Władze Syrii ogłosiły w środę 70 posłów do nowego parlamentu powołanych przez prezydenta Ahmeda al-Szarę. To jedna trzecia składu zgromadzenia, które w poniedziałek zbierze się na pierwszej sesji. Jest to pierwszy parlament zwołany po obaleniu w 2024 r. długoletnich, autorytarnych rządów Baszara al-Asada.


Zgromadzenie Ludowe ma liczyć 210 deputowanych, z czego 70 wybranych przez prezydenta i 140 wyłonionych w wyborach. Podczas pośredniego głosowania 5 października 2025 r. wybrano 119 posłów. Wyborów nie przeprowadzono na niekontrolowanych przez władzę centralną terenach zamieszkanych przez Kurdów i druzów.
Wśród deputowanych powołanych przez Szarę znajdują się liderzy lokalnych społeczności, naukowcy, eksperci, w tym 15 kobiet i 13 byłych więźniów reżimu Asada - podała państwowa agencja SANA.
Szara zapowiadał wcześniej, że wykorzysta swoje nominacje, aby skład parlamentu lepiej odzwierciedlał różnorodność syryjskiego społeczeństwa, tworzonego przez liczne mniejszości. Mówił też, że zwiększy liczbę kobiet w zgromadzeniu.
Kadencja syryjskiego Zgromadzenia Ludowego trwa dwa i pół roku. Organ będzie pełnił funkcję ustawodawczą do czasu przyjęcia nowej konstytucji i przeprowadzenia nowych wyborów.

Proces wyborczy w Syrii był krytykowany przez ekspertów i organizacje pozarządowe - zaznaczyła agencja Reutera. Pochodzący z wyboru deputowani nie zostali wybrani bezpośrednio przez obywateli, zrobiły to powołane przez władze centralne lokalne komitety.
Władze argumentowały, że zorganizowanie normalnych wyborów było niemożliwe z powodu skutków trwającej ponad dekadę wojny domowej. W konflikcie zginęło co najmniej pół miliona osób, a ponad połowa z ok. 20 mln mieszkańców Syrii stała się uchodźcami.
Wywodzący się z ugrupowań islamistycznych Szara przewodził sojuszowi rebelianckich bojówek, które w grudniu 2024 r. ostatecznie obaliły trwające ponad pół wieku rządy klanu Asadów: Baszara, a wcześniej jego ojca Hafiza.
Reżim Baszara al-Asada opierał się na sojuszu z Iranem i Rosją. Szara stawia na bliskie kontakty z Turcją i państwami arabskimi, ale dąży też do zbliżenia z Zachodem.
Nowe władze w Damaszku deklarują, że odeszły od dżihadystycznej ideologii i chcą scalenia podzielonego wojną kraju. Jednak podczas ich rządów wielokrotnie dochodziło już do zakrojonych na szeroką skalę aktów przemocy na tle etnicznym i wyznaniowym, w których zginęły setki osób. (PAP)
adj/ ap/






























































