Stablecoins – czy kryptowaluta może być stabilna?

analityk Bankier.pl

Wykresy notowań większości kryptowalut przypominają tor rollercoastera – gwałtowne wzrosty, szybkie przeceny. Wahania wartości nie są jednak nierozerwalnie związane ze światem wirtualnych tokenów. Waluty o kursie stabilnym wobec oficjalnego pieniądza są na razie na wczesnym etapie rozwoju i budzą zarówno nadzieje, jak i sporo kontrowersji.

W niemal każdym z ostrzeżeń wydawanych ostatnio przez różne instytucje nadzorujące rynek finansowy pojawia się słowo „niestabilność”. Kryptowalutom przypisuje się, jako jedną z podstawowych cech, nadzwyczajną zmienność wartości w stosunku do oficjalnego pieniądza. Tymczasem od kilku lat na rynku pojawiają się eksperymenty określane mianem „stablecoins” – tokeny mające charakteryzować się niewielkim pasmem wahań wobec np. amerykańskiego dolara.

(YAY Foto)

Idealny „stablecoin” mógłby pełnić wszystkie funkcje pieniądza – pozwalać na mierzenie wartości dóbr, ułatwiać wymianę w środowisku elektronicznym (dzięki tanim, szybkim i nieodwracalnym transakcjom, także transgranicznym) i pełnić rolę środka tezauryzacji, czyli przechowywania siły nabywczej. W świecie kryptowalut byłby także doskonałym „pośrednikiem” w transakcjach wymiany różnych tokenów. Obracający różnymi cyfrowymi aktywami mogliby, bez ryzyka przetrzymywania walut fiat na platformach wymiany, wykorzystać stabilne tokeny do przechowywania np. środków oczekujących na kolejne inwestycyjne okazje. Ułatwiłoby to również wykorzystywanie różnic w notowaniach różnych kryptowalut na giełdach (arbitraż).

Na pierwszy rzut oka określenie „stabilna kryptowaluta” to oksymoron. Zdecentralizowany niby-pieniądz, wymieniany bez ograniczeń, zachowujący większość cech typowych dla np. bitcoina, z natury będzie niestabilny. Gra popytu i podaży musi prowadzić do wahań wartości. Można jednak próbować tak skonstruować emisję i wycofywanie z obiegu jednostek, aby zminimalizować fluktuacje.

„Kryptodolar”, czyli token z oficjalną walutą na zapleczu

Sposobów na powiązanie wartości kryptowaluty z oficjalnym pieniądzem jest kilka, ale każdy ma swoje wady i ograniczenia. Pierwszym z nich jest emisja kryptowaluty w oparciu rezerwy oficjalnego pieniądza, w stosunku 1:1. Token może mieć wówczas wartość np. 1 dolara amerykańskiego, ponieważ reprezentuje sobą prawo do otrzymania, w razie konieczności, odpowiedniej kwoty w walucie fiat. Wymienialność musi jednak gwarantować zaufana instytucja, utrzymująca rezerwy i zapewniająca proces ewentualnej konwersji.

Taki system już na poziomie założeń nie jest zatem zdecentralizowany. Wiarygodność „stablecoina” opiera się na zaufaniu do podmiotu, który jest jego emitentem. Brak zaufania znajdzie swoje odzwierciedlenie w notowaniach kryptowaluty – postrzegane przez rynek ryzyko będzie wyceniane pod postacią dyskonta wobec docelowej wartości. Pojawia się także pytanie, jak miałyby być przechowywane rezerwy. Paradoksalnie, biorąc pod uwagę niechęć miłośników kryptowalut do instytucji finansowych, taką rolę musiałby pełnić podmiot podlegający regulacjom, np. bank.

