Orlen w ostatnim kwartale osiągnął rekordową sprzedaż detaliczną. Wpływ na to mogło mieć ograniczenie handlu w niedziele.
W drugim kwartale 2018 roku Orlen osiągnął najwyższy w swej historii wynik sprzedaży detalicznej. Wynik na poziomie 677 mln zł oznacza wzrost rok do roku o 18 proc. Wzrósł też wolumen sprzedaży - 5 proc. w ujęciu rocznym.
Jak podkreślił w piątek wiceprezes koncernu ds. rozwoju Zbigniew Leszczyński, PKN Orlen wypracował EBIDTA LIFO na poziomie 2,1 mld zł, mimo bardzo trudnej sytuacji makroekonomicznej, czyli drożejącej ropy naftowej. Średnia cena ropy Brent wzrosła o ok. 50 proc.
Rafał Warpechowski, dyrektor wykonawczy ds. planowania, zaznaczył, że detal - w którym poprawiły się wszystkie parametry - jest bardzo silnym segmentem biznesu Orlenu i „z kwartału na kwartał poprawia swoje wyniki".
Dziś podczas konferencji wynikowej #ORLEN2Q18 przeprowadziliśmy kalkulację pokazującą jak działa nasza sieć detaliczna. W trakcie jej trwania przez 30 minut obsłużyliśmy blisko 20 tys. klientów. To pokazuje skalę operacji @PKN_ORLEN i źródło sukcesów naszego segmentu detalicznego https://t.co/IcV3Irrmm2
— Daniel Obajtek (@DanielObajtek) 20 lipca 2018
Czy Orlen skorzystał na niehandlowych niedzielach?
Na wynik sprzedaży detalicznej, oprócz sprzedaży paliw, ma oczywiście również wpływ sprzedaż pozostałych produktów na stacjach. Ze względu na wprowadzony w ostatnich miesiącach zakaz handlu w wybrane niedziele, naturalną koleją rzeczy wydawały się wzrosty sprzedaży w miejscach nieobjętych tymi ograniczenia, w tym m.in. na stacjach paliw.

Bazując na raporcie za II kwartał 2018 r. widać, że Orlen rzeczywiście stosunkowo sporo na tym mógł zyskać. EBITDA LIFO segmentu detalicznego w tym okresie okazała się bowiem najwyższa w historii (wspomniane 677 mln zł), a same przychody ze sprzedaży detalicznej wzrosły o aż 8,3 proc. rdr.
Bezpośredni wpływ na poprawę wyników w II kwartale tylko z tytułu sprzedaży pozapaliwowej wyniósł natomiast 64 mln zł. Niemal tyle samo wzrosły jednak zyski z sprzedaży detalicznej paliw. Nasuwa to zatem pytanie, czy rzeczywiście było to efektem niehandlowych niedziel, czy może po prostu naturalnego rozwoju sieci.
„Kąciki kawowe” motorem napędowym Orlenu?
Przeglądając prezentację wynikową Orlenu, momentami można dojść do wniosku, że mamy do czynienia nie z największym w Polsce sprzedawcą paliw, tylko z… siecią kawiarni. Zarząd najwyraźniej chcąc nieco przykryć słabnące wyniki z podstawowej działalności, niemal na każdym kroku podkreśla dynamiczny rozwój tak zwanych „kącików kawowych”.
Liczba punktów Stop Cafe rzeczywiście robi już wrażenie i zbliża się do przekroczenia 2000. Tylko w ostatnim roku przybyło aż 170 takich punktów, co przy stosunkowo spokojnym rozroście sieci paliw (+38 rdr) zdaje się stawać głównym motorem napędowym dla Orlenu. Na koniec II kwartału funkcjonowało ponadto już 231 sklepów convenience pod marką O!Shop, które zdają się być bezpośrednią próbą wypełnienia niszy po zamkniętych w niedziele sklepach. Wciąż należy także pamiętać, że to dopiero pierwszy pełny kwartał po wprowadzeniu przepisów ograniczających handel. Na ostateczne wnioski trzeba zatem jeszcze trochę poczekać.


























































