REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

OPINIAKto będzie budował polskie drogi za dekadę? Prezes PZPB ostrzega przed czarnym scenariuszem

2025-12-03 06:00
publikacja
2025-12-03 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Musimy zmienić sposób myślenia o drogach w Polsce: infrastruktura drogowa nie jest zwykłym kosztem, lecz elementem bezpieczeństwa i odporności gospodarczej, podobnie jak postrzega to Europa. Jeśli nie przyjmiemy tego podejścia, grozi nam utrata własnych zdolności wykonawczych i technologicznych, co prowadzi do zależności od zagranicznych firm, wzrostu kosztów i erozji kompetencji – pisze Jan Styliński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budowlanych.

Kto będzie budował polskie drogi za dekadę? Prezes PZPB ostrzega przed czarnym scenariuszem
Kto będzie budował polskie drogi za dekadę? Prezes PZPB ostrzega przed czarnym scenariuszem
/ GDDKiA

Musimy przejść na podejście europejskie

Od lat toczymy w Polsce rozmowy o drogach głównie w języku budżetów, przetargów i kilometrów. Dziś ten sposób myślenia przestaje wystarczać. Europa traktuje infrastrukturę jako element bezpieczeństwa i odporności gospodarczej, a nie „zadanie inwestycyjne”. I my również musimy to podejście przyjąć, jeśli chcemy utrzymać własne zdolności wykonawcze i technologiczne.

Nie trzeba wielkiej analizy, żeby zrozumieć, co oznacza to w praktyce: państwo bez silnej branży budowlanej staje się zależne. Od importu surowców, od zagranicznych firm, od zmiennych nastrojów rynku, od łańcuchów dostaw, których nie kontrolujemy. A zależność w sektorze infrastruktury zawsze kończy się tak samo — utratą tempa, wzrostem kosztów i erozją kompetencji.

Jan Styliński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa (Materiały dla mediów)

Jeżeli chcemy traktować drogi jako element infrastruktury krytycznej, musimy przyjąć konsekwencję tego stwierdzenia. Krytyczna infrastruktura wymaga stabilnej bazy wykonawczej. Stabilna baza wymaga warunków do inwestowania. A inwestowanie jest możliwe tylko wtedy, kiedy rynek jest przewidywalny, regulacje są racjonalne, a modele kontraktowe pozwalają na rozwój, a nie wymuszają trwanie w trybie przetrwania.

To są kwestie, których nie da się odkładać. Branża budowlana nie jest sektorem „samoregenerującym się”. Jeżeli przez kilka lat wykonawcy, producenci i projektanci funkcjonują w warunkach presji kosztowej i niestabilności, efekty są nieodwracalne: ludzie odchodzą, kompetencje znikają, zdolności wykonawcze słabną. A odbudowanie tych zdolności trwa latami. Nie miesiącami — latami.

Wakacje na giełdzie

Dlatego potrzebujemy dziś bardzo jasnego kierunku: infrastruktura drogowa musi być rozwijana w sposób, który wzmacnia odporność całego łańcucha wartości. Od złóż kruszyw i cementu, przez logistykę, projektowanie, po wykonawców i nadzór. To łańcuch naczyń połączonych — jeden słaby element destabilizuje całość.

I to nie jest teoretyczne ryzyko. Widzimy je w kosztach energii, w presji regulacyjnej, w wyzwaniach środowiskowych, w ograniczonej dostępności projektantów, w coraz trudniejszej sytuacji laboratoriów, w odpływie młodych ludzi do branż bardziej przewidywalnych. Jeśli nic nie zrobimy, luka pokoleniowa może stać się najpoważniejszym wyzwaniem infrastrukturalnym w Polsce.

To jest moment, żeby powiedzieć wprost: infrastruktura drogowa potrzebuje modernizacji nie tylko technicznej, ale również organizacyjnej i finansowej. Cyfryzacja, standardy danych, BIM, automatyzacja logistyki, redukcja emisji, spójne zasady raportowania środowiskowego — to nie są ozdobniki. To jest baza przyszłej konkurencyjności.

Przed branżą potężna szansa

Jednocześnie ta transformacja otwiera szanse, jakich nie mieliśmy od dawna. Branża budowlana może stać się miejscem pracy dla młodych ludzi, którzy szukają środowiska nowoczesnego, zrozumiałego i dynamicznego. A przy tym takiego, w którym efekt pracy jest realny i widoczny. Nie można przecenić wartości zawodów, w których inżynier czy technolog może powiedzieć: „to jest moje, to stworzyłem”.

Dlatego powinniśmy patrzeć na budownictwo drogowe jako na obszar, który ma przed sobą nie kryzys, lecz dekadę kluczowych decyzji i dużych możliwości. Od tego, jakie decyzje podejmiemy dziś — rynkowe, regulacyjne, instytucjonalne — będzie zależało, czy za dziesięć lat będziemy mieć własną, silną bazę wykonawczą i materiałową, czy będziemy musieli importować zdolności, tak jak niektóre kraje regionu. Jedno jest pewne: infrastruktura nie znosi próżni. Jeśli nie budujemy własnych kompetencji, wypełniają ją inni. Jeśli nie wspieramy własnych firm, tracimy nie tylko rynek, lecz także bezpieczeństwo.

Dlatego uważam, że najważniejsze pytanie, które dziś powinniśmy stawiać, brzmi: co zrobić, aby wzmocnić odporność polskiego rynku drogowego i wykorzystać jego potencjał rozwojowy — zamiast go tracić?

To pytanie jest aktualne, konkretne i — co najważniejsze — zależy od decyzji, które można podjąć już teraz. Branża budowlana ma przed sobą przyszłość. Dobrą przyszłość. Trzeba ją tylko świadomie tworzyć.

Źródło:
Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Budowa dróg i autostrad

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki