Krzysztof Hołowczyc będzie deputowanym do Parlamentu Europejskiego. Polski kierowca rajdowy w wywiadzie dla "Dziennika" zapowiada, że nie zamierza bawić się w politykę, a skupić na staraniach o poprawę bezpieczeństwa na drogach. Zapewnia także, że nie zrezygnuje z udziału w Rajdzie Dakar. Hołowczyc powiedział, że wchodzi do polityki, by na bardzo ważnym forum mówić o sprawach, którymi zajmuję się w mojej fundacji i w ramach akcji społecznych. Od lat walczę o poprawę bezpieczeństwa na drogach. Chcę wykorzystać siłę Parlamentu Europejskiego do tego, by Polacy wreszcie przestali bezsensownie ginąć na drogach. Doskonale pamiętam, jak zginęli dwaj synowie mojego kolegi, potem Janusz Kulig. To były impulsy. Nie można dłużej czekać, nie można dłużej marnować czasu.
Kierowca nie zrezygnuje z uprawiania sportu. - Decyzja nie była łatwa. Przecież cały czas przygotowuję się do startów, plany mam nie tylko na ten sezon, ale już na następny. Zdaję sobie sprawę, że czeka mnie niewiarygodne półtora roku, życie w zawrotnym tempie. Długo myślałem, czy dam radę to wszystko połączyć. Ale powiem szczerze, że najważniejsze i tak było to, co powie moja żona - przyznał Hołowczyc.
Więcej w "Dzienniku".
Autor: Łukasz Czechowski
Źródło: Dziennik




























































