Podczas gdy inwestycje prezydenta USA tylko w pierwszym kwartale 2026 r. obejmowały ponad 3,6 tys. transakcji giełdowych o łącznej wartości szacowanej na 220–750 mln dolarów, viralem w mediach społecznościowych niesie się film, w którym spiker Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych żali się na wynagrodzenia amerykańskich kongresmenów, rzekomo broniąc możliwości handlu akcjami przez polityków.


Film, w którym Mike Johnson - republikański spiker Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych – żali się na poziom wynagrodzeń, dostał drugie życie i niesie się w mediach społecznościowych jako bieżący komentarz do szeroko komentowanej kwestii handlu akcjami przez amerykańskich polityków i urzędników. Tak naprawdę pochodzi z konferencji prasowej sprzed roku, na której polityk z Luizjany de facto popiera zakaz handlu akcjami przez członków Kongresu, ale „rozumie” argumenty przeciwko takiemu rozwiązaniu.
House Speaker Mike Johnson defended congressional stock trading by pointing to lawmakers' frozen salaries.
— Clash Report (@clashreport) May 16, 2026
"The salary of Congress has been frozen since 2009," he said.
"At least let them engage in some stock trading so that they can continue to take care of their family."… pic.twitter.com/EOHmBn50PR
Jest za, a nawet przeciw
To właśnie ta argumentacja jest obecnie przedstawiana w mediach społecznościowych jako opinia Republikanina, który mówi, że zamrożenie płac polityków już teraz odpycha wykwalifikowanych ludzi od Kongresu. „Słuchajcie, pozwólcie im przynajmniej handlować akcjami, żeby mogli nadal dbać o swoje rodziny” – brzmi cytat spikera. Tak naprawdę to argumentacja, którą stara się zrozumieć. Sam tymczasem jest za wprowadzeniem zakazu.
Kongres nie powinien stwarzać „żadnego pozoru nieprawidłowości” – stwierdził rok temu w czasie viralowej konferencji prasowej. Obecnie zasady handlu akcjami przez kongresmenów reguluje uchwalona w 2012 roku ustawa STOCK Act. Dokument ten miał zapobiegać korupcji i insider tradingowi poprzez wymóg przejrzystości transakcji, jednak w praktyce okazał się nieskuteczny. Brak surowego egzekwowania kar doprowadziły do sytuacji, w której ustawodawcy często ukrywają swoje udziały lub spóźniają się z ich raportowaniem bez realnych konsekwencji.
Królowa i księżniczka akcji
Tymczasem jak wylicza yahoo.finance rodzina Nancy Pelosi byłej spikerki Izby Reprezentantów z partii Demokratycznej wygenerowała szacowany zwrot na poziomie 16 930 proc. od 1987 roku i w ciągu ostatniej dekady pokonała rynek o 581 proc. Formalnie transakcje były przeprowadzane przez jej męża. Samą Nancy republikanie obdarzyli przydomkiem "Queen of Stonks" (Królowa Akcji). Prawdziwą księżniczką może być za to republikańska kongresmenka Marjorie Taylor Greene, której portfel inwestycyjny wzrósł o 476 proc. od czasu jej dołączenia do Kongresu w 2021 roku.

Trump aktywny na Wall Street
Temat wybrzmiał teraz, ponieważ w ubiegły czwartek (14 maja) Biuro Etyki Rządu USA ujawniło ponad 3,6 tys. transakcji giełdowych prezydenta USA z I kwartału 2026 roku o łącznej wartości szacowanej na 220–750 mln dolarów. Dokumenty pokazują intensywny handel papierami wartościowymi największych firm technologicznych, m.in. Nvidii, Microsoftu, Amazona, Apple, Alphabetu, Oracle i Meta, ale też Netflix, Disney, Comcast i Warner Bros. Discovery.
Sprawa wzbudza kontrowersje, ponieważ część firm utrzymuje szczególne relacje z obecną administracją i bezpośrednio korzysta na podejmowanych decyzjach politycznych. Warto jednak zauważyć, że dokumenty nie precyzują dokładnych kwot kupna i sprzedaży m.in. akcji i obligacji, a jedynie zakresy wartości transakcji oraz nie jest też jasne, kto dokładnie realizował wszystkie operacje — część źródeł wskazuje na rodzinny trust zarządzający majątkiem prezydenta USA.
