Pani Anna jest osobą bez dochodów, której bank zaproponował kartę kredytową z wysokim limitem. Jej mąż, obcokrajowiec dostał odpowiedź odmowną, mimo iż zasila ROR pensją. Czytelniczka jest zdziwiona takim podejściem. Bank tłumaczy, że powodem są algorytmy.
Pani Anna zgłosiła się do redakcji Bankier.pl z nietypowym problemem. Bank zaproponował jej kartę kredytową „na klik” z wysokim limitem – 40 tys. zł. Jej zdaniem nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że jest osobą nieosiągającą żadnych dochodów.
- Mamy z mężem wspólne konto typu ROR w Banku Millennium. Oboje korzystamy z niego z poziomu aplikacji, każde z nas ma swój login. Mąż jest obcokrajowcem, ma zalegalizowany pobyt, nadany numer PESEL, meldunek, mieszkanie własnościowe oraz umowę o pracę, z której wynagrodzenie zasila konto Millennium. Ja nie mam dochodów, jestem na chorobowym z powodu ciąży, a zasiłek z ZUS-u wpływa na konto w innym banku. Dla Millennium jestem osobą bez dochodów – opisuje swoją sytuację nasza czytelniczka.
Ostatnio w jej aplikacji pojawiła się oferta na kilka różnych kart kredytowych z limitem do 40 tysięcy. - Zamówiłam i otrzymałam kartę praktycznie bez żadnej weryfikacji. Tymczasem mój mąż - i jedyny żywiciel rodziny w tym momencie - nie miał i nie ma aktywnej żadnej oferty z banku na kartę kredytową. Może sam o nią wnioskować, ale wymogiem Banku Millennium jest historia z ostatnich 3 miesięcy, a jego pensja wpływa na to konkretne konto od listopada 2019 r. Brakuje zatem miesiąca, by - według Millennium - był wiarygodnym klientem kredytowym – pisze pani Anna.

I dodaje: - Nie mogłam zrozumieć, dlaczego ja jako ciężarna bez dochodów mogę dzięki paru kliknięciom w aplikacji otrzymać limit 40 tysięcy, podczas gdy mój małżonek musi sam o kartę kredytową aplikować, a po złożeniu aplikacji "nie spełnia kryteriów", by otrzymać kartę kredytową z najniższym możliwym limitem (ze względu na zbyt krótką historię wpływu wynagrodzeń).
Odpytywani przez panią Annę pracownicy banku nie potrafili wyjaśnić tej sytuacji. Poprosiliśmy więc biuro prasowe o udzielenie nam komentarza. - Klientom z odpowiednim stażem i historią bank może wstępnie zaproponować ofertę kredytową na podstawie historii współpracy – wyjaśnia Agnieszka Kubajek z biura prasowego Millennium. - Co do zasady w przypadku rachunków wspólnych z przyczyn procesowych bank przedstawia ofertę tylko jednemu ze współposiadaczy konta, nie różnicując klientów inaczej jak tylko kolejnością przypisania ich do rachunku. Nie ma tu znaczenia obywatelstwo czy też kraj pochodzenia. Decyzje kredytowe podejmowane są z uwzględnieniem wielu składowych zgodnie z obowiązującymi regulacjami. Nie przekazujemy informacji na temat szczegółów mechanizmów kredytowych. Biorąc pod uwagę zgłoszenie, rozważymy wprowadzenie usprawnień w procesie – dodaje.
Pani Anna nie jest jednak przekonana. - Prawdą jest, ze mogę figurować jako pierwszy właściciel, męża dodaliśmy po kilka dniach po tym, jak nadano mu PESEL. Tylko czy to jest właściwe kryterium do oferowania bądź odmawiania dostępu do produktów kredytowych? Nadal uważam, że nie bez znaczenia jest w naszej sytuacji narodowość – dodaje.
Analiza sytuacji kredytowej klientów to skomplikowana procedura, na którą wpływ mogą mieć różne czynniki. Mimo opisanej wyżej sytuacji banki znacznie ostrożniej wydają dziś karty kredytowe niż jeszcze kilka lat temu. Przed dekadą banki rozdawały tego typu plastiki na lewo i prawo. W efekcie Polacy mieli w swoich portfelach blisko 11 mln kart. Po kryzysie finansowym w 2008 roku zmieniono procedury i „odebrano” karty mniej zamożnym klientom. Jak wynika z danych Narodowego Banku Polskiego, dziś banki obsługują już „tylko” około 5,8 mln kart kredytowych.






























































