W polskiej strefie publicznej funkcjonuje wiele funduszy celowych, które realizują zadania wymyślone przez ustawodawców. Jednym z ciekawszych jest Fundusz Promocji Mięsa Końskiego działający w ramach Agencji Rynku Rolnego. Ze środków tego funduszu finansuje się m.in. udział w międzynarodowych targach np. w Hongkongu, Tokio tudzież w Skaryszewie.


Konina nie cieszy się wielkim zainteresowaniem Polaków, bo konie w naszym kraju to niemal świętość. Można dzielić ludzi na zwolenników lub przeciwników jedzenia koni, ale nie o tym jest ten artykuł.
W ramach Agencji Rynku Rolnego tworzone są różne fundusze promocji spożycia określonego rodzaju mięsa, np. wieprzowiny i wołowiny. Są one dużo większe niż „koński”, który w 2015 roku do dyspozycji miał 174 tysięcy złotych - dla porównania „świński” fundusz wart jest 5 mln zł. Finansowane są one ze składek przedsiębiorców zajmujących się m.in. ubojem mięsa, którzy pobierają je od dostawców, czyli od rolników. W ostatnim czasie w mediach pojawiły się informacje krytykujące działalność poszczególnych funduszy, np. mleka.
Zobacz także
Skąd pieniądze w funduszu?
Fundusze promocji działają na podstawie ustawy z 2009 roku. Są dwie grupy podmiotów zobowiązane do finansowania - przedsiębiorcy prowadzący działalność w zakresie uboju koni oraz przedsiębiorcy zajmujący się wywożeniem żywych koni z Polski. Składka, która w zasadzie jest podatkiem, wynosi 0,1% wartości netto zakupionych zwierząt. Na tej podstawie można szacować, że cały biznes związany z ubojem koni wart jest ok. 200 mln zł rocznie - z uwagi na praktycznie stałą wartość funduszu można wnioskować, że rynek raczej nie rośnie.
Przeczytaj także
Co roku do ubojni trafia ok. 70 tys. sztuk koni. Samych ubojni zajmujących się stricte ubojem koni jest raptem kilkanaście w całym kraju.

A na co wydawane są te pieniądze?
Przede wszystkim na promocję koniny – na udział w wystawach i targach przeznaczane jest ok. 80% budżetu. Drugą pozycję zajmuje informowanie o jakości, wartościach spożywczych, itp. Łączne koszty osobowe pracowników w 2015 roku nie przekroczyły 3 tys. zł. Obsługa całego funduszu to koszt ok. 6 tys. zł rocznie, czyli ok. 3% wartości funduszu – to relacja w normie.
Na promocję mięsa końskiego podczas Ogólnopolskiego Czempionatu Ogierów Hodowlanych Rasy Polski Koń Zimnokrwisty wydano 13,5 tys. zł. Targi w Hongkongu kosztowały tylko 2 tys. zł więcej. Promocja mięsa końskiego w Skaryszewie to wydatek 8 tys. zł. Promocja to oczywiście koszt przejazdu, noclegu, stoiska i materiałów promocyjnych, czyli poczęstunku (rozdawanie koniny).
Z ciekawszych pozycji można wymienić Dzień Dziecka w Ogrodach Prezesa Rady Ministrów, na który przeznaczono 5 tys. zł oraz dofinansowanie artykułów o hodowli koni zimnokrwistych w kwartalniku "Hodowca i Jeździec" na które wnioskowano aż 9 tys. zł! Dzięki tym środkom powstał m.in. artykuł o koniach ciągnących fasiągi do Morskiego Oka, który wywołał sporo kontrowersji w mediach.
Przeczytaj także
W budżecie na 2016 rok zapisano 4,1 tys. zł na obsługę strony internetowej koninapoznajtensmak.pl. I słusznie, bo ostatni raz była ona aktualizowana 3 lata temu – ciężko jest promować coś, co w sieci zupełnie nie istnieje.
O tym na co wydawane są pieniądze, w teorii decyduje Komisja Zarządzająca składająca się z 9 członków – ośmiu jest zgłoszonych przez podmioty związane z branżą, a jeden wystawiany jest przez Krajową Radę Izb Rolniczych. Aż dziw bierze, że konieczna była ustawa do stworzenia specjalnego funduszu działającego pod egidą ANR, by przedsiębiorcy promowali swoje produkty – zupełnie jakby nie mogli sami się zrzeszyć.





























































