REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Kubki z kawą zamieniają na butelki z piwem

2013-08-09 11:00
publikacja
2013-08-09 11:00
Tych, którzy nie wyobrażają sobie sięgnięcia po napoje wyskokowe w godzinach pracy, może zdziwić najnowsza moda zza oceanu. Niektóre amerykańskie korporacje celowo znoszą prohibicję, a nawet wstawiają do firmy automaty z piwem. Powód? Chcą rozmyć granicę między życiem prywatnym a zawodowym.

amerykańska moda na alkohol w pracy

foto: thinkstock

Połączenie słów „alkohol” i „praca” błyskawicznie przywodzi na myśl okres PRL-u i kultowe filmy, takie jak „Miś” Stanisława Barei czy „Hydrozagadka” Andrzeja Kondratiuka. Ze względu na galopującą inflację w tamtym okresie, reglamentację towarów oraz mentalność społeczeństwa alkohol był uznawany za lokatę kapitału. Panowało też większe przyzwolenie na jego spożycie, nawet w pracy. Ciekawie obrazują tę sytuację archiwalne filmy Polskiej Kroniki Filmowej.

Alkohol narzędziem manipulacji

Obecnie nikt już nie patrzy na picie alkoholu z takim przymrużeniem oka jak kiedyś. Społeczeństwo stało się bardziej świadome negatywnego wpływu promili na organizm i zagrożenia uzależnieniem, ale też konsekwencji, jakie grożą pracownikowi, który w pracy zjawi się nietrzeźwy. Te ostatnie nie dotyczą jednak pracowników bostońskiej agencji reklamowej Arnold Worldwide. Jej szefowie wprowadzają takie rozwiązania w dobrej wierze, licząc na odpowiedzialność pracowników. Gdy ci ostatni przesadzą z ilością i - hm - źle się poczują, zostaną po prostu oddelegowani do domu. Przyczynę wprowadzania takich zwyczajów w firmach rozszyfrowuje dla nas Jacek Santorski, ekspert w dziedzinie psychologii zdrowia i psychologii społecznej.

Zobacz także:
OPIS
Pij kawę z mlekiem, ale nie jedź na integrację
- Firmy stosują wiele zabiegów psychologicznych, aby zatrzeć pracownikowi granicę między pracą a życiem prywatnym. W pracy jest tak, jak za kierownicą. Przyzwolenie kadry wyższego szczebla na tego typu zachowania świadczy o prostackim i autorytarnym sposobie zarządzania. Prowadzę szkolenia i często doradzam takim ludziom, w jaki sposób powinni komunikować się z podwładnymi i czego powinni od nich wymagać. Nie raz już spotkałem się z powiedzeniem, że w pracy jest „najpierw zjebka, a później piwo”. Chodzi o to, że pracodawca musi stosować jakieś narzędzia, aby pracownik nie przestał go „kochać” po tym, jak usłyszy od niego kilka przykrych zdań na temat swojej pracy. Tym narzędziem jest najczęściej wspólne wyjście na piwo czy mocniejsze alkohole. W Polsce zazwyczaj stosuje się właśnie taką taktykę. Uwodzi się, a później odrzuca pracownika – mówi dla Bankier.pl psycholog Jacek Santorski.

Kto pije w pracy?

Z takim pytaniem zwróciliśmy się do Polskiej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Dowiedzieliśmy się jednak, że w Polsce nie prowadzi się tak szczegółowych badań nad tym problemem. Ostatnie analizy dotyczące spożycia napojów wyskokowych w miejscy pracy pochodzą z 2008 r. Nie było to jednak badanie dotyczące konkretnych profesji, a jedynie opis zjawiska, mający pomóc kadrze wyższego szczebla rozpoznanie takich zachowań wśród podwładnych. Wyróżniono sześć oznak, które mogą świadczyć o tym, że dany pracownik ma problem z alkoholem. Zalicza się do nich wzrastającą absencję, nieobecność podczas pracy (częste przerwy na kawę, fizyczne dolegliwości w pracy), zamieszanie i problemy z koncentracją, zaniżoną wydajność pracy, niewłaściwe relacje z innymi pracownikami oraz niezwyczajne zachowania, jak przemoc fizyczna czy wybuchy emocji.

Wakacje na giełdzie

Zgubne skutki picia wódki

Pij w pracy byle z uśmiechem» Pij w pracy byle z uśmiechem. Absurdalny wyrok portugalskiego sądu
Picie alkoholu w pracy może być jednak zgubne w skutkach. Monitorowaniem wypadków przy pracy, do których przyczyniła się nietrzeźwość, zajmuje się Państwowa Inspekcja Pracy. Jak dowiedzieliśmy się od rzecznik prasowej PIP Danuty Rutkowskiej, jako jedną z przyczyn nieszczęśliwych zdarzeń statystyki ujmują „stan psychofizyczny pracownika”. Na ów „stan” składa się jednak kilka czynników, nie tylko spożywanie alkoholu. Pod uwagę bierze się też wpływ środków odurzających lub substancji psychotropowych, a także zwykłe zmęczenie.

