REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Klęska dopłat dla bezrobotnych kredytobiorców

Tomasz Jaroszek2010-03-04 06:00
publikacja
2010-03-04 06:00
W pierwszą rocznicę wprowadzenia pomysłu Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej zestawiamy założenia ustawy z rzeczywistością. Wydano pieniądze na wdrożenie projektu, którym zainteresowało się jedynie kilkuset bezrobotnych. Gdzie popełniono błąd? Czy ustawa z pakietu antykryzysowego była w ogóle potrzebna?

Pomysł dopłat dla kredytobiorców dotkniętych skutkami kryzysu gospodarczego był częścią pakietu antykryzysowego, czyli złotego środka polityków na zawirowania na rynku finansowym. Ostatecznie ustawa weszła w życie w sierpniu 2009 roku. Szlachetny pomysł polityków jest jednak pełen niedociągnięć i kilka miesięcy po wprowadzeniu ustawy w życie, nie widać zapowiadanych efektów.

Według ostatnich doniesień Dziennika Gazety Prawnej na program w budżecie zarezerwowano 0,5 mld złotych. Tymczasem na pięć miesięcy po wprowadzeniu ustawy w życie, wydano na pomoc dla bezrobotnych jedynie 1,6 mln zł z Funduszu Pracy. Według danych Banku Gospodarstwa Krajowego pomoc z funduszu otrzymało zaledwie ponad 700 kredytobiorców. Czy kryzys był dla nas naprawdę tak łagodny i nikt nie chce pomocy w spłacie kredytu? A może ustawa po prostu nie spełnia oczekiwań najbardziej zainteresowanych – kredytobiorców, którzy utracili pracę?

Plany, obietnice

Wprowadzony przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej projekt był jednym z elementów składowych przeciwdziałania skutkom kryzysu finansowego w Polsce. Twórcy ustawy założyli, że kredytobiorca, obciążony kredytem hipotecznym po utracie pracy na pewno chętnie zwróci się o pomoc do Skarbu Państwa. Tam czeka na niego nieoprocentowana pożyczka, która odciąży przez rok domowy budżet. W dwanaście miesięcy kredytobiorca stanie na nogi i z wdzięcznością zacznie spłacać ustawowe pieniądze.

Zakwalifikować się do programu mogli klienci banków, którzy spłacali kredyt mieszkaniowy oraz stracili pracę po 1 lipca 2008 roku. Dotyczyło to również prowadzących samodzielnie działalność gospodarczą, którzy musieli z niej zrezygnować. Nie kwalifikują się jednak do programu osoby, które same rozwiązały umowę o pracę lub zostały zwolnione dyscyplinarnie. Ubiegający się o pomoc Skarbu Państwa musieli także posiadać status bezrobotnego oraz mieć przyznany zasiłek już w momencie składania wniosku o wsparcie. Pomyślano również o małżeństwach. Wystarczyło, że jedno z małżonków spełniało wymienione kryteria.

Smutna rzeczywistość

Wprowadzony pakiet z punktu widzenia samego bezrobotnego nie jest lekarstwem na jego problemy. Aby uzyskać pomoc z Funduszu Pracy trzeba spełnić szereg warunków. Wśród nich znajdziemy zakaz najmowania innego mieszkania. Dotyczy to posiadania innych nieruchomości i obowiązuje również małżonka. Przy tak skonstruowanych przepisach, programem zainteresowało się zaledwie kilkaset osób.

Obiecana pomoc to maksymalnie 14,4 tys. zł pożyczki z budżetu, czyli 1200 zł każdego miesiąca. Aby otrzymać wsparcie wystarczyło złożenie jednego wniosku i pozytywne rozpatrzenie sprawy przez starostę. Każda zmiana wyżej wymienionych warunków w trakcie pobierania dopłat oznaczała jednak koniec wpłat z BGK i kredytobiorca dostawał na spłatę zadłużenia zaledwie 30 dni. Wystarczyło, że znajdzie w tym czasie nową pracę, sprzeda mieszkanie, wypowie umowę kredytu lub... spłaci kredyt w całości. Oznacza to, że przykładowo kredytobiorca, który po pół roku poszukiwań na rynku pracy znajdzie nareszcie upragniony etat, będzie musiał z pierwszej wypłaty pokryć zadłużenie. Lepiej doczekać do pełnego roku na bezrobociu, bo wcześniejsza spłata może przewyższyć zarobione pieniądze i tylko pogrążyć i tak już ciężką sytuację kredytobiorcy.

