Kontrakty sposobem na bessę
INSTRUMENTY POCHODNE NA POLSKIEJ GIEŁDZIE NIE SŁUŻĄ DO ZABEZPIECZANIA POZYCJI
Główna rola instrumentów pochodnych sprowadza się do zabezpieczania pozycji otwieranych na instrumentach bazowych dla tych walorów. Tymczasem specyfika naszego rynku daleko odbiega od tych teoretycznych założeń.
Na Giełdzie Papierów Wartościowych oraz na Centralnej Tabeli Ofert notowane są, bądź były notowane, mimo krótkiej historii naszego rynku kapitałowego, różnorodne finansowe instrumenty pochodne. Najogólniej można je podzielić na kontrakty terminowe typu futures, które wystawiane są na indeks WIG 20, TechWIG i na indeksy sektorowe, futures na akcje oraz na waluty. Drugą kategorią instrumentów pochodnych są warranty opcyjne na indeksy, akcje oraz waluty. Instrumenty pochodne oferowane są także przez Warszawską Giełdę Towarową oraz Polską Giełdę Finansową. Jednak poza kontraktami terminowymi na waluty, obrót innymi typami instrumentów pochodnych na WGT jest marginalny.
Mimo stosunkowo niewielkiej ilości dostępnych dla inwestorów instrumentów pochodnych obrót nimi jest skoncentrowany tylko na jednym typie, chodzi tu o kontrakty indeksowe. Na podstawie danych prezentowanych przez GPW wynika, że obroty kontraktami terminowymi na WIG 20 wyniosły w roku 2000 ponad 57 mld zł. Obroty na kontraktach terminowych na TechWig sięnęły 544,9 mln zł, a kontraktami na waluty - 967,7 mln zł. Jednocześnie obrót warrantami wyniósł zaledwie 71,4 mln zł. Jako przyczyny tak znacznego sukcesu kontraktów na WIG 20 wskazywane są przede wszystkim ich wysoka płynność, zbliżona nawet do rynku kasowego, niskie koszty transakcyjne oraz to, że gros graczy operujących na tym instrumencie to inwestorzy indywidualni.
Instrumenty pochodne zabezpieczają portfel
Rosnąca popularność pozwala zatem spojrzeć na instrumenty pochodne jako na główne narzędzie stosowane przez inwestorów do zabezpieczania swoich pozycji na rynku akcyjnym. To zagadnienie staje się bardzo aktualne w obecnej sytuacji dekoniunktury giełdowej. Instrumenty pochodne dają bowiem możliwość zajmowania pozycji w portfelach aktywów poprzez wykonanie pojedynczej operacji. Jest to szczególnie ważne dla dużych inwestorów finansowych: funduszy inwestycyjnych, funduszy asset management czy też funduszy emerytalnych, mimo, iż tym ostatnim, ustawodawca zakazał operowania na rynku instrumentów pochodnych. Ze względu na to, że inwestorzy ci dysponują znacznymi aktywami, każdorazowa zmiana składu portfela inwestycyjnego znajduje odbicie w zmianach kursów walorów, co trudno uznać za korzystne dla tego typu inwestora. Preferują oni bowiem inwestycje długoterminowe w stabilne walory a dywersyfikacja portfeli odbywa się częściej poprzez zmiany intensywności dokonywanych inwestycji, bądź jedynie dzięki zmianom wag danych papierów w portfelu.
W takiej sytuacji lepszym rozwiązaniem wydaje się zabezpieczanie pozycji poprzez sprzedaż instrumentów pochodnych na dany indeks giełdowy, w naszym przypadku na indeks WIG 20. Pozwala to, tak jak pisano powyżej, na dokonywanie transakcji na jednym instrumencie, bez konieczności naruszania składu portfela. Wysoka płynność rynku kontraktów na WIG 20 pozwala w dowolnym momencie na otwieranie i zamykanie pozycji, co daje możliwość elastycznego i szybkiego reagowania na zmiany koniunktury giełdowej.
Można zarabiać na spadkach
Otwieranie pozycji krótkich, przynoszących dochód w sytuacji, gdy wycena kontraktów spada, podążając za zniżkującymi indeksami, pozwala na zrekompensowanie strat z tytułu posiadania portfela akcji. Oczywiście, zupełne zabezpieczenie się przed stratami jest praktycznie niemożliwe, ale racjonalne i fachowe wykorzystanie możliwości jaką dają instrumenty pochodne dla dużych inwestorów finansowych pozwoli im na ich znaczne ograniczenie. Budowa portfela zabezpieczonego jest oczywiście bardzo złożona. Jego konstruktorzy, w wyborze instrumentów powinni przede wszystkim kierować się płynnością jaką posiadają wybrane walory oraz kapitalizacją i co za tym idzie wpływem na indeksy giełdowe. W realiach polskiego rynku kapitałowego, z jego dużą zmiennością instrumentów takie działanie jest dodatkowo utrudnione.
