REKLAMA

Nieoczekiwany wyskok czeskiej inflacji. Winne ceny „niebazowe”

Krzysztof Kolany2024-05-13 09:15główny analityk Bankier.pl
publikacja
2024-05-13 09:15
Dodaj Bankier.pl w Google

Kwiecień przyniósł zaskakująco mocny wzrost czeskiej inflacji CPI. Ekonomistów zaskoczyły wyższe ceny na stacjach paliw i w sklepach spożywczych.

Nieoczekiwany wyskok czeskiej inflacji. Winne ceny „niebazowe”
Nieoczekiwany wyskok czeskiej inflacji. Winne ceny „niebazowe”
fot. Alexey Mashtakov / / Shutterstock

W kwietniu inflacja w Czechach przyspieszyła do 2,9 proc. względem 2,0 proc. odnotowanych w marcu - podał czeski urząd statystyczny. Jeszcze w grudniu roczny wzrost cen u naszych południowych sąsiadów szacowano na 6,9%, w listopadzie na 7,3%, a w październiku na 8,5%. Dopiero po wygaśnięciu efektów statystycznych związanych z subsydiami do cen energii na początku 2024 roku czeska inflacja skokowo spadła w pobliże docelowych 2%.

Ekonomiści spodziewali się, że w kwietniu czeska inflacja CPI wzrośnie tylko do 2,4% - czyli dokładnie do tego samego poziomu jak w Polsce. Taka prognoza dziwi, tym bardziej że wzrost cen w Czechach musiał być widoczny na co dzień.

- Kwietniowe przyspieszenie rocznego wzrostu cen do niemal 3% wynika głównie ze wzrostu cen żywności, napojów alkoholowych oraz paliw – odnotowała Pavla Sediva, szefowa wydziału statystyk cen konsumenckich w CZSO.

Względem marca indeks cen dóbr konsumpcyjnych u naszych południowych sąsiadów podniósł się o 0,7% po wzroście o 0,1% w marcu, 0,3% w lutym i aż 1,5% w styczniu. Wino podrożało aż o 5,4%, napoje spirytusowe o 3,8%, wyroby tytoniowe o 1,2%, a piwo o 1,4%.

Wakacje na giełdzie

Czescy statystycy zaznaczają, że w kwietniu ceny napojów bezalkoholowych podniosły się o 2,8% względem marca, wieprzowiny o 4,6%, warzyw o 2,3%, a czekolady aż o 10,8%.

Jednakże patrząc w horyzoncie poprzednich 12 miesięcy największą bolączką Czechów pozostały szybko rosnące ceny najmu mieszkań oraz opłat za media. Czynsze poszły w górę o 7,2% rdr, woda podrożała o 10,9%, odbiór ścieków o 10,5%, a energia elektryczna o 12%. Drugim zmartwieniem są silnie rosnące ceny piwa (o 6,5%) i wyrobów tytoniowych (o 7,1%), co Czesi „zawdzięczają” rządowi, który ostro podniósł stawki akcyzy.

Przez poprzednie dwa miesiące inflacja CPI w Czechach była idealnie zbieżna z celem Czeskiego Banku Narodowego i wynosiła okrągłe 2%. Wcześniej od początku 2019 roku do końca roku 2023 czeska inflacja mniej lub bardziej wyraźnie przekraczała 2-procentowy cel, we wrześniu 2022 roku osiągając wieloletnie maksimum na poziomie 18%.

Czesi już nie maskują inflacji

Porównując stopy inflacji między poszczególnymi krajami, trzeba brać poprawkę na rządowe sztuczki maskujące faktyczny wzrost cen w gospodarce. W Polsce w tym celu wprowadzono „tarcze antyinflacyjne”, polegające na przejściowym obniżeniu stawek VAT na paliwa, energię i żywność oraz administracyjnie zamrożono ceny gazu i prądu dla gospodarstw domowych.

Czesi nie ruszyli VAT-u, ale za to w październiku 2022 wprowadzili jednorazowe subsydia dla gospodarstw domowych, dopłacając do rachunków za energię elektryczną. Dzięki tej „tarczy antyinflacyjnej” udało się wtedy sztucznie zbić inflację CPI z 18 proc. do ok. 15-16 proc. Z kolei pod koniec 2023 roku z tego samego powodu roczna dynamika wskaźnika CPI była nienaturalnie podwyższona. I wraz z początkiem roku drastycznie spadła.

Natomiast w Polsce dopiero jesteśmy na etapie porzucania tzw. tarcz antyinflacyjnych, które przez ostatnie dwa lata sztucznie zaniżały odczyty polskiej CPI. Najpierw od stycznia 2023 roku przywrócono 23-procentowy VAT na paliwa i energię. Następnie w kwietniu wróciła 5-procentowa stawka na żywność. Z kolei od lipca czeka nas skokowa podwyżka (a raczej dostosowanie do warunków rynkowych) cen energii elektrycznej, gazu i ciepła sieciowego, co zdaniem ekonomistów podbije nam wskaźnik inflacji CPI o ponad jeden punkt procentowy. Stąd też porównywanie zarówno bieżącej jak i skumulowanej inflacji CPI pomiędzy Polską a Czechami jest w tym momencie statystycznym nadużyciem.  Porównywanie takie stanie się uprawnione dopiero pod koniec 2024 roku.

