W styczniu wartość chińskiego importu zanurkowała o blisko 20% w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku. Obniżył się, choć nie tak znacząco, również eksport z Państwa Środka. W efekcie na początku roku wartość handlu zagranicznego Chin skurczyła się o ponad 10%, a nadwyżka handlowa osiągnęła rekordową wartość.


Spadek importu o 19,9% jest najwyższy od maja 2009 roku, kiedy Chiny wciąż odczuwały skutki globalnego kryzys. Eksport zmniejszył się o 3,3%. W efekcie Państwo Środka odnotowało najwyższą w historii miesięczną nadwyżkę handlową w wysokości 60 miliardów dolarów. Analitycy przepytani przez agencję Reutera oczekiwali wzrostu eksportu o 6,3% i spadku importu o 3%.
Decydujący wpływ na gwałtowny spadek wartości importu miało zmniejszenie wolumenu importu surowców i ich cen w porównaniu do zeszłego roku - o kilkadziesiąt procent spadła wartość sprowadzanego do Państwa Środka węgla, ropy i żelaza. W styczniu 2014 roku, gdy Chiny masowo nabywały surowce, wartość chińskiego importu wzrosła niespodziewanie o ponad 10%, co odbiło się na tegorocznej procentowej obniżce. Obecne ochłodzenie na rynku nieruchomości i stagnacja w sektorze produkcyjnym również skutkują zmniejszeniem popytu na surowce. Być może właśnie spełnia się sen chińskich decydentów, którzy od lat marzą o zastąpieniu dotychczasowych silników wzrostu gospodarczego - eksportu i inwestycji - nowymi - konsumpcją wewnętrzną i usługami.
Jednak analitycy oceniają najnowsze dane negatywnie i spodziewają się interwencji Pekinu. Wzrost gospodarczy Państwa Środka jest najwolniejszy od 25 lat. Partia komunistyczna musi podtrzymać wysokie tempo rozwoju PKB, które pozwala tworzyć nowe miejsca pracy i zwiększać dochody ludności. W zeszłym roku bank centralny po raz pierwszy od 2 lat obniżył stopy procentowe - rynek oczekuje kolejnej obniżki w najbliższych miesiącach.
- Era szybkiego wzrostu handlu zagranicznego trwająca od 30 lat mogła dobiec końca - skomentował Zhang Ji z chińskiego Ministerstwa Handlu. Wpływ na to mają mieć nie tylko zmiany w samych Chinach, jak wzrost kosztów pracy, a co za tym idzie przeniesienie wielu zakładów produkcyjnych do krajów Azji Południowo-Wschodniej i Etiopii czy umacnianie się juana wobec euro czy jena, ale również reindustrializacja państw rozwiniętych, np. USA.

A może to tylko Nowy Rok?
Jednak obawy o kondycję Państwa Środka pojawiają się w tym okresie co roku. Dane za styczeń i luty są zaburzane przez obchody chińskiego Nowego Roku. Analitycy i eksperci wciąż nie mogą rozstrzygnąć, jaki konkretnie wpływ ma to ruchome święto na wartość chińskiego handlu. - Za każdym razem, gdy wydaje się nam, że rozumiemy wpływ Nowego Roku, później okazuje się, że nastąpiło jakieś dostosowanie - komentował w zeszłym roku Louis Kujis z RBS.
Obchody chińskiego Nowego Roku, który w tym roku wypada 19 lutego, trwają kilka dni i łączą się ze zmniejszeniem aktywności gospodarczej - fabryki są zamykane, a Chińczycy masowo podróżują do domów rodzinnych. W związku z tym przyjmuje się, że przed Nowym Rokiem import znacząco zwalnia, a eksport rośnie, gdyż nie ma sensu przechowywać w tym czasie materiałów. Po Nowym Roku sytuacja powinna się odwrócić.
Niemniej dane za ostatnie kilka lat niespecjalnie potwierdzają tę hipotezę na skutek zafałszowywania statystyk handlowych. Przedsiębiorcy z Państwa Środka raportują eksport (over-invoicing), by zagraniczny kapitał mógł napłynąć na kontynent. Jednak od pewnego czasu juan się osłabia, a Pekin stanowczo walczy z over-invoicingiem, co zniechęca inwestorów do sprowadzania kapitału spekulacyjnego do Chin.


























































