Maj przyniósł delikatny spadek inflacji konsumenckiej w Polsce, choć ekonomiści gremialnie spodziewali się jej mocnego przyspieszenia – wynika z opublikowanych w piątek danych GUS. Co więcej, według rządowych statystyków ceny były średnio nawet niższe niż w kwietniu!


W maju 2026 roku indeks cen towarów i usług konsumpcyjnych (CPI) był o 3,1% wyższy w porównaniu z analogicznym miesiącem ubiegłego roku – wynika z szybkiego szacunku Głównego Urzędu Statystycznego.
To odczyt nieco niższy od 3,2% zaraportowanych za kwiecień. Oraz zdecydowanie niższy od rynkowego konsensusu na poziomie 3,7%. Oznacza to, że praktycznie wszyscy rynkowi ekonomiści przeszacowali majową inflację konsumencką.
Ale największą sensacją jest to, że według GUS-u w maju koszyk dóbr konsumpcyjnych był tańszy niż w kwietniu, co stoi w sprzeczności nie tylko z oczekiwaniami ekonomistów, ale też codziennymi doświadczeniami wielu konsumentów. Według oficjalnych danych w maju CPI był o 0,3% NIŻSZY niż w kwietniu, podczas gdy analitycy zakładali wzrost o 0,2% mdm. Różnica wynosząca aż pół punktu procentowego jest czymś, co się zwykle nie zdarza.
Za majową niespodzianką inflacyjną najprawdopodobniej stały sensacyjnie niższe ceny artykułów spożywczych. Gdyż żywność i napoje bezalkoholowe miały potanieć aż o 1,0% mdm. Z kolei ceny energii i gazu miały pozostać na tym samym poziomie, a ceny paliw obniżyć się o 0,1% mdm. Ceny w pozostałych kategoriach poznamy dopiero 15 czerwca, gdy GUS opublikuje pierwszy regularny szacunek CPI.

Dodajmy, że w kwietniu indeks cen dóbr konsumpcyjnych podniósł się o 0,6% po wzroście aż o 1,1% w marcu. Wynikałoby z tego, że od początku 2026 roku skumulowana inflacja CPI wyniosła 2,42%.
Czy to szczyt, czy dopiero początek inflacyjnej fali?
W polskiej i światowej gospodarce trwa proces przerzucania wyższych kosztów paliw i energii na finalnych konsumentów. W zależności od branży dostosowanie to może zająć od kilku tygodni do kilku miesięcy. Zatem podwyższona inflacja konsumencka zapewne będzie nam towarzyszyć przynajmniej przez resztę 2026 roku. Wynik poniżej 3% obecnie wydaje się mało prawdopodobny.
Gwoli przypomnienia dodajmy, że całoroczna inflacja konsumencka w Polsce w 2025 roku ukształtowała się na poziomie 3,6%. To tyle samo co w roku poprzednim, ale też wyraźnie mniej niż w latach ubiegłych. Wynik za rok 2023 to bowiem 11,4%, w 2022 r. średnioroczna inflacja wyniosła aż 14,4%, a w 2021 roku 5,1%. Cel inflacyjny NBP wynosi 2,5%.
Przez zaledwie 7 z poprzednich 78 miesięcy inflacja CPI kształtowała w ramach 2,5-procentowego celu banku centralnego. W rezultacie cel inflacyjny został trwale przekroczony i to zarówno w średnim, jak i długim terminie. Średnia (geometryczna) inflacja CPI za ostatnie 5 lat wyniosła 7,43%, za 10 lat to 4,71%, a za 20 lat ukształtowała się na poziomie 3,40%. W każdym z tych interwałów był to wynik wyższy od 2,5%.
Był to „szybki szacunek” majowej inflacji, więc nie dysponujemy pełnymi danymi w rozbiciu na poszczególne kategorie i wyszczególnione konkretne dobra. Te informacje pokaże raport, który zostanie opublikowany w połowie czerwca.
Dziś dowiedzieliśmy się tylko, że ceny żywności i napojów bezalkoholowych poszły w górę o zaledwie o 0,5% rdr (oraz potaniały o 1,0% względem kwietnia). Z kolei o 5,0% więcej niż rok temu kosztowały nas nośniki energii. Wyraźnie droższe niż przed rokiem okazały się natomiast paliwa do prywatnych środków transportu (o 12,3% rdr.).






























