Dlatego też Narodowy Bank Polski nie ma takiego komfortu jak jego czeski odpowiednik. Nasi południowy sąsiedzi cykl obniżek stóp procentowych rozpoczęli w grudniu, cięciem stóp procentowych o 25 pb. Na początku lutego CNB zdecydował się na obniżkę o 50 pb., a w marcu dorzucił kolejną „pięćdziesiątkę”.  Także o 50 pb. oprocentowanie korony zostało obniżone na początku maja i teraz wynosi ono 5,25%.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Zbrojeniowa ofensywa Kombudu. Polska firma wyprodukuje wojskowe superlaptopy dla Koreańczyków
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy

Komentarze (40)

dodaj komentarz
men24a
Marrok pisze że Czesi w wielkim kryzysie.

Polityka prowadzona przez polski rząd jest inna niż u Czechów. Tamtejsze władze redukują deficyt do 1,8 proc. PKB. My go zwiększamy do 6 proc. Ten wskaźnik byłby jeszcze większy, gdyby nie zmiana metodologii liczenia przez Ministerstwo Finansów.
Polska będzie odznaczała się w przyszłym
Marrok pisze że Czesi w wielkim kryzysie.

Polityka prowadzona przez polski rząd jest inna niż u Czechów. Tamtejsze władze redukują deficyt do 1,8 proc. PKB. My go zwiększamy do 6 proc. Ten wskaźnik byłby jeszcze większy, gdyby nie zmiana metodologii liczenia przez Ministerstwo Finansów.
Polska będzie odznaczała się w przyszłym roku jedną z największych dziur budżetowych na Starym Kontynencie."

Słowem, rząd chce nas porządnie zadłużyć i to w niepewnych czasach, co daje wąski margines błędu. Takie działanie zespołu Mateusza Morawieckiego jest też proinflacyjne
men24a
Znowu wprowadza się niedoświadczonego czytelnika w błąd "Potrzeby pożyczkowe netto - około 6 procent PKB (ok. 225 mld zł)." Wydaje się, że 6% to niedużo, tyle że nie jest prawda.
Na przykład w okresie styczeń - grudzień 2022 roku szacunkowe wykonanie budżetu państwa wyniosło: dochody - 504.968,2 mln zł wydatki - 517.
Znowu wprowadza się niedoświadczonego czytelnika w błąd "Potrzeby pożyczkowe netto - około 6 procent PKB (ok. 225 mld zł)." Wydaje się, że 6% to niedużo, tyle że nie jest prawda.
Na przykład w okresie styczeń - grudzień 2022 roku szacunkowe wykonanie budżetu państwa wyniosło: dochody - 504.968,2 mln zł wydatki - 517.399,0 mln zł. Więc zaciągniemy dług w wysokości około 40% dochodów państwa! Z czego to będzie spłacane? Posługiwanie się wyłącznie procentami PKB, gdy mówimy o finansach państwa jest oszukiwaniem ludzi, bo dochody państwa, to zaledwie 20% PKB.
men24a
Bal trwa na kredyt, pensje rosną, 500+ zwiększone na 800+ tylko ten nowy ład wykańcza kraj
men24a odpowiada men24a
NBP: w marcu 2024 r. aktywa rezerwowe Polski wyniosły 187,7 mld euro
To tyle co Czesi, 4 x mniejszy kraj, do tego mniejsze zadłużenie i ponoć Czesi w kryzysie według marroka a u nas kraj mlekiem i miodem płynący
meneloza
To oddaj swoje pieniążki dla państwa żeby redukować deficyt. Bo przecież państwo nie ma własnych pieniędzy tylko musi zebrać w podatkach prawda? Czyli jednym słowem trzeba zwiększyć podatki dla wszystkich. Czy to też zły pomysł? Ja już nie wiem co my poczniemy z tym deficytem
men24a odpowiada meneloza
Jest rozwiązanie. Trzeba posłuchać najmądrzejszego człowieka na planecie.

My przecież nie mamy żadnego sezamu, z którego wyciągamy pieniądze na zasadzie “sezamie, otwórz się”. Tylko mamy to, co uczciwie mówiąc, zabieramy z kieszeni obywateli. Zatem, żeby to zrobić, musimy zabierać jeszcze więcej - powiedział prezes PiS Jarosław
Jest rozwiązanie. Trzeba posłuchać najmądrzejszego człowieka na planecie.

My przecież nie mamy żadnego sezamu, z którego wyciągamy pieniądze na zasadzie “sezamie, otwórz się”. Tylko mamy to, co uczciwie mówiąc, zabieramy z kieszeni obywateli. Zatem, żeby to zrobić, musimy zabierać jeszcze więcej - powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński 16 października w Pabianicach
meneloza odpowiada men24a
Czyli jednak trzeba zabrać. Myśle że jako patriota powinieneś odstąpić swój majątek na rzecz państwa. Ja niestety nie moge bo mam jeszcze dzieci do odchowania.
men24a odpowiada meneloza
Przecież dług nie jest państwa tylko twój. Szykuj się na jeszcze więcej podatków dla twojego zdrowia i jeszcze wyższe ceny.
meneloza odpowiada men24a
A kto im pozwolił zaciągnąć dług na mnie? I u kogo jestem zadłużony?! Chociaż tyle mi sie należy wiedzieć skoro ja będę musiał to spłacić
men24a odpowiada meneloza
Demokracja skończy się wtedy, gdy rząd zrozumie, że może przekupić ludzi ich własnymi pieniędzmi?.
Alexis de Tocqueville

Powiązane: Czechy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki