Imigranci w Polsce pracują przeciętnie dłużej niż Polacy, do ich kieszeni trafia jednak mniej pieniędzy - takie wnioski można wyciągnąć z opublikowanego dziś raportu Narodowego Banku Polskiego dotyczącego sytuacji na rynku pracy w II kwartale 2016 roku.
Na zlecenie NBP przepytano 710 imigrantów zamieszkujących aglomerację warszawską o ich wynagrodzenia i czas, jaki spędzają w pracy. Badanie przeprowadzono w drugiej połowie 2015 roku i jego wyniki porównano z badaniem BAEL dotyczącym polskich pracowników zamieszkałych w największych miastach województwa mazowieckiego.
Z danych wynika, że przeciętnie wynagrodzenie imigrantów było o ok. 34% niższe niż obywateli polskich, ale różnica median wynagrodzeń była nieco mniejsza (ok. 28%). Wynagrodzenia miesięczne imigrantów były także znacznie mniej zróżnicowane. Współczynnik zmienności wynagrodzeń dla obywateli polskich wyniósł 53%, natomiast dla imigrantów jedynie 37%. Jak tłumaczy NBP, wynika to z faktu, iż Polacy częściej niż imigranci zarabiają wyraźnie ponadprzeciętne kwoty. Warto jednak zwrócić uwagę na możliwy wpływ na wyniki miejsca badania drogiej na tle reszty kraju Warszawy.
Jeszcze większa różnica pomiędzy Polakami, a imigrantami uwidacznia się, gdy pod uwagę zostaną wzięte dane godzinowe. Jak zwraca uwagę NBP, wiąże się to z charakterem pobytu większości imigrantów w Polsce. Przeważają pobyty krótkoterminowe i tzw. migracje wahadłowe. W tej sytuacji imigranci w jak największym stopniu starają się wykorzystać czas spędzany w Polsce.
- Ankietowani imigranci deklarowali, że pracują przeciętnie 54 godziny w tygodniu (polscy pracownicy przepracowali ok. 41 godzin), przy czym dominującą odpowiedzią imigrantów było 60 godzin (czyli 150% etatu). W rezultacie mediana wynagrodzeń na rękę imigrantów wynosiła 10 zł, podczas gdy mediana stawki „na rękę” polskich pracowników w dużych miastach województwa mazowieckiego wynosiła ok 16 zł - czytamy w raporcie.

Przeczytaj także
Imigranci nie ciągną pensji w dół
Analitycy NBP pochylili się także nad wpływem imigrantów na kształt rynku pracy. - Pomimo znacznie większej obecności obcokrajowców na rynkach pracy innych krajów rozwiniętych, nie ma dotąd wskazań, że napływ siły roboczej w istotny sposób rzutuje na bezrobocie obywateli kraju goszczącego, ani na poziom czy dynamikę wynagrodzeń - oceniają.
Bank, powołując się na europejskie przykłady, zwraca uwagę, że pracownicy z zagranicy wykonują inne prace niż rezydenci, a jednocześnie imigranci najczęściej podejmują prace poniżej swoich kwalifikacji, podnosząc zasadniczo wydajność na obejmowanych stanowiskach. - Ponieważ imigranci zazwyczaj otrzymują wynagrodzenia niższe niż pracownicy lokalni na tych samych stanowiskach, generuje to nadwyżkę, najczęściej dystrybuowaną w postaci dodatkowych wynagrodzeń dla pracowników lokalnych - czytamy w raporcie.
Przeczytaj także
Niższa jednak może być dynamika wynagrodzeń osób o niższy kwalifikacjach. - W przypadku Polski jednak, od 2008 roku zasadniczo podnoszona jest płaca minimalna (o łącznej dynamice przekraczającej dynamikę przeciętnej wydajności pracy w tym okresie). Stąd, nawet gdyby napływ imigrantów miałby przełożyć się na niższą presję płacową w segmencie rynku pracy o najniższych wynagrodzeniach, regulowana stawka minimalna niweluje ten efekt - informują analitycy. - Zatrudnianie obcokrajowców związane jest ze wzrostem popytu na pracę, a nie zastępowaniem pracowników krajowych zagranicznymi - dodają.
Adam Torchała





























