Przykładem takiego podejścia do konstrukcji stabilnej kryptowaluty jest budzący spore kontrowersje schemat Tether. Na pozór opiera się on na pełnym zabezpieczeniu wyemitowanych tokenów rezerwami oficjalnych walut. Nie jest jednak jasne, gdzie są przechowywane te rezerwy – operator obiecywał pełną przejrzystość, ale w ostatnim czasie „rozstał się” z firmą audytorską, która miała czuwać nad procesem emisji kolejnych transz kryptomonet. Również wymienialność na pieniądz fiat jest w tym przypadku raczej obietnicą niż dobrze zdefiniowanym procesem.

Pojawiły się również analizy sugerujące, że podaż jednostek Tether kształtowana jest, mówiąc delikatnie, w sposób budzący wątpliwości, co do uczciwości emitenta. Operator schematu może ulec pokusie wprowadzania do obiegu nowych jednostek bez pokrycia w rezerwach, a więc zbliżyć się do dobrze znanego w świecie tradycyjnego pieniądza mechanizmu rezerwy cząstkowej. Stawia się również pytania o efekty powiązań schematu z giełdą Bitfinex i możliwość użycia cyklicznie wpuszczanych do obiegu jednostek Tether do manipulowania ceną np. bitcoina.

Stabilna kryptowaluta zapewniająca pełną wymienialność na oficjalny pieniądz mogłaby być emitowana przez bank centralny lub inną regulowaną instytucję finansową. Pierwsze przymiarki do tego rodzaju konstrukcji już miały miejsce, ale władze z reguły z dużą rezerwą podchodzą do monetarnych eksperymentów. Na polskim podwórku świadczyć o tym mogą losy projektu kryptozłotego, chociaż przykład schematu Billon pokazuje, że można próbować tej drogi również w oparciu o bardziej konserwatywne, nie nawiązujące wprost do walut wirtualnych, założenia.

Automatycznie i stabilnie – monetarny miraż?

Utrzymanie stabilnej wartości kryptowaluty w stosunku do określonej „kotwicy” teoretycznie można próbować osiągnąć również bez sięgania po zewnętrzne zabezpieczenia, wyłącznie poprzez manipulowanie podażą jednostek znajdujących się w obiegu. Gdy kurs „stablecoina” przekracza wyznaczony cel (np. 1 dolara), należałoby wyemitować kolejne monety, obniżając wartość jednostki. W odwrotnej sytuacji (kurs spada), tokeny powinny być „ściągane” z rynku.

Pierwszą z poważnych trudności w takim schemacie jest obiektywne i zautomatyzowane pozyskiwanie informacji o aktualnej wycenie kryptowaluty pretendującej do miana stabilnej. Służyć temu celowi mogą tzw. wyrocznie (ang. oracles), czyli zaufane źródła danych. Wprowadza to ponownie element centralizacji do systemu. Inne możliwości to chociażby mniej lub bardziej skomplikowane schematy „głosowania” użytkowników połączone z ekonomicznymi bodźcami zniechęcającymi do manipulacji.

Drugim wyzwaniem jest wprowadzenie samoregulującego się mechanizmu kształtowania podaży jednostek kryptowaluty. O ile reagowanie na odchylenie od „kotwicy” in plus nie nastręcza trudności (emisja dodatkowych monet), to drugi scenariusz wymaga specjalnych rozwiązań. Przykładem próby poradzenia sobie z tą przeszkodą może być koncepcja oparta na „udziałach” i „obligacjach” w schemacie Basecoin.

W przypadku, gdy kurs jednostki kryptowaluty przekracza docelowy poziom np. 1 dolara, posiadacze „udziałów” (np. posiadacze odrębnej kryptowaluty reprezentującej prawo do „dywidendy” w schemacie) otrzymują dodatkowe tokeny. Mogą je zatrzymać lub sprzedać, obniżając w ten sposób wartość „stablecoina”. Mechanizm rozdaje środki, dopóki kurs nie osiągnie z powrotem odpowiedniego poziomu.

Gdy kurs jednostki kryptowaluty jest zbyt niski, np. spada do 70 centów, emitowane są „obligacje” (a właściwie coś co przypomina opcję call). Ich nabywcy płacą za jeden kontrakt 70 centów, wnosząc należność „stablecoinem”. Uzyskują w ten sposób prawo do otrzymania z powrotem wpłaconych środków powiększonych o dodatkowe jednostki, ale tylko w przypadku, gdy kurs osiągnie poziom wymagający zwiększenia podaży. Po ziszczeniu się tego warunku prawo zamiany realizowane jest w kolejności nabycia „obligacji” (a w dalszej części kolejki oczekują posiadacze "udziałów"). W ten sposób z rynku ściągana jest nadmierna podaż, a kurs „stablecoina” powinien rosnąć.

W praktyce utrzymanie stabilności tak skonstruowanego schematu wymaga, podczas epizodów nurkowania kursu poniżej „kotwicy”, napływu nowych środków. Krytycy zwracają uwagę, że w ten sposób system niebezpiecznie zbliża się do piramidy finansowej. Nabywcy „obligacji” nie mają pewności, że zdołają w przyszłości zamienić nabyty dług na jednostki kryptowaluty. Z kolei insajderzy posiadający „udziały” premiowani są (bez ponoszenia ryzyka) w czasach wzrostu kursu monet. Dopóki system cieszy się zaufaniem nowych inwestorów, o co nietrudno na etapie powszechnego entuzjazmu wokół wszystkich „kryptoprzedsięwzięć”, utrzymanie docelowego kursu może się udawać. Spadek zainteresowania automatycznie spowoduje z kolei trwałą, nie dającą się usunąć, niestabilność schematu.

Trzecia droga – walutowy koszyk

Próbą połączenia ognia z wodą jest trzeci typ „stablecoinów”. Bazuje on na idei emisji tokenów w oparciu o rezerwy, ale bez sięgania po oficjalną walutę, z którą ma być powiązany kurs nowego tworu. Przykładem koncepcji tego typu jest platforma Maker i kryptowaluta Dai, gdzie rolę zabezpieczenia pełni ether – token Ethereum.

Stworzenie jednostek Dai wymaga otwarcia specyficznego typu inteligentnego kontraktu nazwanego CDP (Collateralised Debt Position). Właściciel kontraktu zamraża w nim pewną sumę ETH, a następnie otrzymuje monety Dai. Ponieważ notowania ether podlegają mocnym wahaniom, tak jak w przypadku innych kryptowalut, emisja Dai oparta jest na nadzabezpieczeniu. Za tokeny ETH warte np. 150 dolarów można otrzymać tokeny Dai o wartości 100 dolarów.

Co miałoby skłaniać użytkowników platformy do zamrażania swoich środków i generowania stabilnych, w założeniu, jednostek Dai? Pierwszą zachętą jest możliwość „pożyczania” pod zastaw posiadanych kryptowalut (obecnie tylko ETH). Tworząc CDP uzyskuje się środki, które można następnie „oddać”, wpłacając utworzone tokeny Dai plus niewielką opłatę nazywaną stability fee. Kontrakt ulega wtedy rozwiązaniu, a rezerwa zostaje uwolniona.

Druga zachęta to możliwość wykorzystania stabilnej kryptowaluty jako dźwigni finansowej. Grający na zwyżkę ETH mogą użyć posiadanych aktywów jako rezerwy, wygenerować Dai i zakupić dodatkowe jednostki ether.

System wyposażono w kilka mechanizmów, które mają dbać o stabilność „kotwicy” łączącej wartość Dai z dolarem amerykańskim. Jednym z nich jest zmiana „ceny” Dai używanej podczas procesu kreacji, innymi słowy – relacji wartości zabezpieczenia do wygenerowanych jednostek.

Inne podejście, opierające się na podobnej logice, prezentuje schemat Havven. W jego ramach funkcjonują dwa tokeny – nomin (stabilny) i havven (pełniący rolę zabezpieczenia). Posiadacze drugiego mają możliwość generowania „stablecoina”, zamrażając odpowiednią ilość havvenów przy pomocy inteligentnego kontraktu. Ponieważ przy transakcjach nominem przewiduje się występowanie opłat pobieranych od użytkowników, posiadacze havvenów otrzymują wpływy z tego źródła przychodów. Stąd token ma czerpać swoją wartość – reprezentuje udziały w całym ekosystemie.

Mechanizm stabilizujący notowania nominów ma interesującą konstrukcję – „emitenci” lepiej dopasowujący relację wartości zabezpieczenia do wartości wyemitowanych tokenów w nagrodę otrzymują wyższe wpływy z opłat transakcyjnych. Docelowy poziom podpowiada system.

Schematy „stablecoinów” bazujące na kryptowalutowych rezerwach mogą mieć w pełni zdecentralizowany charakter, ale wymagają dobrze przemyślanego zestawu bodźców wpływających na emitentów tokenów tak, by odpowiednio dopasowywali swoje zachowania i stabilizowali kurs waluty. Jednym z zarzutów stawianych tego rodzaju systemom jest uzależnienie się od losów aktywów pełniących rolę rezerw – niestabilność może zrodzić się nie tylko wewnątrz ekosystemu, ale również pojawić się w wyniku szoków zewnętrznych (np. nagłego załamania kursu „kryptowaluty rezerwowej”).

Czas eksperymentów

Idea stabilnych kryptowalut przez bardziej radykalnych zwolenników uwolnienia się od monopolu banków centralnych traktowana jest podejrzliwie, co najmniej jako nietrafiony pomysł wprowadzający „tylnymi drzwiami” elementy starego monetarnego porządku. Dla bardziej pragmatycznie nastawionych entuzjastów kryptowalut to połączenie godne miana „św. Graala” – mające potencjał upowszechnienia nowej formy pieniądza wśród nieufnego do tej pory mainstreamu.

Schematy „stablecoinów” mają póki co przed sobą podstawowe zadanie - muszą pokazać, że zasługują na to miano i są odporne na rynkowe zawirowania. Żaden z nich nie zdołał do tej pory jednocześnie udowodnić, że zapewnia trwałość monetarnej „kotwicy” oraz wystarczającą przejrzystość zasad działania i ochronę prywatności użytkowników. Jedno jest pewne, jeśli sztuka ta nie uda się nikomu, pojawią się kolejni eksperymentatorzy i nowe idee. W świecie kryptowalut nie brakuje talentów i chętnych, by wspierać nieszablonowe rozwiązania.

Michał Kisiel

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 orle

Kryptowaluta a pieniądz banku centralnego
Michał Kisiel w tekście pt.: Stablecoins – czy kryptowaluta może być stabilna?, (https://www.bankier.pl/wiadomosc/Stablecoins-czy-kryptowaluta-moze-byc-stabilna-7573084.html) podaje, że „różne instytucje nadzorujące rynek finansowy przypisują kryptowalutom jako jedną z podstawowych cech „niestabilność”, czyli nadzwyczajną zmienność wartości w stosunku do oficjalnego pieniądza”. Chociaż nie twierdzi tego explicite, to zdaje się mieć nadzieję, że ponieważ „od kilku lat na rynku pojawiają się eksperymenty określane mianem „stablecoins” – tokeny mające charakteryzować się niewielkim pasmem wahań wobec np. amerykańskiego dolara”, to w końcu uda się stworzyć taką idealną kryptowalutę, czyli pieniądz, którego kreacja i obieg będą zupełnie uniezależnione od państwa poprzez instytucję banku centralnego. Bo przecież „Waluty o kursie stabilnym wobec oficjalnego pieniądza są na razie na wczesnym etapie rozwoju i (dlatego) budzą zarówno nadzieje, jak i sporo kontrowersji”. Następnie wymienia potencjalne korzyści dla gospodarki, gdyby kryptowalutom udało się osiągnąć na tyle wymaganą stabilność, że mogłyby zastąpić pieniądz banku centralnego: „Idealny „stablecoin” mógłby pełnić wszystkie funkcje pieniądza – pozwalać na mierzenie wartości dóbr, ułatwiać wymianę w środowisku elektronicznym (dzięki tanim, szybkim i nieodwracalnym transakcjom, także transgranicznym) i pełnić rolę środka tezauryzacji, czyli przechowywania siły nabywczej. W świecie kryptowalut byłby także doskonałym „pośrednikiem” w transakcjach wymiany różnych tokenów. Obracający różnymi cyfrowymi aktywami mogliby, bez ryzyka przetrzymywania walut fiat na platformach wymiany, wykorzystać stabilne tokeny do przechowywania np. środków oczekujących na kolejne inwestycyjne okazje. Ułatwiłoby to również wykorzystywanie różnic w notowaniach różnych kryptowalut na giełdach (arbitraż).”
Nie jest konieczne śledzenie dalszych rozważań i dywagacji autora na temat zalet i problemów dotyczących kryptowalut. Zasadniczą bowiem sprawą jest odpowiedź na pytanie: czy kryptowaly są w ogóle w stanie zastąpić pieniądz banku centralnego?
Podstawą kreacji i obiegu wszystkich kryptowalut jest technologia blockchain. „Istotą blockchain jest utrzymanie wspólnej i zbiorowej księgi rachunkowej transakcji, w postaci cyfrowej, rozproszonej po całej sieci, w takich samych kopiach. Technologia ta opiera się na sieci peer-to-peer bez centralnych komputerów, systemów zarządzających i weryfikujących transakcje. Każdy komputer w sieci może brać udział w przesyłaniu i uwierzytelnianiu transakcji. W przypadku blockchain będą to bloki w ramach księgi transakcji. Księga jest otwarta dla wszystkich, ale w pełni zabezpieczona przed niepowołanym dostępem przez skomplikowane narzędzia kryptograficzne. Użytkownik ma wgląd tylko w swoje transakcje. Dzięki temu zapisowi, transakcje są publiczne, ale dostępne tylko w ramach praw dostępu dla danego użytkownika i całą ich historię, od samego początku istnienia blockchain aż po dziś dzień, można przejrzeć i zweryfikować.” (https://norbertbiedrzycki.pl/blockchain-trzeba-o-nim-wiedziec/) . „Kryptowalutę (na przykład: bitcoin) można zdobyć na co najmniej dwa sposoby: 1. kupić za tradycyjne pieniądze na istniejących w Internecie prywatnych giełdach; 2. “wydobyć” czy też “wykopać” (tzw. mining). Drugi sposób wymaga jednak umiejętności, specjalistycznego sprzętu i czasu. Trzeba się liczyć ze sporym zużyciem energii elektrycznej. “Wydobywanie” polega w tym wypadku na rozwiązywaniu złożonych problemów matematycznych”(http://forsal.pl/artykuly/1079698,co-to-jest-bitcoin-i-blockchainjakkopac-bitcoiny.html?gclid=Cj0KCQiA2snUBRDfARIsAIGfpqEaO37GfbFf2RKZlS9eU2wB3j3PoN8wBOJJU9SQx09uSIYWYziPxwUaAiZnEALw_wcB)
Wydaje się, że zwolennicy kryptowalut celowo nie podają względnie nie rozumieją, że z teoretycznego punktu widzenia zasady, na których są oparte kreacja i obieg tych „walut”, są niezgodne, niekompatybilne z zasadami funkcjonowania gospodarki, gdy znajduje się ona w fazie wzrostu. Otóż gospodarka wzrostowa jest specyficznym zbiorem, który charakteryzuje się tym, że jest otwarty w czasie, po prostu zmienia się, ilość jego elementów, czyli ogólna masa towarów wzrasta z upływem czasu w sposób nieograniczony. Natomiast kryptowaluty to zamknięte, ograniczone zbiory do docelowych górnych ilościowo elementów. Algorytm docelowej ilości „wydobycia” dla bitcoinów wynosi 21 milinów. W ślad za bitcoinem zaczęły powstawać i powstają inne kryptowaluty, m.in. Ethereum (eter). „Całkowita podaż eterów wyniosła 98 milionów euro w styczniu 2018 r. W 2017 r. wydobycie wygenerowało 9,2 miliona nowego eteru, co odpowiada 10% wzrostowi jego całkowitej podaży. Nie ma obecnie wdrożonego twardego limitu na całkowitą podaż eterów” (https://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=en&u=https://en.wikipedia.org/wiki/Ethereum&prev=search ), czyli milcząco zakłada się, że zaprogramowany limit całkowitej podaży eternów może zostać dodatkowo powiększony.
Jeżeli zamkniętymi zbiorami elementów są docelowo zaprogramowane ilości elementów w postaci „wydobywanych” bitcoinów lub eterów, to podzbiorami są portfele, w których posiadacze przechowują ilości środków swej kryptowaluty. Jest wiele portfeli dostosowanych do różnych potrzeb (http://bitcoin.pl/poradniki/portfele/382-jaki-portfel-bitcoin-wybrac). Otóż technologię blockchain można sobie wyobrazić w dużym uproszczeniu jako kolejne przesuwanie elementów (bitcoinów, eternów) pomiędzy podzbiorami (portfelami) w całym zbiorze wydobytych do danego momentu jednostek kryptowaluty.
Weźmy pod uwagę tylko portfele transakcyjne, czyli te, z których posiadacze regulują jednostkami kryptowaluty płatności za kupowane towary i usługi. Otóż każda jednostka danej kryptowaluty, którą jest regulowana kwota płatności podlega sprawdzeniu wstecz jej łańcucha przepływów transakcyjnych aż do jej „wydobycia” na zasadzie „peer to peer” (https://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=en&u=https://en.wikipedia.org/wiki/Peer-to-peer&prev=search) W ten sposób następuje sprawdzenie prawdziwości, wiarygodności jednostek kryptowaluty, którymi nabywca towaru płaci.
Im jakaś jednostka kryptowaluty była częściej używana jako środek płatniczy, tym posiada dłuższy łańcuch, który składa się z kolejnych ogniw dokonywanych nią płatności, począwszy od „wydobycia” tej jednostki do ostatniej płatności w dokonanej transakcji. Na skutek tego wydłuża się zarówno czas jak i koszt regulowania płatności jednostkami kryptowaluty. Ponieważ eter powstał w 2014 r, czyli o pięć lat później od bitcoina (w 2009 roku) (http://forsal.pl/artykuly/1079698,co-to-jest-bitcoin-i-blockchain-jak-kopac-bitcoiny.html?gclid=CjwKCAiA_c7UBRAjEiwApCZi8bOTqdqXC1GhlCXccp-Gf1WNHItyQ-FcgHe_d1JlvSJ_FFZ-0a24RxoCnf8QAvD_BwE) , więc w algorytmie jego kreacji i funkcjonowania zostały uwzględnione pewne zmiany, które w istotny sposób poprawiły jego parametry „efektywnościowe”. Np.: „Jego czas blokowania wynosi od 14 do 15 sekund, w porównaniu z 10 minutami bitcoina. Wydobywanie eteru generuje nowe monety w regularnym tempie, czasami zmieniając się podczas twardych widelców, podczas gdy dla bitcoin - połowę stawki co 4 lata. (…) Opłaty transakcyjne są na ogół znacznie niższe dla eteru niż dla Bitcoin. W grudniu 2017 r. mediana opłaty transakcyjnej za usługę ether odpowiadała 0,33 USD, podczas gdy dla Bitcoin odpowiadała 23 USD.” (https://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=en&u=https://en.wikipedia.org/wiki/Ethereum&prev=search). Ostatecznie więc przewaga eteru nad bitcoinem wynika przede wszystkim z tego, że eter powstał kilka lat później i stąd ma mniejszą ilość przepływów pomiędzy portfelami użytkowników, a mniejsza ilość przepływów, to krótszy czas sprawdzania i mniejsze zużycie energii. Czyli im dłużej dana kryptowaluta będzie funkcjonować, tym wyższe będą koszty transakcji nią obsługiwane (https://pl.wikipedia.org/wiki/Blockchain)
