Podczas konferencji Invest Cuffs 2026 Christopher Kock prezes szwedzkiego Virtune wyjaśniał, dlaczego to właśnie Warszawa stała się nowym rynkiem docelowym dla kryptowalutowych instrumentów ETP dostarczanych przez jego firmę. W trakcie swojego panelu zdradził też plany wprowadzenia na GPW krypto-odpowiednika indeksu S&P500.


Trzy tygodnie temu, 25 lutego 2026 roku, na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych pojawiły się pierwsze kryptowalutowe produkty typu spot ETP, które można kupować i sprzedawać w polskich złotych za pośrednictwem lokalnych domów maklerskich. Za ich wprowadzenie odpowiada szwedzka firma Virtune, zarządzająca aktywami o równowartości 1,2 mld zł. Podczas konferencji Invest Cuffs 2026 w Krakowie współzałożyciel i CEO spółki, Christopher Kock, podsumował pierwsze dni obecności na polskim parkiecie i przedstawił techniczne szczegóły dostarczanych instrumentów
Początkowa oferta Virtune objęła cztery produkty. Inwestorzy mogą handlować ETP opartymi na bitcoinie (z roczną opłatą za zarządzanie na poziomie 0,25 proc.) oraz XRP, a także dwoma instrumentami z wbudowanym mechanizmem stakingu - dla Ethereum i solany.
Jak podał Christopher Kock, w ciągu pierwszych trzech tygodni od debiutu na GPW zawarto 3800 transakcji, a instrumenty emitowane przez Virtune trafiły do portfeli ponad 2000 inwestorów w Polsce.
Polska wyprzedza Szwecję w adopcji kryptowalut
Decyzja o wejściu do Polski, nad którym firma pracowała od lipca 2023 roku, podyktowana była danymi rynkowymi. CEO Virtune zwrócił uwagę na wyraźny kontrast w zainteresowaniu cyfrowymi aktywami widoczny między jego ojczyzną, a naszym krajem.

- Niedawne badanie przeprowadzone przez Kraken pokazało, że wśród aktywnych inwestorów 30 proc. inwestuje już w kryptowaluty. Jeśli porównamy te liczby ze Szwecją, to jest to zaledwie 7 proc. - podkreślił Christopher Kock - To wyraźnie pokazuje, że istnieje popyt, ale brakowało regulowanych produktów inwestycyjnych dla inwestorów w Polsce. Teraz, gdy wprowadziliśmy nasze produkty, polscy inwestorzy mogą po raz pierwszy zyskać ekspozycję na kryptowaluty poprzez regulowane kanały z produktami notowanymi na lokalnym rynku - dodał CEO Virtune.
Instrumenty szwedzkiej firmy dostępne są za pośrednictwem takich instytucji jak domy maklerskie BOŚ, ING, XTB czy Alior. Christopher Kock podkreślił, że forma ETP (Exchange Traded Products) rozwiązuje kilka technicznych problemów, z którymi mierzyli się dotąd inwestorzy kupujący bitcoina na giełdach kryptowalutowych
- Uważamy, że ETP to najwygodniejszy sposób na uzyskanie ekspozycji na kryptowaluty z kilku powodów. Pierwszym z nich jest kwestia sprawozdawczości podatkowej, ponieważ przy tego typu inwestycji rozliczenie podatkowe odbywa się w sposób podobny do inwestowania w akcje. Ponadto nasze produkty można przechowywać na kontach IKE i IKZE – mówił założyciel Virtune, dodając, że eliminuje to również konieczność posiadania kryptowalutowego portfela i samodzielnego dbania o klucze prywatne.
Co z ochroną inwestorów?
Znaczna część panelu została poświęcona kwestiom struktury prawnej i bezpieczeństwa środków. Europejskie regulacje UCITS nie pozwalają na uruchamianie jednoskładnikowych kryptowalutowych funduszy ETF, dlatego Virtune wykorzystuje strukturę ETP (lub ETN), która posiada jednak własne mechanizmy ochrony. Instrumenty te mają status papierów wartościowych zabezpieczonych aktywami (asset-backed securities) i w 100 procentach posiadają fizyczne pokrycie w bazowej kryptowalucie, która jest przechowywana offline (w tzw. cold storage) u zewnętrznego powiernika, którym jest Coinbase.
Christopher Kock wprost odpowiedział też na pytanie o mało prawdopodobne ryzyko utraty środków w przypadku problemów finansowych samej firmy.
- Co stałoby się z inwestycją w wątpliwym wypadku, kiedy Virtune jako emitent zbankrutuje lub stanie się niewypłacalny? (...) posiadamy agenta ds. zabezpieczeń (collateral agent), firmę Law Debenture Trust Corporation, u którego wszystkie bazowe aktywa kryptowalutowe są zastawione w imieniu inwestorów. W takiej sytuacji agent przejąłby kontrolę nad naszymi aktywami, sprzedał je i wypłacił środki każdemu inwestorowi - wyjaśnił Kock.
Aby umożliwić weryfikację stanu zabezpieczeń, firma wdrożyła rozwiązanie Chainlink Proof of Reserves, dzięki któremu inwestorzy mogą w czasie rzeczywistym sprawdzić na blockchainie, czy wyemitowane jednostki ETP mają pokrycie w kryptowalutach. Stan ten jest również corocznie rewidowany przez firmę audytorską PwC.
S&P500 dla rynku kryptowalut
Szwedzki emitent, z którego usług w Europie korzysta 160 tysięcy inwestorów, planuje rozbudowę polskiej oferty. Jeszcze w tym roku na GPW ma pojawić się łącznie 10 produktów od Virtune, a firma zapowiada zatrudnienie lokalnego przedstawiciela oraz prowadzenie komunikacji w całości w języku polskim. Jedną z nadchodzących nowości ma być instrument dający ekspozycję na szeroki rynek kryptowalut.
- Wyraźnym trendem, który obserwujemy, jest to, że coraz więcej inwestorów szuka zdywersyfikowanej ekspozycji na rynek kryptowalut, ponieważ, jak wiadomo, wybór odpowiednich akcji (stock picking) jest trudny, a dobór tokenów jest jeszcze trudniejszy, o ile nie niemożliwy - zapowiedział Kock - Z tego powodu planujemy wprowadzić na polski rynek m.in. produkt, który uruchomiliśmy we współpracy z Coinbase - Coinbase 50 Index ETP. Zyskuje się w nim ekspozycję na maksymalnie 50 aktywów w ramach jednego instrumentu. Z założenia ma to być kryptowalutowy odpowiednik indeksu S&P 500.
Virtune należał do partnerów studia Bankier.TV podczas konferencji Invest Cuffs 2026.































































