Klauzula określająca sposób przeliczenia na złote rat kredytowych miała abuzywny charakter, co oznacza, że do kalkulacji należało użyć kursu z dnia wypłaty zobowiązania – takiego rozstrzygnięcia dokonał Sąd Okręgowy we Wrocławiu, przychylając się do wniosku klienta. W nieprawomocnym wyroku zasądzono na rzecz kredytobiorcy ponad 9 tys. zł wraz z odsetkami.
Kredytobiorcy frankowi wymieniają się w sieci informacjami o rozstrzygnięciach zapadających w sądach i dotyczących ich zobowiązań. Na stronie „PozwałemBank” opublikowano właśnie odnośnik do uzasadnienia wyroku, który wydał w 19 lipca 2016 r. Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Śródmieścia (sygnatura akt VIII C 2064/15). Sprawa, podobnie jak wiele innych wytaczanych przez kredytobiorców, koncentrowała się na klauzuli wyznaczającej zasady przeliczania zobowiązania z franków szwajcarskich na złote.
Klientka pozywająca bank zawarła w sierpniu 2008 r. umowę o kredyt hipoteczny w MultiBanku waloryzowany kursem helweckiej waluty. W dniu uruchomienia kredytu kurs użyty do wypłaty wynosił 2,055 zł za franka. W umowie kredytobiorcy znalazł się paragraf, który wskazywał, że raty spłacane są w złotych po uprzednim przeliczeniu ich po kursie sprzedaży z tabeli kursowej banku obowiązującej na dany dzień.
Kredytobiorca twierdził, że ustęp zawarty w umowie kredytowej stanowi klauzulę niedozwoloną i powołał się przy tym na orzeczenia Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z 2009 roku. W listopadzie 2015 r. klientka wystosowała do banku pismo, w którym wezwała go do zwrotu ponad 9 tys. zł pobranych w ratach od marca 2012 r. do kwietnia 2013 r. Zdaniem kredytobiorcy, ponieważ klauzula nieabuzywna nie wiązała jej, raty należało przeliczyć na złote z użyciem kursu pierwotnego – z dnia uruchomienia kredytu.
Bank wniósł o oddalenie pozwu
Bank wskazał, że żądanie kredytobiorcy było nieuzasadnione i wniósł o oddalenie powództwa w całości. Podkreślono m.in., że od 2009 r. klientka miała możliwość spłaty rat bezpośrednio w walucie, ale nie skorzystała z tego uprawnienia. Argumentowano także, że treść zapisów regulaminu kredytowania nie dawała bankowi swobody dowolnego kształtowania kursów walutowych. Zapisy obowiązujące kredytobiorców zostały doprecyzowane w kolejnych regulacjach, gdzie ujęto m.in. przesłanki prowadzące do wyznaczania kursów walut (zdaniem banku stosowane w praktyce od początku).

Podobnie jak w wielu innych sprawach dotyczących kredytów walutowych, sąd bazował na art. 385 kodeksu cywilnego. Wskazano, że sporny fragment umowy nie dotyczył świadczenia głównego, nie został indywidualnie ustalony z klientem i rażąco naruszał jego interesy. „Umowa nie przewidywała jakichkolwiek formalnych ograniczeń ustalania kursu waluty przez bank, w szczególności nie przewidywała korelacji z jakimikolwiek wskaźnikami” – zauważono w uzasadnieniu wyroku.
Odnosząc się do możliwości spłaty zobowiązania bezpośrednio w walucie, sąd zauważył, że jej wprowadzenie nie uchylało abuzywnego charakteru kwestionowanego zapisu. „Nie można skutecznie stawiać zarzutu powódce, że nie zawarła ona aneksu do umowy kredytu i nie spłacała go w walucie waloryzacji. Przede wszystkim powódka, nie jest też specjalistą w sprawach finansowych, z zawodu jest pracownikiem administracyjnym. Ustawa nie nakładała na konsumentów obowiązku zawarcia aneksów do umów kredytowych, stąd powódce nie można czynić w procesie o zwrot bezpodstawnego wzbogacenia zarzutu, iż nie skorzystała z tego uprawnienia, lecz regulowała zobowiązania według literalnej treści pierwotnej umowy” – czytamy w orzeczeniu.
Przeczytaj także
Raty do przeliczenia
Przyjmując, że klauzula określająca sposób przeliczania rat kredytowych nie wiąże klientki, sąd przyjął, że „świadczenie główne kredytobiorcy winno być uiszczone zgodnie z ogólną zasadą nominalizmu w walucie polskiej (…) i przy niezmienionej stawce oprocentowania. (...) Kwoty pobierane przez bank od powódki, w zakresie przewyższającym kwoty nominalne, stanowiły zatem świadczenia nienależne, pobrane bez podstawy prawnej. Powódce przysługuje roszczenie o zwrot równowartości nadpłaconych świadczeń pieniężnych”. Nadpłatę tę obliczono, odejmując kwotę faktycznie zapłaconej raty w złotych od kwoty przeliczonej z użyciem kursu z dnia uruchomienia kredytu.
W efekcie na rzecz klientki zasądzono zwrot ponad 9 tys. zł wraz z ustawowymi odsetkami liczonymi od dnia złożenia wezwania banku do zapłaty do końca 2015 roku oraz odsetkami za opóźnienie liczonymi do dnia zapłaty. Warto zwrócić uwagę, że kredytobiorca nie domagał się skorygowania wszystkich zapłaconych rat, a tylko kilkunastu wybranych płatności. Kwestionowane raty przypadały na okres, w który obowiązywała już tzw. ustawa antyspreadowa.
Coraz więcej decyzji korzystnych dla frankowców

W ostatnim czasie zapada coraz więcej decyzji korzystnych dla frankowców w ich sprawach przeciwko bankom. Orzeczenia na rzecz frankowców wydały Sąd Najwyższy i Sąd Okręgowy w Warszawie, a prezes UOKiK dwukrotnie wyraził tzw. istotny pogląd w sprawie.
W przesłanym redakcji Bankier.pl oświadczeniu mBank poinformował, że podtrzymuje swoją argumentację i po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wyroku zamierza złożyć apelację.
Pełny tekst wyroku wraz z uzasadnieniem





























































