
foto: thinkstock
Połączenie słów „alkohol” i „praca” błyskawicznie przywodzi na myśl okres PRL-u i kultowe filmy, takie jak „Miś” Stanisława Barei czy „Hydrozagadka” Andrzeja Kondratiuka. Ze względu na galopującą inflację w tamtym okresie, reglamentację towarów oraz mentalność społeczeństwa alkohol był uznawany za lokatę kapitału. Panowało też większe przyzwolenie na jego spożycie, nawet w pracy. Ciekawie obrazują tę sytuację archiwalne filmy Polskiej Kroniki Filmowej.
Alkohol narzędziem manipulacji
Obecnie nikt już nie patrzy na picie alkoholu z takim przymrużeniem oka jak kiedyś. Społeczeństwo stało się bardziej świadome negatywnego wpływu promili na organizm i zagrożenia uzależnieniem, ale też konsekwencji, jakie grożą pracownikowi, który w pracy zjawi się nietrzeźwy. Te ostatnie nie dotyczą jednak pracowników bostońskiej agencji reklamowej Arnold Worldwide. Jej szefowie wprowadzają takie rozwiązania w dobrej wierze, licząc na odpowiedzialność pracowników. Gdy ci ostatni przesadzą z ilością i - hm - źle się poczują, zostaną po prostu oddelegowani do domu. Przyczynę wprowadzania takich zwyczajów w firmach rozszyfrowuje dla nas Jacek Santorski, ekspert w dziedzinie psychologii zdrowia i psychologii społecznej.
| Zobacz także: | |
![]() Pij kawę z mlekiem, ale nie jedź na integrację | |
Kto pije w pracy?
Z takim pytaniem zwróciliśmy się do Polskiej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Dowiedzieliśmy się jednak, że w Polsce nie prowadzi się tak szczegółowych badań nad tym problemem. Ostatnie analizy dotyczące spożycia napojów wyskokowych w miejscy pracy pochodzą z 2008 r. Nie było to jednak badanie dotyczące konkretnych profesji, a jedynie opis zjawiska, mający pomóc kadrze wyższego szczebla rozpoznanie takich zachowań wśród podwładnych. Wyróżniono sześć oznak, które mogą świadczyć o tym, że dany pracownik ma problem z alkoholem. Zalicza się do nich wzrastającą absencję, nieobecność podczas pracy (częste przerwy na kawę, fizyczne dolegliwości w pracy), zamieszanie i problemy z koncentracją, zaniżoną wydajność pracy, niewłaściwe relacje z innymi pracownikami oraz niezwyczajne zachowania, jak przemoc fizyczna czy wybuchy emocji.

Zgubne skutki picia wódki
![]() | » Pij w pracy byle z uśmiechem. Absurdalny wyrok portugalskiego sądu |
- W 2012 roku „stan psychofizyczny pracownika” był bezpośrednią przyczyną 107 wypadków przy pracy, zbadanych przez inspektorów pracy, w których poszkodowanych zostało 111 osób. Spożywanie alkoholu, środków odurzających lub substancji psychotropowych wśród poszkodowanych w wypadkach przy pracy stanowiło 1,44 proc. wszystkich przyczyn ogółem zbadanych przez PIP wypadków, do których doszło w 2012 r. – mówi Danuta Rutkowska.
Zgodnie z przepisami Kodeksu pracy to pracodawca jest odpowiedzialny za czyny i zdrowie swoich pracowników. Tak więc odpowiedzialność za czyny pijanego pracownika i wypadki, jakim ulegnie w pracy, ponosi pracodawca. Dotyczą tego artykuły 207 i 212 KP. Kary, jakimi dysponuje pracodawca, to upomnienie, nagana i kara pieniężna. Wolno mu też rozwiązać umowę o pracę, ale tylko w razie ciężkiego naruszenia przez pracownika podstawowych obowiązków pracowniczych. Pomocy dla pracowników uzależnionych od alkoholu warto szukać na stronie: http://www.parpa.pl/.
Pijemy ze stresu, samotności i „na odwagę”
Wypadki przy pracy to nie wszystko – pracownicy po alkoholu mają też obniżoną efektywność. Jak wylicza portal About.com na podstawie danych Nevada Interscholastic Activities Association, straty produkcyjne wywołane przez picie w pracy szacuje się co roku na 119 mld dolarów. Eksperci z NIAA szukają też przyczyny, dlaczego niektórzy ludzie chętniej niż inni sięgają po alkohol. Ich zdaniem wynika to z faktu, że praca ich nudzi lub wywołuje u nich stres, który muszą jakoś rozładować. Często powodem jest też brak autonomii pracownika i kontroli nad warunkami pracy. Rozwiązania swoich problemów w kieliszku szukają też znudzeni, molestowani na tle seksualnym w pracy, osoby, które często padają ofiarą agresji lub braku szacunku.
Potwierdza to Santorski, który mówi, że przedstawiciele różnych profesji piją z innych powodów. Podaje przy tym przykłady: dziennikarze czy chirurdzy piją, żeby rozładować duży stres, informatycy z samotności, aktorzy zaś, aby mieć większą odwagę.
| »Co pracodawca może wiedzieć o zatrudnionym? |
Santorski przedstawia też ciekawą tezę, że często pijemy, bo wpadamy w pułapkę podświadomości. Ma to związek z funkcjonującymi od lat stereotypami. Jeżeli dużo osób uważa, że chirurdzy są cyniczni, to nawet młoda osoba, która obrała taką ścieżkę kariery, będzie siliła się na to, by lekceważyć wszelkie wartości, drwić i często stosować sarkazm. Podobnie jest z piciem. Jeśli społeczeństwo uważa, że najczęściej piją przedstawiciele danej profesji, to w wielu przypadkach oczekiwanie to znajdzie odzwierciedlenie w rzeczywistości.
Z danych GUS-u wynika, że każdy mieszkaniec Polski pije rocznie średnio 9,25 litrów spirytusu (nie licząc nierejestrowanego spożycia bimbru). Z kolei dane TNS OBOP obrazują strukturę spożycia.
Częściej piją mężczyźni niż kobiety. Coraz częściej też pijemy wina i piwa, a nie czystą wódkę. Oczywiście wszystko stosowane z umiarem jest dla ludzi. W pracy jednak pić alkoholu nie warto, nawet gdy mamy na to ciche przyzwolenie szefa. Potencjalna kompromitacja nie jest tego warta. Jeśli jednak planujemy wieczorne spotkanie ze znajomymi, któremu towarzyszył będzie alkohol, możemy wcześniej sprawdzić ile możemy wypić, aby następnego dnia nie cierpieć na kaca. Kalkulator możliwości spożycia znajduje się na stronie: http://www.ilemogewypic.pl/index.php.
Justyna Niedbał
Bankier.pl


































































