Ikea podnosi ceny produktów, klienci zapłacą teraz średnio o 9 proc. więcej. Podwyżka dotyczy towarów na całym święcie, ale jej poziom może być różny w zależności rodzaju asortymentu oraz lokalnej presji inflacyjnej, a także sytuacji w łańcuchu dostaw.


– Niestety, teraz, po raz pierwszy od czasu gdy wyższe koszty zaczęły wpływać na światową gospodarkę, musimy część tych podwyższonych kosztów przerzucić na naszych klientów – mówi Tolga Öncü, Retail Operations Manager w Ikea Retail, cytowany w komunikacie prasowym firmy. Rosnące ceny dotyczą przede wszystkim surowców oraz transportu. Najmocniej odczuwane są w Ameryce Północnej i Europie.
"Ceny wzrosną na wszystkich rynkach grupy Ingka, odzwierciedlając zmieniające się warunki ekonomiczne, które mają wpływ na wszystkie branże. Średnia podwyżka w grupie Ingka wynosi na całym świecie około 9 proc., przy czym w poszczególnych krajach grupy Ingka i w całym asortymencie występują różnice, odzwierciedlające lokalne presje inflacyjne, w tym kwestie związane z surowcami i łańcuchem dostaw" – podaje biuro prasowe Ingka.
Przeczytaj także
"W Ikea dokładamy wszelkich starań, by nasze ceny były możliwie niskie i stabilne. Jednakże sytuacja na świecie mocno wpływa na transport i powoduje utrudnienia w dostępie do surowców. Uderza to w wiele branż i dotyka także Ikea" – czytamy odpowiedź firmy na komentarze klientów odnośnie podwyżki ceny mebli z dnia na dzień. Wpisy umieszczone zostały na platformie społecznościowej Facebook.
Jak wskazują internauci, ceny niektórych produktów znacząco wzrosły: "w ciągu jednego tygodnia ceny produktów meblowych podrożały od 20 do nawet 200 zł. Jestem w trakcie remontu i muszę dobrze zweryfikować budżet, bo jeszcze tydzień temu ceny waszych mebli były zupełnie inne, niż są aktualnie". Klienci wskazują również na podwyżkę o 100 zł witryny (z 999 zł na 1099 zł) czy komody o 50 zł (ze 129 zł do 179 zł).
DF






























































