Panie prezydencie proszę zareagować na wzrost cen, które rosną jak oszalałe - mówiła we wtorek kandydatka Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Małgorzata Kidawa-Błońska.
Kandydatka Koalicji Obywatelskiej na prezydenta zorganizowała we wtorek konferencję nieopodal warszawskiej Hali Mirowskiej. Poinformowała, że właśnie odwiedziła pobliski bazarek, "szczególnie stoiska z jarzynami i warzywami".
"Kupiłam kilogram ziemniaków, trzy jabłka, włoszczyznę, z ekstrawagancji kupiłam sobie pęczek kolendry, zapłaciłem aż 17 złotych" - poinformowała Kidawa-Błońska, która podczas konferencji prasowej miała w ręku siatkę z zakupami. "I sprzedawcy, i kupujący mówią, że ceny są wysokie" - dodała.
Zwróciła uwagę, że na tym bazarku zakupy robią emeryci i dla nich każdy grosz ma znaczenie. "Polacy tego dłużej nie wytrzymają" - stwierdziła.

Kidawa-Błońska stwierdziła, że prezydent Andrzej Duda nie zaprosił np. Rady Polityki Pieniężnej i nie spytał, co zrobić, by ceny tak drastycznie nie rosły.
"Panie prezydencie, Polacy nie chcą odpowiadać za błędy PiS, chcą wiedzieć, że ceny są stabilne" - podkreślała. "Panie prezydencie, proszę zareagować, ceny nie mogą rosnąć, bo rosną jak oszalałe" - apelowała Kidawa-Błońska.
W ubiegłym tygodniu w Kozienicach (woj. mazowieckie) Andrzej Duda mówił o cenach, przywołując akcję dziennikarzy, którzy zrobili zakupy w sklepie jednej z sieci handlowych, w którym on zrobił zakupy podczas kampanii w 2015 r.
"Oczywiście niektóre produkty zdrożały bardziej - oni tam podawali, że w tej sieci o 25 proc. zdrożał chleb i o 25 proc. zdrożał cukier. Ale z kolei w ogromnym stopniu potaniał olej, inne produkty wzrosły niewiele, w związku z czym summa summarum, kiedy średnio podsumowali tamten koszyk, a były tam produkty podstawowe - masło, mleko, chleb, sok w kartonie, był olej, makaron, to co kupujemy po prostu na co dzień - okazało się, że koszyk jest o niecałe 10 proc. droższy" - mówił wówczas prezydent.
Dodał, że "ceny poszły w górę, przyczyny tego są bardzo różne, ale wynagrodzenia powędrowały w górę znacznie więcej, są dodatkowe świadczenia, których wtedy nie było". (PAP)
Inflacja przekroczyła 4 proc. Jest najwyższa od 2011 r.

Inflacja konsumencka wyniosła w styczniu 4,4 proc. w ujęciu rocznym. To jej najwyższy poziom od 2011 r. Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w styczniu 2019 r. w porównaniu z analogicznym miesiącem ubiegłego roku wzrosły o 4,4 proc. - wynika z komunikatu Głównego Urzędu Statystycznego.
pś/ mok/



























