Ubezpieczajmy

Kiedy rok temu banki ograniczyły dostęp do kredytów hipotecznych, większą uwagę zwrócono także na ubezpieczenia. Niektóre banki oprócz wkładu własnego zaczęły domagać się od klientów obowiązkowego, dodatkowego zabezpieczenia. Polisy od utraty pracy lub standardowe ubezpieczenia na życie i dożycie, chociaż stanowią dodatkowy wydatek każdego miesiąca, sprawdzają się lepiej od rządowych dopłat. Jeśli faktycznie utracimy pracę, przysługuje nam wsparcie z ubezpieczenia, którego w przeciwieństwie do dopłat, nie musimy zwracać.

Średni koszt ubezpieczenia od bezrobocia waha się od 1 do 3 proc. sumy ubezpieczenia. Miesięczna opłata już od kilkudziesięciu złotych miesięcznie może zapewnić deskę ratunku w okresie zawirowań finansowych. Warunkiem jest oczywiście umiejętne skorzystanie z produktu. Bez dokładnego sprawdzenia warunków ubezpieczenia można się tylko rozczarować. W przypadku ubezpieczeń od utraty pracy, towarzystwo nie wypłaci nam pieniędzy jeśli sami złożymy wypowiedzenie. Jest również warunek ubezpieczeń grupowych oraz okres minimalny umowy o pracę. Nie otrzymamy wypłaty środków, jeśli pracujemy krócej niż 6 lub 12 miesięcy oraz w przypadku, gdy zwolnią tylko nas, a nie kilka osób jednocześnie. Czasem sama rejestracja w urzędzie pracy również nie wystarczy, musimy mieć prawo do zasiłku dla bezrobotnych.

Zapobiegać zamiast leczyć

Zgodnie z tą zasadą można wprowadzić obowiązkowe ubezpieczenia od utraty pracy i zabezpieczyć kredytobiorców przed kolejnymi problemami ze spłatą. Biorąc pod uwagę koszt wprowadzenia ustawy o dopłatach dla bezrobotnych, może okazać się, że nie jest ona proporcjonalna do odniesionych efektów. Kwestia szkoleń dla pracowników, niezbędnej dokumentacji i systemów wygenerowały kolejne koszty. Pieniądze z samych dopłat wrócą do Skarbu Państwa za kilka lat. Spłata rozpoczyna się po 2 latach od ostatniej dopłaty i trwa 8 lat. Oznacza to, że pieniądze przyznane kredytobiorcom w 2009 roku zostaną w całości zwrócone dopiero za 10 lat. Można było rozwiązać problem zupełnie inaczej.

Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej swoją ustawą wolało łagodzić skutki kryzysu, co w praktyce i tak niekoniecznie spełniło założenia. Zamiast rozpisać przetarg na ubezpieczenia od utraty pracy dla wszystkich kredytobiorców i działać we współpracy z bankami i firmami ubezpieczeniowymi, politycy chcieli udzielać nieoprocentowanych pożyczek, obwarowanych przepisowymi wymaganiami. Ustawa przyniosła mierne efekty dla bezrobotnych, spełniła jednak swoją rolę jako argument w rękach polityków. Pakiet antykryzysowy wprowadzono. Szkoda tylko, że oprócz nazwy niewiele zdziałał on w łagodzeniu skutków kryzysu.

Tomasz Jaroszek
Bankier.pl
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Centrum ESA w Warszawie i nowy fundusz kosmiczny. Branża czeka na konkrety
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (11)

dodaj komentarz
~jacek
Panie Jaroszek ,jak Pan nie wie oczym Pan pisze to prosze takich pierdol nie pisac,
bo niktore "Barany" moga pomyslec, ze ich dlugi powinno Panstwo splacac.
Jak kogos nie stac na kredyt to go nie BIERZE !!!!
Kredyty sa tylko dla tych co maja mozliwosc je splacic.
( nie chce nikogo obrazic , dla biednych nie
Panie Jaroszek ,jak Pan nie wie oczym Pan pisze to prosze takich pierdol nie pisac,
bo niktore "Barany" moga pomyslec, ze ich dlugi powinno Panstwo splacac.
Jak kogos nie stac na kredyt to go nie BIERZE !!!!
Kredyty sa tylko dla tych co maja mozliwosc je splacic.
( nie chce nikogo obrazic , dla biednych nie sa kredyty ale DATKI-jalomuzna)
~wróg kretynów
Czy u nas ustawy muszą pisać kretyni, czy każdy prawnik musi być tępy jak but? Takich nonsensów nie napisałby nawet chłop ze wsi.
~ludź
Dnia 2010-03-04 o godz. 14:24 ~wróg kretynów napisał(a):
> Czy u nas ustawy muszą pisać kretyni, czy każdy prawnik
> musi być tępy jak but? Takich nonsensów nie napisałby nawet
> chłop ze wsi.

chyba raczej tępy wykształciuch z miasta, mieniący się wrogiem kretynów. Słyszałeś powiedzenie, "na chłopski
Dnia 2010-03-04 o godz. 14:24 ~wróg kretynów napisał(a):
> Czy u nas ustawy muszą pisać kretyni, czy każdy prawnik
> musi być tępy jak but? Takich nonsensów nie napisałby nawet
> chłop ze wsi.

chyba raczej tępy wykształciuch z miasta, mieniący się wrogiem kretynów. Słyszałeś powiedzenie, "na chłopski rozum"? Nie? To zmień uczelnię, buchacha.
~antydoradca
ustawa dobrze przygotowana, szczelna nie dla kombinatorów.
to wielki sukces, że tylko 700 osób ma nieprzyjemność z niej korzystać.
Marek Pol wymyslił kiedyś ustawę dla 7 osób, a jedna ze zmian praw emerytalnych dotyczyła bodaj 16 osób.....
~JA
Kolejny populistyczny, kretyński artykuł.
Nie rozumiem tego psioczenia dziennikarzy na państwo, które nie chce dawać każdemu kto wyciągnie łapę po jałmużnę. TO PRZECIEŻ BARDZO DOBRZE ŻE ABY DOSTAĆ POMOC NIE MOŻNA BYĆ BOGACZEM POSIADAJĄCYM KILKA MIESZKAŃ NA WYNAJEM.
Pomoc ma być dla najbiedniejszych.
Z drugiej strony rząd
Kolejny populistyczny, kretyński artykuł.
Nie rozumiem tego psioczenia dziennikarzy na państwo, które nie chce dawać każdemu kto wyciągnie łapę po jałmużnę. TO PRZECIEŻ BARDZO DOBRZE ŻE ABY DOSTAĆ POMOC NIE MOŻNA BYĆ BOGACZEM POSIADAJĄCYM KILKA MIESZKAŃ NA WYNAJEM.
Pomoc ma być dla najbiedniejszych.
Z drugiej strony rząd niepotrzebnie w ogóle ten program uruchomił.
Trzeba było sobie darować populizm.

Każdy kto bierze kredyt musi się liczyć z tym że nie zawsze będzie zarabiał tyle ile w momencie brania kredytu. Zawsze może się coś wydarzyć: utrata pracy, zdrowia, wypadek.
Odpowiedzialni ludzie mają przygotowany plan awaryjny.
Wiadomo że nie można się zabezpieczyć w 100%, ale utrata pracy to nie jest dla mnie nieprzewidywalna katastrofa. Zawsze trzeba mieć na uwadze to, że pracę można stracić w każdej chwili i potem można być kilka miesięcy bez dochodu.
Po prostu ludzie nie powinni brać kredytu jeżeli najmniejsze, chwilowe zachwianie wpędzi ich w kłopoty.
Jeżeli nie stać mnie na kredyt to go nie biorę i już.

Czy ci durni dziennikarze chcieli by promować ludzką lekkomyślność? Naprawdę chcemy żeby ludzie żyli ponad stan, bo w razie czego państwo (czyt. wszyscy obywatele) zrobią na nich zrzutkę?
LUDZIE! PRzecież tych pieniędzy nie daje PAŃSTWO. To są pieniądze które idą z Waszych podatków. To wy mielibyście (wg dziennikarzy) zrzucać się na ratowanie każdego nieodpowiedzialnego idioty który nie potrafił planować na dłużej niż miesiąc.

infinum
No w końcu jakaś sensowna wypowiedź.

