optymistycznie odebrał wczorajszą prezentację projektu budżetu na 2024 rok (powiększenie np. potrzeb pożyczkowych nie było równoznaczne z kosztami realizacji wyborczych obietnic). W efekcie presja, która wytworzyła się m.in. na rynku asset swap pod wpływem rosnących obaw fiskalnych nieco zelżała – skomentowali ekonomiści Banku Millennium.
Tymczasem uwarunkowania zewnętrzne cały czas sprzyjają umocnieniu złotego. Na Wall Street panują wręcz szampańskie nastroje, a dolar słabnie względem euro za sprawą spekulacji związanych z przyszłorocznymi obniżkami stóp procentowych w Rezerwie Federalnej. Mimo to kurs euro do złotego w tym tygodniu nawet nie zbliżył się do linii 4,30 zł.

Sam dolar wyceniany był w środę rano na blisko 3,95 zł. W przypadku pary dolar-złoty tegoroczne minimum leży na poziomie 3,9107 zł. Poziom ten był testowany dwukrotnie: pod koniec listopada oraz w połowie grudnia.
Notowania franka szwajcarskiego zwyżkowały o ponad grosz, rosnąc do poziomu 4,5811 zł. W przypadku kursu CHF/PLN obowiązuje trend boczny, w zakresie 4,50-4,60 zł. Za funta brytyjskiego trzeba było zapłacić 4,9978 zł.
KK






























































