Podczas gdy polski rynek walutowy wyczekuje na popołudniową konferencję prezesa NBP, notowania franka w relacji do euro znalazły się na najmocniejszych poziomach w historii. Na szczęście do historycznych maksimów na parze frank-złoty jest jeszcze bardzo daleko.


W czwartek o 9:46 kurs euro kształtował się na poziomie 4,3289 zł i był o grosz wyższy niż dzień wcześniej. Od przeszło tygodnia kurs EUR/PLN utrzymuje się w przedziale 4,31-4,36 zł, pozostając w pobliżu najniższych wartości od marca 2020 roku.
Niczego w tym temacie nie zmieniła grudniowa decyzja Rady Polityki Pieniężnej, która zgodnie z powszechnymi oczekiwaniami utrzymała stopy procentowe na niezmienianym poziomie. Ekonomiści zakładają, że stopy w NBP nie ulegną zamianie przynajmniej do marca. Na potwierdzenie tej narracji poczekamy do godziny 15:00, gdy na mównicę wyjdzie prezes Adam Glapiński.
Globalnie bardzo ciekawie wygląda sytuacja na rynku franka szwajcarskiego, gdzie kurs EUR/CHF właśnie wyrównał najniższe poziomy w historii. Euro wyceniane jest na zaledwie 0,9416 franka – czyli równie nisko jak pod koniec września 2022 roku.

Tyle że wtedy frank na polskim rynku kosztował rekordowe 5,1258 zł, a obecnie helwecka waluta kosztuje 4,5968 zł. Przed nowymi maksimami kursu CHF/PLN uratowało nas umocnienie złotego w relacji do euro. Względem szczytu z jesieni ’22 kurs euro obniżył się o ok. 50 groszy.
Bez większych zmian pozostaje sytuacja na rynku dolara amerykańskiego. „Zielony” w ostatnich dniach umacniał się w relacji do euro, co na polskim rynku przekładał się na powrót ceny dolara powyżej 4 złotych. W czwartek rano za amerykańską walutę trzeba było zapłacić 4,0182 zł. Funt brytyjski wyceniany był na 5,0473 zł.































































