Informacje o wstrzymaniu dostaw ropy przez Jukos potwierdzili w czwartek wieczorem rzecznicy prasowi PKN Orlen oraz Grupy Lotos. Informację o zawieszeniu kontraktów potwierdził także przedstawiciel szwajcarskiej spółki Petroval, która pełniła rolę „centrali handlu zagranicznego” Jukosu. „Musieliśmy zawiesić realizację kilku głównych kontraktów na eksport ropy naftowej. W ostatnich dwóch dniach poinformowaliśmy kontrahentów, że jesteśmy do tego zmuszeni ze względu na "siłę wyższą" - powiedział „Gazecie Wyborczej” John Lush, dyrektor generalny spółki Petroval.
Już w czwartek rano węgierski koncern MOL poinformował o podpisaniu kontraktu na dostawy ropy z rosyjskim Łukoilem. Tymczasem polskie firmy będą jeszcze nie znalazły nowych dostawców surowca. A ponieważ sytuacja jest paląca, warunki kontraktów mogą być niezbyt dla nich korzystne.
- W tej chwili jesteśmy zabezpieczeni dostawami krótkoterminowymi - zapewnił „Gazetę Wyborczą” rzecznik Grupy Lotos. Nie wiadomo jednak, na jaki okres gdańska firma ma zapewnione dostawy ropy i czy negocjuje już nowy długoterminowy kontrakt.
PKN Orlen poinformował tylko, że posiada alternatywny plan na taką sytuację, a ciągłość dostaw jest niezagrożona. Dostawy ropy od Jukosu stanowiły 40% dostaw surowca do PKN Orlen.
M.D.
Źródło: „Gazeta Wyborcza”































































