Po tym jak japoński rząd obniżył prognozy przyszłorocznego wzrostu gospodarczego z 2,1% do 1,3% a Jeffrey Lacker - jeden z prezesów Fed-u - powiedział, że w 2008 roku amerykańska gospodarka będzie „bardzo słaba” nastąpił odwrót inwestorów od transakcji carry trade. Według Lackera dynamika PKB Stanów Zjednoczonych spadnie w przyszłym roku do 1%.
W operacjach carry trade pożycza się niskooprocentowane waluty (jeny, franki szwajcarskie) i zamienia je na bardziej dochodowe aktywa - zazwyczaj są to akcje lub obligacje w państwach o wysokich stopach procentowych.
Inwestorzy obawiają się, że problemy z płynnością sektora bankowego przyczynią się do globalnego spowolnienia gospodarczego w przyszłym roku. W związku z tym maleją oczekiwania na wysokie stopy zwrotu osiągane na giełdach oraz spodziewane są raczej obniżki niż podwyżki stóp procentowych. Takie tendencje zmniejszają opłacalność operacji carry trade, co generuje większy popyt na jeny (które w końcu trzeba odkupić), podnosząc notowania japońskiej waluty.
W związku z tym w czwartek o godzinie 14:40 na rynku walutowym za dolara płacono 113 jenów, czyli o 0,23% mniej niż wczoraj. Euro potaniało o 0,3%, osiągając cenę 162,38 jenów, a funt osłabł o 0,54%, do poziomu 224,85 jenów.
Po południu rośnie natomiast kurs EUR/USD, który odrobił już większość dzisiejszych strat i osiągnął poziom 1,4362 dolara za euro. Wpływu na notowania dolara nie miały też zgodne z oczekiwaniami ostateczne wyniki amerykańskiego PKB, który w trzecim kwartale zwiększył się o 4,9% r/r.
K.K.































