Gdy bitcoin począł zdobywać uznanie oraz coraz szersze grono użytkowników, istniało wśród nich głębokie przekonanie, że bitkoin jest właśnie takim systemem finansowym, jakiego potrzebuje przeciętny użytkownik pieniądza. Jest demokratyczny, bo „wydobywanie” nowych bitcoinów jest dostępne dla każdego posiadacza komputera, kto chce poświęcić trochę swego cennego czasu na „wydobywanie/wykopywanie” zaprogramowanych w systemie nowych bitcoinów. Ponieważ każdy posiadacz bitkoinów przechowuje je w swoim indywidualnym portfelu szczelnie zamkniętym przez system, nikt poza nim nie ma do niego dostępu. Zawierane więc transakcje bitkoinami są jego wyłączną tajemnicą i żadna władza publiczna nie ma do nich dostępu. Państwo nie może też ograbić posiadaczy bitcoinów poprzez emisję pustego pieniądza. Jednak szybko okazało się, że aby móc „wykopywać” kolejne nowe bitcoiny, potrzebne są coraz mocniejsze koparki, czyli o coraz większej mocy obliczeniowej komputery, tj. coraz droższe, na kupno których większość internautów już nie stać! Kurczy się też i coraz bardziej będzie się kurczyć zawieranie transakcji w bitkoinach, zwłaszcza gdy nadejdzie moment, że koszty transakcji w tej parawalucie zaczną wzrastać szybciej od wzrostu wartości bitcionów w walutach obiegowych.
Zasady kreacji i obiegu jednostek w obu walutach, dla bitcoinów oraz dla eterów są więc takie same. Wynika z tego, że technologia blockchain zupełnie nie nadaje się do obiegu transakcyjnego w układzie otwartym, jakim jest rozwijająca się gospodarka. Mianowicie po „wydobyciu” wszystkich zaprogramowanych jednostek dla danej parawaluty wartość popytu, gdy w obiegu znajdowałyby się wyłącznie jednostki tej parawaluty, przestałaby, bo musiałaby przestać, wzrastać. Ponieważ transakcje wymiany towarowej i płatności tą parawalutą byłyby kontynuowane, więc koszty kolejnych transakcji szybko wzrastałyby. Oczywiście, taki system pieniężny zostałby odrzucony wcześniej, zanim zdążyłby doprowadzić do etapu samo likwidowania się pieniężnej gospodarki i przechodzenia na wymianę naturalną.
Z tego, co zostało wyżej przedstawione na temat krótkiej ewolucji, jaka dokonała się i dokonuje w zastosowaniu technologii blockchain do kreacji i w obiegu powstałych systemów parawalut, oraz z wad ich funkcjonowania można też wyciągnąć pewne konstruktywne wnioski dla udoskonalenia systemu pieniądza banku centralnego.
Wyobraźmy sobie, że w banku centralnym został zbudowany i wdrożony następujący system pieniądza elektronicznego opartego na technologii blockchain:
1). Bank centralny jest wyłącznym „kopaczem” jednostek monetarnych.
2). Podstawą system pieniężnego banku centralnego jest zbiór zamknięty w granicach czasowych jednego roku, czyli w okresie jednego roku wycofywane są z obiegu wszystkie jednostki monetarne wykreowane w poprzednim roku i wymieniane na nowo wykreowane. W corocznej wymianie są zainteresowani przede wszystkim posiadacze portfeli pieniędzy transakcyjnych, albowiem zbyt długie w czasie obracanie pieniędzmi wydłuża łańcuch wymiany i podnosi koszty kolejnych transakcji. Bank centralny przy wymianie starych pieniędzy na nowe dokonuje dyskonta kosztów funkcjonowania starych pieniędzy.
3). Oprócz kreowania nowych pieniędzy na wymianę z roku poprzedniego, bank centralny co roku kreuje dodatkową ilość/wartość podaży pieniądzy, adekwatną do planowanego/przewidywanego przyrostu wartości podaży masy towarowej. Nowo wykreowany pieniądz jest wdrażany do obiegu poprzez finansowanie wydatków rządu z udzielonego nieoprocentowanego kredytu przez bank centralny. Oczywiści, w takim systemie, banki komercyjne nie mogą mieć prawa do kreowania własnego pieniądza kredytowego/depozytowego pod tzw. rezerwę cząstkową, gdyż cała jego wartość przekładałaby się na wzrost inflacji.
4). Cały obieg pieniędzy transakcyjnych odbywałby się wyłącznie pomiędzy portfelami posiadaczy pieniędzy obiegowych, czyli poza kasami banków komercyjnych. Rola tych banków byłaby ograniczona tylko do pośrednictwa kapitałowego, czyli do gromadzenia oszczędności z dochodów oraz udzielania z nich kredytów konsumpcyjnych i inwestycyjnych.
Proponuję o podjęcie dyskusji nad wnioskami, jakie wypływają z mankamentów funkcjonowania parawalut, zbudowanych na technologii blockchain oraz o możliwości jej wykorzystania do zbudowania efektywnego systemu pieniądza banku centralnego

