Kwiecień przyniósł zaskakująco mocny wzrost czeskiej inflacji CPI. Ekonomistów zaskoczyły wyższe ceny na stacjach paliw i w sklepach spożywczych.


W kwietniu inflacja w Czechach przyspieszyła do 2,9 proc. względem 2,0 proc. odnotowanych w marcu - podał czeski urząd statystyczny. Jeszcze w grudniu roczny wzrost cen u naszych południowych sąsiadów szacowano na 6,9%, w listopadzie na 7,3%, a w październiku na 8,5%. Dopiero po wygaśnięciu efektów statystycznych związanych z subsydiami do cen energii na początku 2024 roku czeska inflacja skokowo spadła w pobliże docelowych 2%.
Ekonomiści spodziewali się, że w kwietniu czeska inflacja CPI wzrośnie tylko do 2,4% - czyli dokładnie do tego samego poziomu jak w Polsce. Taka prognoza dziwi, tym bardziej że wzrost cen w Czechach musiał być widoczny na co dzień.
- Kwietniowe przyspieszenie rocznego wzrostu cen do niemal 3% wynika głównie ze wzrostu cen żywności, napojów alkoholowych oraz paliw – odnotowała Pavla Sediva, szefowa wydziału statystyk cen konsumenckich w CZSO.
Względem marca indeks cen dóbr konsumpcyjnych u naszych południowych sąsiadów podniósł się o 0,7% po wzroście o 0,1% w marcu, 0,3% w lutym i aż 1,5% w styczniu. Wino podrożało aż o 5,4%, napoje spirytusowe o 3,8%, wyroby tytoniowe o 1,2%, a piwo o 1,4%.

Czescy statystycy zaznaczają, że w kwietniu ceny napojów bezalkoholowych podniosły się o 2,8% względem marca, wieprzowiny o 4,6%, warzyw o 2,3%, a czekolady aż o 10,8%.
Jednakże patrząc w horyzoncie poprzednich 12 miesięcy największą bolączką Czechów pozostały szybko rosnące ceny najmu mieszkań oraz opłat za media. Czynsze poszły w górę o 7,2% rdr, woda podrożała o 10,9%, odbiór ścieków o 10,5%, a energia elektryczna o 12%. Drugim zmartwieniem są silnie rosnące ceny piwa (o 6,5%) i wyrobów tytoniowych (o 7,1%), co Czesi „zawdzięczają” rządowi, który ostro podniósł stawki akcyzy.
Przez poprzednie dwa miesiące inflacja CPI w Czechach była idealnie zbieżna z celem Czeskiego Banku Narodowego i wynosiła okrągłe 2%. Wcześniej od początku 2019 roku do końca roku 2023 czeska inflacja mniej lub bardziej wyraźnie przekraczała 2-procentowy cel, we wrześniu 2022 roku osiągając wieloletnie maksimum na poziomie 18%.
Czesi już nie maskują inflacji
Porównując stopy inflacji między poszczególnymi krajami, trzeba brać poprawkę na rządowe sztuczki maskujące faktyczny wzrost cen w gospodarce. W Polsce w tym celu wprowadzono „tarcze antyinflacyjne”, polegające na przejściowym obniżeniu stawek VAT na paliwa, energię i żywność oraz administracyjnie zamrożono ceny gazu i prądu dla gospodarstw domowych.
Czesi nie ruszyli VAT-u, ale za to w październiku 2022 wprowadzili jednorazowe subsydia dla gospodarstw domowych, dopłacając do rachunków za energię elektryczną. Dzięki tej „tarczy antyinflacyjnej” udało się wtedy sztucznie zbić inflację CPI z 18 proc. do ok. 15-16 proc. Z kolei pod koniec 2023 roku z tego samego powodu roczna dynamika wskaźnika CPI była nienaturalnie podwyższona. I wraz z początkiem roku drastycznie spadła.
Natomiast w Polsce dopiero jesteśmy na etapie porzucania tzw. tarcz antyinflacyjnych, które przez ostatnie dwa lata sztucznie zaniżały odczyty polskiej CPI. Najpierw od stycznia 2023 roku przywrócono 23-procentowy VAT na paliwa i energię. Następnie w kwietniu wróciła 5-procentowa stawka na żywność. Z kolei od lipca czeka nas skokowa podwyżka (a raczej dostosowanie do warunków rynkowych) cen energii elektrycznej, gazu i ciepła sieciowego, co zdaniem ekonomistów podbije nam wskaźnik inflacji CPI o ponad jeden punkt procentowy. Stąd też porównywanie zarówno bieżącej jak i skumulowanej inflacji CPI pomiędzy Polską a Czechami jest w tym momencie statystycznym nadużyciem. Porównywanie takie stanie się uprawnione dopiero pod koniec 2024 roku.
Dlatego też Narodowy Bank Polski nie ma takiego komfortu jak jego czeski odpowiednik. Nasi południowy sąsiedzi cykl obniżek stóp procentowych rozpoczęli w grudniu, cięciem stóp procentowych o 25 pb. Na początku lutego CNB zdecydował się na obniżkę o 50 pb., a w marcu dorzucił kolejną „pięćdziesiątkę”. Także o 50 pb. oprocentowanie korony zostało obniżone na początku maja i teraz wynosi ono 5,25%.































