- W 2012 roku „stan psychofizyczny pracownika” był bezpośrednią przyczyną 107 wypadków przy pracy, zbadanych przez inspektorów pracy, w których poszkodowanych zostało 111 osób. Spożywanie alkoholu, środków odurzających lub substancji psychotropowych wśród poszkodowanych w wypadkach przy pracy stanowiło 1,44 proc. wszystkich przyczyn ogółem zbadanych przez PIP wypadków, do których doszło w 2012 r. – mówi Danuta Rutkowska.

Zgodnie z przepisami Kodeksu pracy to pracodawca jest odpowiedzialny za czyny i zdrowie swoich pracowników. Tak więc odpowiedzialność za czyny pijanego pracownika i wypadki, jakim ulegnie w pracy, ponosi pracodawca. Dotyczą tego artykuły 207 i 212 KP. Kary, jakimi dysponuje pracodawca, to upomnienie, nagana i kara pieniężna. Wolno mu też rozwiązać umowę o pracę, ale tylko w razie ciężkiego naruszenia przez pracownika podstawowych obowiązków pracowniczych. Pomocy dla pracowników uzależnionych od alkoholu warto szukać na stronie: http://www.parpa.pl/.

Pijemy ze stresu, samotności i „na odwagę”

Wypadki przy pracy to nie wszystko – pracownicy po alkoholu mają też obniżoną efektywność. Jak wylicza portal About.com na podstawie danych Nevada Interscholastic Activities Association, straty produkcyjne wywołane przez picie w pracy szacuje się co roku na 119 mld dolarów. Eksperci z NIAA szukają też przyczyny, dlaczego niektórzy ludzie chętniej niż inni sięgają po alkohol. Ich zdaniem wynika to z faktu, że praca ich nudzi lub wywołuje u nich stres, który muszą jakoś rozładować. Często powodem jest też brak autonomii pracownika i kontroli nad warunkami pracy. Rozwiązania swoich problemów w kieliszku szukają też znudzeni, molestowani na tle seksualnym w pracy, osoby, które często padają ofiarą agresji lub braku szacunku.

Potwierdza to Santorski, który mówi, że przedstawiciele różnych profesji piją z innych powodów. Podaje przy tym przykłady: dziennikarze czy chirurdzy piją, żeby rozładować duży stres, informatycy z samotności, aktorzy zaś, aby mieć większą odwagę.

 »Co pracodawca może wiedzieć o zatrudnionym? 

Santorski przedstawia też ciekawą tezę, że często pijemy, bo wpadamy w pułapkę podświadomości. Ma to związek z funkcjonującymi od lat stereotypami. Jeżeli dużo osób uważa, że chirurdzy są cyniczni, to nawet młoda osoba, która obrała taką ścieżkę kariery, będzie siliła się na to, by lekceważyć wszelkie wartości, drwić i często stosować sarkazm. Podobnie jest z piciem. Jeśli społeczeństwo uważa, że najczęściej piją przedstawiciele danej profesji, to w wielu przypadkach oczekiwanie to znajdzie odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Z danych GUS-u wynika, że każdy mieszkaniec Polski pije rocznie średnio 9,25 litrów spirytusu (nie licząc nierejestrowanego spożycia bimbru). Z kolei dane TNS OBOP obrazują strukturę spożycia.

Częściej piją mężczyźni niż kobiety. Coraz częściej też pijemy wina i piwa, a nie czystą wódkę. Oczywiście wszystko stosowane z umiarem jest dla ludzi. W pracy jednak pić alkoholu nie warto, nawet gdy mamy na to ciche przyzwolenie szefa. Potencjalna kompromitacja nie jest tego warta. Jeśli jednak planujemy wieczorne spotkanie ze znajomymi, któremu towarzyszył będzie alkohol, możemy wcześniej sprawdzić ile możemy wypić, aby następnego dnia nie cierpieć na kaca. Kalkulator możliwości spożycia znajduje się na stronie: http://www.ilemogewypic.pl/index.php.

Justyna Niedbał
Bankier.pl


j.niedbal@bankier.pl

 

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Afera Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Sąd wkrótce zdecyduje, czy była prezes i znany adwokat trafią za kratki
Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (5)

dodaj komentarz
~lider pracy
kierunek jest dobry, powinny być automaty sprzedające vodkę w zakładach pracy to praca szła by o wiele lepiej i nasz pkb by się poprawił a dziura budżetowa znikła
~dezel
Jedni wiedzą co to praca, innym się wydaje ,że wiedzą.
~Obywatel
Można jeszcze skasować z firmowej sieci miesiąc pracy przy projekcie... " Bo myszka była za szybka"...
~Dżery
Dnia 2013-08-09 o godz. 15:26 ~Obywatel napisał(a):
> Można jeszcze skasować z firmowej sieci miesiąc pracy przy
> projekcie... " Bo myszka była za
> szybka"...

Jak poważna agencja to chyba robi codzienny BACKUP danych, jak niepoważna, to robi pewnie projekty, które w godzinę można napisać
Dnia 2013-08-09 o godz. 15:26 ~Obywatel napisał(a):
> Można jeszcze skasować z firmowej sieci miesiąc pracy przy
> projekcie... " Bo myszka była za
> szybka"...

Jak poważna agencja to chyba robi codzienny BACKUP danych, jak niepoważna, to robi pewnie projekty, które w godzinę można napisać od nowa ....
~niewierzący ateusz
jaki można mieć wypadek w pracy w agencji reklamowej ? spąść z krzesła albo ze schodów? ale to by się trzeba nawalić jak patefon

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki