Kontra na parze euro-dolar zatrzymała spadki kursu euro do złotego i nie pozwoliła na pogłębienie postcovidowych minimów. Najmocniej zareagowały notowania franka szwajcarskiego.


W czwartek o 10:52 kurs euro wynosił 4,3444 zł i był o ponad grosz wyższy niż dzień wcześniej. W środę euro podrożało o ponad dwa grosze, a kurs EUR/PLN odbił się z najniższych poziomów od marca 2020 roku.
- Naszym zdaniem, dopóki kursy głównych par z PLN nie powrócą powyżej ww. oporów, możliwe będzie dalsze, raczej rezydualne w krótkim terminie umocnienie PLN i spadek kursów EUR/PLN i USD/PLN w kierunku ważnych, krótkoterminowych wsparć usytuowanych odpowiednio w pobliżu 4,30-4,3150 oraz 3,90 - ocenili ekonomiści PKO BP.
Jak zwykle większego wpływu na notowania złotego nie miały dane makroekonomiczne z Polski. Odnotujmy jednak, że według GUS w listopadzie doszło do kosmetycznego spadku inflacji CPI. Natomiast statystyki produktu krajowego brutto potwierdziły, że polska gospodarka stanęła u progu cyklicznego ożywienia.

Szkodliwe dla złotego okazały się zmiany na globalnym rynku walutowym, gdzie doszło do umocnienia dolara. Kurs EUR/USD zawrócił z najwyższych poziomów od sierpnia, bez powodzenia atakując poziom 1,10 dolara za euro. Na polskim rynku przełożyło się to na wzrost ceny dolara do 3,9776 zł. To o ponad 2,5 grosza więcej niż dzień wcześniej i już o ponad 5 groszy więcej niż na początku tygodnia, gdy kurs USD/PLN osiągnął najniższy poziom od wybuchu wojny na Ukrainie.
O przeszło dwa grosze zwyżkowały też notowania franka szwajcarskiego. Helwecka waluta w czwartek rano była wyceniana na 4,5455 zł. Jeszcze we wtorek frank kosztował nieco ponad 4,46 zł i był najtańszy w tym roku. Funt brytyjski kosztował 5,0318 zł – czyli o niemal dwa grosze więcej niż dzień wcześniej.
KK



























