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
6 1 open_mind

Kryptowaluty to cudowna „wunder Waffe“ Utajonej finansiery. Jeśli obecnie świat ufa w Fiat money to możemy sobie tylko wobrazić jakie ogromne „zaufanie“ nabierze do kryptowalut gwarantowanych przez Blockchain lub łańcuchy bloków. To cudo naszego życia. Jest postęp jest technologia, kto nie będzie posiadał ten przegrał życie. Krypto waluty są do tego stopnia bezpieczne że aż się zakryptopisałem.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 2 tytus_k

Niewątpliwie czynią one wiele zamętu w umysłach tych, którzy wzdychają co krok: "o kurczę, znowu coś nowego, co oni znowu wymyślili i kiedy wreszcie przestaną"? :)

! Odpowiedz
0 8 tytus_k

Jesli jakaś kryptowaluta przyjmie się w szerszym niz dziś zakresie, automatyczne niejako jej kurs stanie się bardziej stabilny. Po pierwsze dlatego, ze jej kapitalizacja znacznie wzrośnie., co automatycznie spowoduje, ze stanie się bardziej "nieruchawa" - trudniej będzie spowodować szybkie zmiany cen. Po drugie dlatego, że zostanie ona ściślej powiązana - poprzez sieć róznych mechanizmów - z innymi walutami. Natomiast prówa "zakotwiczenia" w jakiś sposób kursu jest chyba nieporozumieniem - wartośc krypto powinna być wynikiem tylko gry rynkowej.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 2 open_mind

Niesamowite !

! Odpowiedz
6 21 trendwalker

Kryptowaluty są za drogie żeby korzystać z nich przy transakcjach. Banki prowadzą bardzo ostrożną politykę wobec kryptowalut (KYC, AML). Notowania Bitcoina czy to innych krypto są niesamowicie zmienne, to też ciężko o przenoszenie wartości w czasie. Zmienność ta nie ułatwia płatności, jak i zawierania kredytów, z oczywistych względów. Warto wiedzieć jak rozwija się rynek kryptowalut, ale trzeba mieć z tyłu głowy, że Bitcoin nie może być złotem XXI wieku - a przynajmniej nie teraz. O przewagach złota nie raz już pisano... Mimo wszystko polecam wartościowy artykuł do kawki: http://bit.ly/2E05xAf

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 12 karbinadel

Pytanie jest źle postawione. Każdy kryptowynalazek musi być stabilny, by mógł pełnić funkcję waluty. Inaczej nadal będzie tylko zabawką dla hazardzistów i spekulantów

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,9% VII 2019
PKB rdr 4,4% II kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,2% VII 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 057,82 zł V 2019
Produkcja przemysłowa rdr -2,7% VI 2019

Znajdź profil