Polacy nadal chętnie migrują zarobkowo do krajów Europy Zachodniej. Niestety, takie wyjazdy nie dla wszystkich kończą się pomyślnie. MSZ opublikowało raport, w którym wymienia główne bolączki Polonii.

Image licensed by Ingram Image
Za pracą wyjechało dotąd ok. 2,2 mln polskich obywateli, a – jak donoszą władze konsularne - emigracja zarobkowa na Zachód nie słabnie. Opublikowany przez MSZ raport o ubiegłorocznej działalności placówek dyplomatycznych potwierdza, że miejscowe władze nie zawsze przestrzegają praw przysługujących Polakom. Na tym jednak lista problemów się nie kończy.
Rodacy nie są przygotowani do pracy

Co jakiś czas z zagranicy docierają kontrowersyjne doniesienia o stereotypowym postrzeganiu, a co za tym idzie – traktowaniu Polaków. MSZ przyznaje, że w niektórych krajach taki negatywny wizerunek zarobkowe migracji Polaków istnieje i utrwala się. – Dla przykładu, społeczeństwo brytyjskie zaczęło traktować migrantów jako duży problem społeczny. W krajach skandynawskich postrzegano migrantów zarobkowych jako tych, którzy odbierają miejsca pracy miejscowej ludności – czytamy w raporcie konsulatów RP.
Część spośród wyjeżdżających za pracą Polaków nieświadomie wpływa na ten wizerunek, nie odnajdując się w nowych realiach. Nie znają obowiązujących przepisów ani tła społecznego, a bez znajomości języka w wielu przypadkach są bezradni wobec problemów i konieczności skontaktowania się z urzędami.
Wszystko to z kolei działa jak młyn na wodę w relacjach z zagranicznymi pracodawcami. W minionym roku dość szybko przybywało polonijnych skarg na nieuczciwych zagranicznych pracodawców, wniosków o pomoc w związku z wypadkami przy pracy i próśb o finansową pomoc – donosi MSZ. I wskazuje przyczyny: złe przygotowanie do wyjazdu, korzystanie z niesprawdzonych pośredników na rynku pracy, nieznajomość języków obcych, nieprzestrzeganie zasad BHP, ale też podpisywanie umów z niekorzystnymi warunkami płacowymi i bytowymi.
Wśród najczęściej zgłaszanych nadużyć wobec polskich pracowników władze konsularne wymieniają zaniżanie płac, niewywiązywanie się ze świadczeń socjalnych, błędne sporządzanie umów lub ich brak. Skalę problemów powiększały dotykające poszczególnych biznesów konsekwencje kryzysu gospodarczego
Domowe problemy nie znikają poza domem
– W 2012 roku znacznie wzrosła liczba bezdomnych obywateli polskich w Europie Zachodniej – czytamy w raporcie MSZ. W Wielkiej Brytanii, gdzie po dziś dzień pracuje wielu Polaków, utrata dachu nad głową bywała powiązana z utratą źródła dochodu. Takie sytuacje powiększały statystyki ogólnej liczby bezdomnych.
Prócz problemów mieszkaniowych, emigrujący rodacy w ubiegłym roku zgłaszali kłopoty rodzinne. W Norwegii, Niemczech i w Wielkiej Brytanii problemem są decyzje tamtejszych służb socjalnych o umieszczaniu polskich dzieci w rodzinach zastępczych lub w specjalistycznych ośrodkach - takich przypadków nie ubywa.
O poważnej kwestii alarmuje ambasada RP w Tunezji. Idzie o nagminne problemy związane ze „znajomościami plażowymi, przeradzającymi się dość szybko w małżeństwa”. – Problemem jest nie tylko prawdziwy cel podróży nowych tunezyjskich małżonków - najczęściej Francja, a nie Polska – lecz także rozpad ponad połowy takich małżeństw po kilkumiesięcznej znajomości, a co za tym idzie ciągnące się latami wnioski żon do polskiego urzędu o pomoc w przeprowadzeniu rozwodu na terenie Tunezji, wnioski o egzekucję alimentów i najpoważniejszy - opieka nad pochodzącymi z tych związków dziećmi.
– Sądy tunezyjskie rzadko powierzają opiekę matkom cudzoziemkom, obwarowując tę zgodę licznymi wymogami (matki muszą mieszkać na terenie Tunezji i mieć pracę). Dzieci z rodzin mieszanych nie mogą opuścić Tunezji bez zgody ojca, a najczęściej ojciec jej nie wydaje. Matki zatem egzystują z dziećmi na skraju nędzy lub podejmują działania sądowe, gdyż tylko prokurator może wydać pozwolenie na opuszczenie kraju przez dziecko bez zgody ojca – donosi polski konsulat.
Oficjalna lista skarg i zażaleń, jaką prowadzą polskie konsulaty, to tylko część dolegliwości, na które cierpi polska emigracja. Samo MSZ przyznaje, że przybywa dotyczących Polaków nadzwyczajnych i kryzysowych zdarzeń oraz związanych z masową turystyką i globalizacją zagrożeń. Najlepszym świadectwem ewentualnych dolegliwości zawsze pozostaną doniesienia z pierwszej ręki.
Malwina Wrotniak, Bankier.pl
m.wrotniak@bankier.pl































































