Choć kwiecień przyniósł pewną poprawę nastrojów gospodarstw domowych w Polsce, to wskaźniki ufności konsumenckiej utrzymały się na wręcz depresyjnych poziomach. Ankietowani gremialnie spodziewają się pogorszenia sytuacji ekonomicznej w kraju.


Od jesieni obserwujemy wręcz załamanie nastrojów polskich konsumentów, o których po raz pierwszy informowaliśmy Państwa w październiku, kiedy to przyspieszająca inflacja cenowa dawała się coraz mocniej we znaki naszym portfelom. Sytuacja pogorszyła się w listopadzie i stała się jeszcze gorsza w grudniu oraz w styczniu. Niewielka poprawa w lutym została skontrowana załamaniem w marcu, gdy na własnych portfelach odczuliśmy skutki rosyjskiej napaści na Ukrainę, a inflacja CPI podskoczyła do 11%.
Statystyki za kwiecień wskazały jednak na delikatną poprawę nastrojów. - W kwietniu odnotowano poprawę zarówno obecnych, jak i przyszłych nastrojów konsumenckich w stosunku do poprzedniego miesiąca. Bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK), syntetycznie opisujący obecne tendencje konsumpcji indywidualnej, wyniósł - 37,2 i był o 1,8 p. proc. wyższy w stosunku do poprzedniego miesiąca - poinformował Główny Urząd Statystyczny.
Oba wskaźniki ufności konsumenckiej mogą przyjmować wartości od -100 do +100. Wartość dodatnia oznacza przewagę liczebną konsumentów nastawionych optymistycznie nad konsumentami nastawionymi pesymistycznie (i odwrotnie). Najnowsze odczyty sygnalizują zatem rosnącą przewagę konsumentów, którzy są negatywnie nastawieni zarówno do obecnej sytuacji gospodarczej, jak i jej perspektyw.
Depresja polskiego konsumenta
W ten sposób oba wskaźniki ufności konsumenckiej odbiły się z najniższych poziomów od wiosny 2020 roku, gdy władze wprowadzały lockdown gospodarki, na „dwa tygodnie” zakazując prowadzenia restauracji, hoteli i zamykając sklepy w galeriach handlowych. Wywołało to wtedy bezprecedensowy spadek nastrojów polskich gospodarstw domowych.

Pomimo kwietniowej poprawy, polscy konsumencie pozostają w depresyjnych nastrojach. Przykładowo, odsetek ankietowanych spodziewających się pogorszenia sytuacji ekonomicznej kraju w następnych 12 miesiącach jest aż o 48,6 pkt. proc. wyższy od odsetka spodziewających się jej poprawy. Nieco lepiej postrzegana jest sytuacja osobista (-30 pkt.), ale wciąż na bardzo niskim poziome znajduje się wskaźnik deklaracji chęci dokonywania ważnych zakupów (-32,9 pkt. proc.).
Polski – ale też europejski czy amerykański – konsument przygnieciony jest galopującym tempem wzrostu kosztów życia. Inflacja konsumencka w Polsce w marcu 2022 roku przyspieszyła z 8,5% do 11% i osiągnęła najwyższy poziom w XXI wieku. Pewnym pocieszeniem jest fakt, że średnio rzecz biorąc wzrost płac wciąż nadąża za wzrostem cen. Według najnowszych danych GUS w marcu przeciętne wynagrodzenie brutto w dużych firmach niefinansowych było aż o 12,4% wyższe niż rok temu.
Jak co miesiąc GUS zapytał też respondentów o wpływ sytuacji epidemicznej na decyzje dotyczące konsumpcji. W kwietniu odnotowano wyraźną redukcję lęku przed wpływem wirusa z Wuhan na koniunkturę konsumencką. Już tylko 8,6% (wobec 12,9% w marcu) oceniała ten wpływ na „znaczny”, a 43,5% na „żaden”. Jakiekolwiek obawy przed wprowadzeniem lockdownu wyrażało tylko 6,6% respondentów. I już tylko 9,4% badanych uważało, że obecna sytuacja epidemiczna stanowi „duże zagrożenie” dla zdrowia osobistego (w marcu takie obawy wyrażało 14,5% ankietowanych).




























































