Ostatnie dni pokazały względną siłę polskiego złotego, który pozostał stabilny w obliczu ukraińskiego kryzysu. Niestety zawirowania na wschodzie w krótkim terminie przekreśliły szanse na złamanie wsparcia leżącego na poziomie 4,50 zł.


Eskalacja konfliktu na wschodniej Ukrainie póki co nie doprowadziła do istotnego osłabienia polskiej waluty. Kurs euro przez większość tego czasu utrzymał się w postcovidowym reżymie wyznaczanym przez przedział 4,50-4,60 zł. Oznacza to tyle, że nie powiodło się trwałe zejście poniżej poziomu 4,50 zł. W lutym rynek podjął dwie próby przełamania tego wsparcia. Obie okazały się nieudane.
W środę o 9:17 kurs euro kształtował się na poziomie 4,5393 zł, o pół grosza niższym niż dzień wcześniej. W dalszym ciągu na zachowanie złotego decyfujacy wpływ mogą mieć kwestie geopolityczne: sytuacja na Ukrainie, działania Rosji i ewentualne nowe sankcje ze strony Zachodu.
Wciąż spokojnie jest na głównej parze walutowej świata. Kurs EUR/USD utrzymuje się w pobliżu poziomu 1,13 dolara za jedno euro, a więc blisko środka przedziału trwającej od trzech miesięcy konsolidacji. Na polskim rynku przekłada się to na dolara kwotowanego po blisko 4 złote, a więc o grosz niżej niż we wtorek wieczorem.
Kurs franka szwajcarskiego w środę rano wynosił 4,3464 zł i był o prawie grosz niższy niż dzień wcześniej. Za funta brytyjskiego trzeba było zapłacić niemal 5,45 zł.
KK






























