Szereg krążących mitów o tych instrumentach mówiących m.in. że są one dostępne tylko dla graczy spekulacyjnych, bądź że są przeznaczone dla inwestorów finansowych albo, że ryzyko związane z nimi jest trudne do analizowania, co ogranicza ich dostępność wśród szerokich rzesz graczy giełdowych.
GPW wyprzedza konkurencję
Powinna więc cieszyć szybko rosnąca popularność kontraktów terminowych na główny indeks giełdowy, dzięki czemu GPW wyprzedziła pod względem obrotów na tym rynku m.in. giełdy w Oslo, czy też Wiedniu, które mają znacznie dłuższy staż i historię notowań tych instrumentów.
Jedną z przyczyn szybko rosnącej popularności kontraków na WIG 20 należy również upatrywać w panującej na rynku bessie. Nie świadczy to jednak o tym, że mimo iż instrument ten powinien służyć do zarządzania ryzykiem i zabezpieczania pozycji, do tego celu jest wykorzystywany przez graczy operujących na tym rynku. Specyfiką naszej giełdy jest, na co wskazują analitycy, że na rynku akcji i rynku instrumentów pochodnych operują dwie grupy graczy, które niezmiernie rzadko przenoszą się z rynku terminowego na akcyjny. Zresztą, specyfika pierwszego z tych rynków wymusza pewne reguły inwestowania. Z natury bardziej dynamiczny i błyskawicznie reagujący na wszelkie zmiany i informacje zmusza do ciągłego śledzenia bieżących notowań, czyli eliminuje możliwość wykonywania innego zajęcia. Rynek akcyjny jest w tym względzie dużo bardziej tolerancyjny. Zresztą, notowania danej spółki mogą być doraźnie zawieszone przez giełdy w przypadku, gdy opublikuje ona informacje mogącą mieć kluczowy wpływ na kurs giełdowy. Obrotu na rynku kontraktów terminowych, w przypadku gwałtownych ruchów indeksów będących bazą dla tych instrumentów nie można zawiesić. Oznacza to, że w przeciągu kilku minut, z braku widełek ograniczających zasięg zmian, można stracić całość zainwestowanych środków. Tylko na kontraktach FW20M1 w ciągu jednej sesji giełdowej można było zarobić 58 proc. (19 października ub.r) bądź stracić 52 proc. (na sesji 12 marca 2001 r.). To powoduje, że na tym rynku operują tylko i wyłącznie wytrawni gracze, których rzesza, oprócz oczywiście zawodowo zajmujących się tym maklerów, szybko się powiększa.
Jest jeszcze dużo do zrobienia
Dlatego, mimo iż jak na razie nie należy przeceniać znaczenia futuresów na WIG 20 jako narzędzi służących do zabezpieczania pozycji akcyjnych w czasie bessy, GPW powinna robić wszystko, dla rozwoju całego rynku instrumentów pochodnych. Wśród inwestorów narasta bowiem świadomość o potrzebnie zabezpieczania się przed ryzykiem. Należy jednak pamiętać, że rynek instrumentów pochodnych jest niezwykle bogaty. Zaliczają sie do niego także kontrakty terminowe (forward) na waluty, opcje walutowe, kontrakty terminowe i opcje na stopy procentowe, swapy procentowe i walutowe. Bazą dla tych instrumentów mogą być nawet tak odległe od rynku kapitałowego czynniki jak pogoda. Pokazuje to, jak wiele mamy jeszcze do zrobienia. Specjaliści chwalą nasze regulacje prawne dotyczące instrumentów pochodnych. Także od strony technicznej - dzięki Warsetowi - giełda ma duże, niewykorzystane rezerwy w tym względzie. Pozostaje zatem zainteresować inwestorów tego typu instrumentami. Od stycznia na giełdzie pojawiły się kontrakty terminowe na akcje: PKN Orlen, TP SA i Elektrimu. Nie cieszą się one jednak popularnością. Także rynek warrantów, mimo iż funkcjonuje znacznie dłużej, ogranicza się tylko do dwóch emitentów: BRE Banku i Beskidzkiego Domu Maklerskiego. Obrót na tych instrumentach jest jednak znikomy. Rynek opcji jeszcze nie funkcjonuje. Świadczy to o tym, że wiedza o tych instrumentach jest niewielka. Ograniczona jest do wąskiego grona najbardziej aktywnych graczy, do których bardziej pasuje miano spekulantów, zainteresowanych raczej wysoką zmiennością kursów niż zabezpieczaniem swoich pozycji na rynku akcyjnym. GPW powinna zatem wykorzystać obecną dekoniunkturę dla rozpropagowania wiedzy o instrumentach pochodnych i wprowadzać do obrotu kolejne walory. Wtedy można będzie liczyć, że mając wiekszy wybór obiektów do inwestowania uwaga graczy nie będzie się wyłącznie koncentrować li tylko na kontraktach na indeks WIG 20.
DARIUSZ WOLAK































































