Nawet o 10 proc. drożały na czwartkowej sesji akcje Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Po fatalnym 2019 roku w nowy JSW wchodzi z impetem.
O 9,8 proc. drożały na chwilę przed godziną 11 akcje Jastrzębskiej Spółki Węglowej i były zdecydowanym liderem dobrze wchodzącego w nowy rok indeksu WIG20. JSW wyróżniało się na czwartkowej sesji także obrotami, które w momencie pisania artykułu były wyraźnie najwyższe spośród wszystkich spółek notowanych na głównym rynku (dwukrotnie więcej niż drugie pod tym względem PKO BP).
To nie pierwsza sesja, na której JSW się wyróżnia. Podobnie było w ostatnim dniu handlu w 2019 roku, gdy papiery Jastrzębskiej podrożały o 3,8 proc. Wówczas, mimo marazmu na szerokim rynku, obroty na JSW również były przyzwoite. W sumie wzrosty trwają już czwartą sesję, choć w okresie świąteczno-noworocznym nie pojawił się żaden komunikat, który zmieniałby ogląd sytuacji. Seria rozpoczęła się 23 grudnia, na ostatniej sesji, na której można było sprzedać akcje, by ująć to w rozliczeniu podatkowym za 2019 rok. Być może zatem zakupy Jastrzębskiej mają związek z budowaniem portfeli na nowy rok. Szczególnie że od strony analizy technicznej spółka wygląda bardzo ciekawie.
To oczywiście luźna teoria, warto jednak pamiętać, że na rynku jest spore grono inwestorów liczące na odbicie JSW (co widać m.in. po nastrojach panujących na naszym forum). JSW ma za sobą fatalny 2019 rok, jej kapitalizacja stopniała wówczas bowiem aż o 66,4 proc. Inwestorom przypomniał się fatalny 2014 rok, gdy wartość JSW stopniała o 68,5 proc., a nad spółką wisiało ryzyko upadku. Różnica polega jednak na tym, że obecnie JSW jest rentowna i generuje zyski.
Szanse i zagrożenia dla JSW
Skąd zatem spadki? W JSW wyraźnie zaczęły rosnąć koszty i tylko dzięki bardzo wysokim cenom węgla Jastrzębianie potrafili generować zyski. Inwestorzy bali się, że gdy cena węgla spadnie, JSW znów będzie pokazywać straty. Przesłanek ku temu nie brakowało, choć w Polsce węgiel się trzymał, światowe indeksy tego surowca zaliczały mocne spadki. Do tego doszła historia z wygaszaniem pieców przez głównego klienta JSW - ArcelorMittal, w tym pieca w Nowej Hucie. Powód? Polityka klimatyczna UE, która uderza zarówno w klientów JSW, jak i samą spółkę.
Z drugiej strony w III kwartale 2019 roku spółka poprawiła rentowność. Spółka w końcu opanowała koszty, gotówkowy koszt wydobycia węgla spadł z 407,1 zł/t przed rokiem do 389,7 zł/t obecnie. Polski węgiel dodatkowo wciąż nie poddaje się zagranicznym trendom i trzyma cenę. Dodatkowo spółka na każdym kroku przypomina, że choć klimatyczna polityka UE uderza w węgiel, to jednocześnie transformacja jest niemożliwa bez stali, do której produkcji jest niezbędny koks.
Jeżeli spółce udałoby się utrzymać obecny poziom zysków, to jej wycena jest bardzo atrakcyjna - wskaźnik cena do zysku wynosi obecnie ledwie 2,8, podczas gdy rynkowa średnia to 10,4. Kluczowa będzie jednak dyscyplina kosztowa oraz zachowanie cen węgla, które prędzej, czy później ulegną zagranicznym trendom. In minus w przypadku JSW działa także polityka, co pokazał niedawny konflikt o fotel prezesa. Szansą dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej mogłyby być z kolei ustalenia dotyczące podatku od śladu węglowego, o którym zaczyna się mówić na unijnych salonach. Pozwoliłby on ograniczyć tzw. eksport emisji węgla poza Unię i wyrównać warunki dla producentów stali z UE i spoza UE.
Adam Torchała
































