Politycy zarabiają za mało?
Jest jeszcze jeden wątek, który przy okazji filmu komentują internauci, być może nawet bardziej znaczący niż sam pomysł zakazu handlu akcjami przez polityków. Chodzi o zarobki kongresmenów. Mike Johnson, wymieniając argumenty przeciwników zakazu, wspomniał o zamrożeniu płac w amerykańskim Kongresie i o tym, że przez inflację, politykom trudno utrzymać swoje rodziny w Waszyngtonie. Podstawowa pensja członka Kongresu nadal wynosi 174 tys. dolarów rocznie i pozostaje na tym poziomie od 2009 roku. Tyle zarabiają szeregowi kongresmani w Izbie Reprezentantów i Senacie.
Spiker może liczyć na 223,5 tys. dolarów, a uznawany jest za trzecią osobę w państwie (po prezydencie i wiceprezydencie), albowiem jest na drugim miejscu w linii sukcesji prezydenckiej, aczkolwiek nigdy żaden spiker nie przejął na jej mocy urzędu prezydenta. Pensja zasadnicza w wysokości 174 tys. dolarów plasuje polityków w gronie 10 proc. najlepiej zarabiających Amerykanów.
Obok wynagrodzenia podstawowego Kongresmeni dostają średnio od 1,8 mln dol. do 2 mln dol. rocznie na swoje biura. Budżet ten jest kalkulowany indywidualnie w oparciu o odległość okręgu, z którego pochodzą od Waszyngtonu, koszty wynajmu powierzchni biurowej na szczeblu lokalnym oraz liczbę wyborców. Środki te są przeznaczone także na opłacenie personelu (maksymalnie 22 pracowników), podróże służbowe, etc. Budżet biura senatora jest znacznie wyższy i waha się od 3 mln dol. do ponad 5 mln dol. rocznie.
Ponadto program emerytalny dla byłych członków Kongresu jest znacznie korzystniejszy niż systemy w sektorze prywatnym, co wywołuje cykliczne protesty. Emerytura w pełnym wymiarze przysługuje po osiągnięciu wieku 62 lat (przy 5 latach stażu), 50 lat (przy 20 latach stażu) lub w dowolnym wieku po 25 latach udokumentowanej służby. Państwo, jako pracodawca, dopłaca też do składki na ubezpieczenie zdrowotne kwotę odpowiadającą maksymalnie 72 proc. ważonej średniej składki z ogólnego programu ubezpieczeń pracowników federalnych. No i jest jeszcze kwestia dni roboczych, czyli posiedzeń Izby Reprezentantów i Senatu. W 2025 r. było ich odpowiednio 136 i 179.
Trump popiera zakaz handlu
Zablokowanie waloryzacji płac od 2009 roku, wygenerowało realny spadek siły nabywczej wynagrodzeń kongresmenów. Tymczasem wyborcy od lat są w tej kwestii jednomyślni. Jak wskazuje yahoo.finance program konsultacji publicznych Uniwersytetu Maryland z 2024 r. wykazał, że 72 proc. wyborców w skali kraju popiera zakaz handlu akcjami w Kongresie, a 74 proc. popiera rozszerzenie go na prezydenta, wiceprezydenta i sędziów Sądu Najwyższego.
Trump popiera koniec giełdowych przywilejów Kongresu
Donald Trump zapowiedział rozszerzeniu dostępu do giełdowych planów emerytalnych 401(k) dla „zapomnianych pracowników” oraz przychylił się do radykalnej propozycji zakazu handlu akcjami dla członków Kongresu, co spotkało się z obustronnym aplauzem. „Czy Nancy Pelosi wstała? Wątpię” – uszczypliwe powiedział prezydent USA.
,Sam Trump także publicznie popiera wprowadzenie zakazu handlu, o czym wspominał m.in. na początku roku w czasie swojego orędzia o stanie państwa przed połączonymi izbami Kongresu. „Zadbajmy też o to, żeby członkowie Kongresu nie mogli korupcyjnie czerpać korzyści z wykorzystywania poufnych informacji”- powiedział, po czym chwilę później skierował wzrok w stronę Nancy Pelosi.






























