Mam czasem kontakt z dziennikarzami i niestety większość z nich nie rozumie dlaczego państwo nie powinno pomagać ludziom nieodpowiedzialnym i piszą potem takie idiotyczne artykuły.

Dla wielu dziennikarzy człowiek nieodpowiedzialny (biorący max. kredytu) i człowiek faktycznie dotknięty
No w końcu jakaś sensowna wypowiedź.

Mam czasem kontakt z dziennikarzami i niestety większość z nich nie rozumie dlaczego państwo nie powinno pomagać ludziom nieodpowiedzialnym i piszą potem takie idiotyczne artykuły.

Dla wielu dziennikarzy człowiek nieodpowiedzialny (biorący max. kredytu) i człowiek faktycznie dotknięty przez los (np. ofiara wypadku nie z jego winy), to to samo.

Wg dziennikarzy obu należy pomóc tak samo, a prawda jest taka, że państwo jeśli już się uprzeć, to mogłoby ew. pomóc temu drugiemu, ale na pewno nie temu pierwszemu.

Jak człowieka na kredyt nie stać, to nie powinien go brać.
A jak mimo dużego ryzyka bankructwa go weźmie i mu się noga powinie, to już jego sprawa, a nie państwa.
Nie ma darmowego obiadu, albo ktoś jest odpowiedzialny, albo biedny. Proste.

~Wierzbno
Kolejny durny post. Po pierwsze nie da się pewnych rzeczy przewidzieć, życie potrafi przynieść różne bolesne niespodzianki, które mogą nieść przykre konsekwencje. Po drugie autor wykazał bezsensowność tego programu, ponieważ on wygenerował napewno duże koszty (z pieniędzy podatników), o których dziennikarz wspomniał w artykule. A Kolejny durny post. Po pierwsze nie da się pewnych rzeczy przewidzieć, życie potrafi przynieść różne bolesne niespodzianki, które mogą nieść przykre konsekwencje. Po drugie autor wykazał bezsensowność tego programu, ponieważ on wygenerował napewno duże koszty (z pieniędzy podatników), o których dziennikarz wspomniał w artykule. A ja np. wolę, żeby moje odprowadzane podatki były wykorzystywane sensownie, a tak by było w przypadku gdyby faktycznie ten program dopłat pomógł wielu kredytobiorcom.
~Wyborca123
Poprzyj skutecznych polityków - wpisz w wyszukiwarkę Google "Pierwszy Wolny Sondaż Wyborczy", wyszukaj sondaż i zagłosuj.

Wyniki głosowania przez internatów są zupełnie inne od oficjalnie prezentowanych, już zagłosowało ponad 20863 Polaków i ciągle głosują.

Drogi wyborco pamiętaj, jaka jest różnica pomiędzy
Poprzyj skutecznych polityków - wpisz w wyszukiwarkę Google "Pierwszy Wolny Sondaż Wyborczy", wyszukaj sondaż i zagłosuj.

Wyniki głosowania przez internatów są zupełnie inne od oficjalnie prezentowanych, już zagłosowało ponad 20863 Polaków i ciągle głosują.

Drogi wyborco pamiętaj, jaka jest różnica pomiędzy obietnicą, a jej realizacją, czym się różni obiecanie pieniędzy od dania pieniędzy, czym odróżnia się mówienie od robienia.
~kkk
Pierwszy Wolny sondaż PIS.. :) byłem ciekawy co to za sondaż ale kolego kimkolwek jestes PIS z wolnościa jak kolwiek rozumianą nie ma nic wspólnego.. zaglosowałem na samoobronę żeby nie brac udziału w propagndzie z którejkolwiek z dwóch stron.. ale okazalo się że prpaganda est jednostronna.. pozdrawiam..
~ahx
Ubezpieczenie od utraty pracy zabezpiecza wyłącznie interes banku a nie nasz i raczej nie funkcjonuje tak jak opisano powyżej. Problem poruszano na różnych forach internetowych.

Powiązane: Budżet rodziny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki