Janusz Palikot biznesmenem był, aż powinęła się noga. Były polityk nie zamierza się poddać i... szuka wspólników do nowego biznesu. Palikot zapowiada bowiem przekształcenie podcastu i kanału YouTube "JestemPalikot" w internetową telewizję na wzór Kanału Zero. Zyski przy tym mają być spore.


Janusza Palikota zna chyba każdy - były polityk i milioner, który stracił na wódce w Polsce, jest podejrzany o oszustwa na ponad 80 mln zł. Palikot promuje swój najnowszy projekt medialny. Po opuszczeniu aresztu za kaucją w wysokości 2 mln zł, przedsiębiorca postawił na budowę internetowej telewizji, która ma stać się fundamentem jego nowej działalności i sposobem na odbicie się od dna.
Głównym elementem nowego przedsięwzięcia jest kanał w serwisie YouTube, który wystartował w marcu 2026 r. Palikot twierdzi, że projekt już teraz przyciąga setki tysięcy widzów, a docelowo ma generować przychody sięgające nawet miliona złotych miesięcznie.
Sprawie bliżej przyjrzał się "Fakt". Nad ranem 24 kwietnia 2026 r. kanał "JestemPalikot" zgromadził 2 tys. 640 subskrybentów, opublikował 133 filmy i osiągnął łącznie nieco ponad 1,2 mln wyświetleń. Według szacunków serwisu SocialBlade kanał generuje od 200 do 4 tys. dol. (ok. 800 do 14 tys. zł) miesięcznie.
Aby zrealizować wizję przekształcenia kanału w pełnoprawną telewizję internetową, biznesmen aktywnie poszukuje inwestorów. Oferta jest skierowana do osób z grubym portfelem – status wspólnika można uzyskać, wykładając milion złotych.

Takie mają być zyski...
Jak ustalił "Fakt", za kwotę 1,2 mln zł Palikot oferuje 50 proc. udziałów w spółce, choć rozważa też wariant z mniejszą kwotą - 600 tys. zł za proporcjonalnie mniejszy pakiet. Wycenia cały projekt na 9 mln zł. Metodologię wyceny Palikot tłumaczy w taki sposób: zakładane 200 tys. zł miesięcznych przychodów ma generować 120 tys. zł zysku miesięcznie, czyli 1,5 mln rocznie. Tę kwotę mnoży przez sześć - powołując się na analogię do swoich dawnych spółek. Pisze, że Ambra była wyceniana na poziomie 8-krotności EBITDA, a Lublin Stock - 10-krotności.
Upadek giełdy Zondacrypto wstrząsnął polskim rynkiem, a los aktywów klientów, wycenianych jeszcze niedawno na setki milionów euro, stanął pod znakiem zapytania. Kto zawinił, jak zabezpieczyć dowody i czy nowa polska ustawa faktycznie mogłaby uratować inwestorów? Wśród tematów rozmowy z Danielem Kosteckim, analitykiem CMC Markets, nie zabrakło również rynku akcji i wpływu trwającej blokady cieśniny Ormuz na gospodarki.
W Polsce nie ma niezależnych mediów. Czas to zmienić . Jeśli myślisz tak samo napisz na : jestempalikot@gmail.com
— Palikot Janusz (@Palikot_Janusz) April 21, 2026
I zostań wspólnikiem. Zróbmy popiół i diament. Im popiół a nam diament pic.twitter.com/qlg2JM875k
Według szacunków Palikota już w pierwszych dwóch miesiącach projekt ma przynosić 140 tys. zł miesięcznie, po pół roku - 360 tys., a po roku - 720 tys. Dla porównania Palikot powołuje się na przychody znanych polskich kanałów: Żurnalista ma zarabiać 500 tys. zł miesięcznie, Szalony Reporter - 300 tys., a Kanał Zero - 4 mln miesięcznie.
Twierdzi, że po sześciu miesiącach jego projekt osiągnie poziom "raczej 300 tys.", a po uruchomieniu programów na żywo - nawet 1 mln zł miesięcznie. Miesięczne koszty operacyjne szacuje na maksymalnie 100 tys. zł.
Apartament w Warszawie i firma na syna
Palikot przyznał, że na co dzień żyje w Warszawie, w apartamencie z widokiem na Pałac Kultury, który służy mu jednocześnie jako studio nagrań. - Od początku miałem pomysł, żeby to przekształcić w telewizję, dlatego nie chciałem robić podcastu klasycznego zamkniętego w jakimś pomieszczeniu, gdzie w zasadzie tylko widać tych ludzi i głos - powiedział.
Jak dowiedział się "Fakt", właścicielem całego przedsięwzięcia nie jest sam Janusz Palikot. - Firmę prowadzi mój syn. Formalnie mnie w tym nie ma, w związku z tym ryzyka żadnego nie ma. A prawa są przekazane do syna, co jest zrozumiałe - przekazał były polityk.
9 zarzutów i milionowe straty
W październiku 2024 roku prokuratura we Wrocławiu postawiła biznesmenowi osiem zarzutów dotyczących oszustw na szkodę tysięcy osób. Śledczy ustalili, że spółki z grupy Manufaktura Piwa Wódki i Wina wprowadzały inwestorów w błąd co do swojej kondycji finansowej. Po czterech miesiącach w areszcie Palikot odzyskał wolność po wpłaceniu 2 mln zł kaucji, która - według jego oświadczeń - została sfinansowana przez osoby trzecie.
Syndyk o imperium Palikota: gdzie są te beczki? Wycena majątku to ułamek długów
Manufaktura Piwa Wódki i Wina jest winna wierzycielom ponad 224 mln złotych. Sprzedaż jej majątku pozwoli odzyskać 10% tej kwoty. Syndyk masy upadłościowej nie pozostawia złudzeń co do wyceny resztek biznesowego imperium Janusza Palikota i komentuje jego wypowiedzi z ostatnich wywiadów. Gdzie podziało się 300 beczek z alkoholem i czy w 2024 roku istniały szanse na ocalenie spółki?
W marcu 2026 r. prokuratura uzupełniła zarzuty - obecnie jest ich dziewięć. Nowy zarzut dotyczy wprowadzenia w błąd 145 inwestorów i pokrzywdzenia ich na łączną kwotę ponad 13 mln zł. Śledztwo zostało przedłużone do lipca 2026 r. Palikot nie przyznaje się do winy. Grozi mu kara do 20 lat pozbawienia wolności.
Oprac. JM

































































